panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

róża_wyryta_w_kamieniu

Salon piękności dla zmarłych.

| 0 comments

 

Zawód, który wielu odstrasza, jedni pozostają obojętni, a inni sprawdzają się i odnoszą sukces. Znajomi od kilku lat pracują przy zwłokach. Przed pogrzebem ciało zmarłego trzeba przygotować, szczególnie, gdy rodzina, życzy sobie otworzenia trumny. Dla nich widok zmasakrowanych, zmiażdżonych i ostro pokiereszowanych ciał z brakującymi części ciała to codzienność. Zasłynęli w swoim środowisku właśnie z tego, z umiejętności poskładania i wyszykowania na ostatnie pożegnanie każdego zmarłego tak, aby wydawał się jakby tylko zasnął. Ludzie czasem gadają, że ich klienci, są piękniejsi i bardziej zadbani w trumnie niż za życia.

Zaczęło się zwyczajnie, on szukał pracy i nie bardzo mu wychodziło, chwycił się zastępstwa w zakładzie pogrzebowym. Zaczął od noszenia trumien pustych i z ciałem. Później już najczęściej woził zwłoki, odbierał je ze szpitali i z hospicjów. Dostawał najgorsze zlecenia w firmie, najczęściej transport najbardziej zmasakrowanych ciał, często w kawałkach poupychanych do czarnego wora, wypadki komunikacyjne i umieralnie typu hospicjum, albo dzieci, bo przy nich nikt nie chciał pracować.

Pamięta jak zaczynał, kilka dni jako pomoc dla wprawionego wizażysty zwłok, później dostał pierwszego klienta. Został sam późnym wieczorem, obawiał się, że zmarły staruszek ożyje i chwyci go za rękę jak na horrorze. Wtedy już wiedział, że istnieją pewne procesy chemiczno-fizjologiczne, które powodują, że ciało wydaje swoiste dźwięki, ale nigdy nie słyszał i był pewien, że nie chce tego usłyszeć w pierwszy dzień samodzielnej pracy.

Na początku najgorszy był ostry fetor rozkładającego się ciała, drażnił jego nozdrza i został na kilka dni w jego pamięci. Mimo kąpieli i przebierania cichów, ciągle miał wrażenie, że czuje ten trupi zapach i ludzie obok niego też. Jednak nikt nie odsuwał się od niego w sklepie, przyjaciele i znajomi też nie, więc chyba nie było tak źle.

Długo nie przyznawał się, gdzie pracuje, jakby obawiając się reakcji. Ludzie z reguły boja się śmierci i wolą o niej nie mówić. Gdy spotka osoby ich bliskie, pogrążeni w tragedii, lub lekko sparaliżowani szokującymi nowinami zachowują się jak zobojętniałe automaty. Nauczył się z czasem z nimi rozmawiać, bez wchodzenia w szczegóły, dowiadywać się, czego oczekują od niego, często otrzymując zdjęcia, aby łatwiej było doprowadzić zwłoki do „normalności”.

Z czasem się przyzwyczaił, rekonstrukcja powypadkowa i przygotowywanie zaniedbanych zwłoki ludzi starych i po chorobie, zaczęła przynosić satysfakcję, a szef doceniał jego rozwijający się talent. Zapisał się na indywidualne kursy makijażu/charakteryzacji filmowej i tam spotkał ją. Była ciekawa jego zawodu, przychodziła sprawdzić jak sobie radzi, a z czasem mu pomóc. Po pół roku otworzyli własną firmę, jeżdżą przygotowywać zwłoki, pracują w kaplicach, domach pogrzebowych i prosektoriach. Teraz chcą otworzyć własny zakład pogrzebowy.

Zainteresowanie na rynku jest ogromne, a konkurencja jeszcze mała. Forma pochówku nie ma znaczenia, czy tradycyjny pogrzeb, czy kremacja, i tak rodziny chcą się ostatni raz godnie pożegnać z osobą zmarłą, wiec zamawiają jakieś usługi lub nawet cały komplet z balsamacją zwłok włącznie.

Proces przygotowania ciała do pogrzebu zawiera najczęściej: pośmiertną toaletę, mycie, dezynfekcję, ubieranie kosmetykę i makijaż, niektórzy zamawiają balsamację ciała. Najwięcej zleceń mają dotyczących powypadkowej rekonstrukcji zwłok, wtedy otrzymują ciała zmasakrowane w wypadkach komunikacyjnych, najczęściej samochodowych, ale składali już  kilka osób przejechanych pociągiem, jedno zlecenie mieli do zwłok z rozbitego prywatnego samolotu, trafiło się też kilku samobójców.

Nic nie jest dla nich straszne, chociaż ona na początku wkraczała dopiero po poskładaniu ciała, teraz myje i ubiera na zmianę z nim. Ostatnio zajmowała sie topielcem, zwłoki były mocno opuchnięte, sama wprowadziła igłę punkcyjną pod mostek i ściągnęła pompą płyny. Czasem jeżdżą na wezwanie razem, czasem samodzielnie, zależy ile zleceń podłapią. Gdy dostaną tylko mycie, ubieranie i lekką kosmetykę, przygotowanie zwłok zajmuje niecałą godzinę. W trudnych przypadkach i z balsamowaniem oczywiście dłużej, samo balsamowanie to 2-3 godziny roboty.

Ostatnio dostali zwłoki spalonego faceta, sporo im zajęło, ale efekt był zdumiewający. Spalone zwłoki zapakowali w coś w rodzaju kombineznu z folii wyłożonej środkiem chłonnym, co zapewniło, że nie będzie żadnych wycieków. Poźniej rekonstrukcja ubytków twarzy, wypełnienie  specjalnym woskiem i rzeźbienie, aby wszystko nabrało odpowiedniego kształtu.  Odpowiednia technika, sporo chemii i specjalistycznych pośmiertnych kosmetyków, ale przywrócili prawie naturalny wygląd, a przede wszystkim pozbyli się przerażającego zapachu spalonego ciała.

Większość zleceń obejmuje balsamizację ciała, aby to robić trzeba mieć odpowiednie uprawnienia. Cały proces bywa skomplikowany, płyny podawane są dotętniczo, czasem zdarzają się zatory, dlatego trzeba mieć odpowiednią wiedzę i sprawne ręce. Balsamacja zatrzymuje procesy rozkładu ciała, ale nie cofa tego procesu do stanu tuż po zgonie. Jednak oni w łatwy sposób mogą przywrócić odpowiedni wygląd i pozbyć się nieprzyjemnego zapachu gnicia. Najtrudniej podobno jest, gdy ciało znaleziono kilkanaście dni od momentu zgonu i ciała topielców. Trafili też sporo razy na robaki wychodzące z ciała nieboszczyka, teraz to już nie robi na nich większego wrażenia.

Myślą nad otwarciem swojego zakładu pogrzebowego, w którym planują zorganizować specjalne kursy dla chętnych do zawodu i pracowników innych zakładów, które nie świadczą jeszcze takich usług, a ich praca zawiera tylko przewożenie zwłok, mycie, czesanie i ubieranie, bez rekonstrukcji zwłok i makijażu. Chcą ludzi uczyć tanatopraktyki, czyli przygotowania zwłok: technik manipulacji ciałem zmarłego, mycia, ubioru i pośmiertnego makijażu, jak również rozszerzać wiedze z zakresu anatomii i fizjologii człowieka.

Do nauczenia jest sporo np. technika zakrywania plam opadowych i innych oznak pośmiertnych, profesjonalne usuwanie sprzętu medycznego (wenflony, cewniki) zabezpieczenie ciała przed naturalnymi wyciekami, zakładanie blokad (zamykanie oczu i ust). Makijaż to tez nie lada zadanie, podkłady tuszujące zmiany pośmiertne, pudy i cienie zawierające formalinę, malowanie ust i rzęs, a nawet zakładanie cieni. U mężczyzn golenie lub formowanie zarostu, u kobiet oprócz manicure również na życzenie maluje się paznokcie. Nie mówiąc już o myciu, suszeniu i układaniu na lakierze włosów zmarłego.

Zdarzają się ciała ludzi zaniedbanych od miesięcy np. nie golone, bez zmienianych pieluch i nie odpowiednio lub w ogóle nie myte. Do tego u chorych dochodzą odleżyny. („decubitus”), z reguły wielkie i śmierdzące dziury, pognite od zbyt długiego leżenia w jednej pozycji. Ciała z wypadków trafiają w kilku kawałkach, trzeba je zszyć, zakamuflować woskiem miejsca łączenia, szczególnie na szyi, bo tego nie ukryjesz pod cichami. Rekonstrukcja twarzy, czasem wymaga porządnej plastyki, ale na warsztacie są sztuczne nosy i uszy, więc zawsze coś się dobierze odpowiedniego. Podobno jak są za duże ubytki skóry to można ją przeszczepić z pośladków, czy z uda.

Wbrew pozorom jest to bardzo niebezpieczna praca, gdyż często powodem śmierci są zakażenia w szpitalach i hospicjach. Nie zawsze wiedzą wszystko, na co ci ludzie naprawdę umarli! W karcie zgonu wpisuje się krótkie i schematyczne przyczyny śmierci, nikt nie bawi się w ujawnianie szczegółów. W pracy mają do czynienia z płynami wyciekającymi ze wszystkich otworów, a więc bakterii pełno wokół. Do tego jest to praca przy bardzo ostrych chemikaliach. Tylko o tym zawodzie i ryzyku mówi się niechętnie.

 

 

 

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*