panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

aktówka_garnitur

Same niespodzianki.

| 0 comments

 

***

Derek wykręcił numer do firmy, długo czekał przy słuchawce, nim ktoś raczył odebrać. Przedstawił się jako znajomy i nim panienka zapytała o jego nazwisko, szybko rzucił – kiedy Karen wraca ze szkolenia? Przez moment słychać było szum,  jakby przewracanie kartek w kalendarzu i po chwili otrzymał informację, że szkolenie już się skończyło, ale Karen jest na urlopie do końca tygodnia.

Wciągnął głęboki oddech i odłożył telefon. Po chwili odpalił papierosa i zaczął kopiować pliki z komputera. Spojrzał na zdjęcie Karen, Kobieta ciepło uśmiechała się z ich ślubnej fotografii.  Chwycił jeszcze raz za telefon, stara kobieta wydawała się być zaskoczona, ale bez oporów zgodziła się przyjść na noc i przypilnować wnuków. Gdy przyjechała, Derek szybko wskoczył do samochodu i odjechał z piskiem opon.

Alicja wcale się go nie spodziewała tak szybko, otworzyła w szlafroku i bez makijażu. Derek zmierzył ja od stóp do głów, taka naturalna z mokrymi lokami wydawała mu się jeszcze ładniejsza niż zwykle. Razem usiedli przy skromnej kolacji, na prędze zrobiona jajecznica na boczku szybko zniknęła z talerzy.

– To nigdzie nie wychodzimy dzisiaj?

– Nie, zmieniłem plany, jak Ci to nie przeszkadza!

– No co Ty, tylko to takie dziwne, że przychodzisz dwie godziny wcześniej i nie jemy na mieście.

– Zaskoczyć Cię jeszcze bardziej?

– hmmm

– A co byś powiedziała, gdybym został na noc i jutro rano pojechalibyśmy do jubilera po pierścionek?

Alicja wytrzeszczyła oczy, z wrażenia oparła się o ścianę i nie mogła wydobyć z siebie ani jednego słowa. Już dawno pogodziła się z rolą kochanki, chociaż wciąż gdzieś na dnie serca miała do niego żal, że się nie chce rozwieść. Nie mogła pojąć, co się dzieje, czyżby jednak chciał odejść od żony? Derek objął ją czule i całując delikatnie po szyi, wyszeptał do ucha, ze już żyć tak na dwa fronty nie może i najwyższy czas uczciwie się do tego przyznać.

 

***

Alicja nie mogła usnąć, leżała wtulona w faceta, którego od lat kochała, tak bardzo, że gdy się dowiedziała, że ma rodzinę, której nie chce zostawić, nie umiała od niego odejść i ułożyć sobie życia z kimś innym.  Gdy dobiegała do trzydziestki przestała już marzyć o białej sukni, a teraz to!  Derek  jednak też musi ją mocno kochać, skoro teraz po czterech latach jej ślub proponuje!

Alicja rozmarzyła się zbytnio, już wyobrażała sobie przyjęcie i tłum koleżanek. Najbardziej cieszyła ją wizja Matki, ale się zdziwi! A tak mi doradzała, abym go puściła kantem, że nic z tego nie będzie, bo on stary i żonaty, pewnie nic nie zamierza w swoim życiu zmieniać, a ona sobie dla niego niepotrzebnie życie marnuje. A tu proszę nie dość, że się mu nie znudziłam i mnie nie rzucił… Alicja nie mogła się doczekać, aby zobaczyć jej zdziwioną minę, gdy pokaże pierścionek! Oby tylko rozwód nie zajął zbyt długo!

Derek też nie mógł zasnąć, ale się porobiło, jednak będzie się rozwodził. Alicja jest taka szczęśliwa, oby tylko do ślubu jej się nie śpieszyło! Jutro muszę jej spokojnie wytłumaczyć, że człowiek z moją pozycją musi być ostrożny, lepiej aby się nie afiszowali, tylko ciągnęli tak jak przedtem do końca sprawy rozwodowej. Później bardzo powoli pokazywali się publicznie i za jakieś 2 lata to sobie ślub z wielką pompą wezmą!

 

***

Karen wróciła do domu, Dereka jeszcze nie było i nie odbierał komórki. Karen pomyślała, że pojechał do szkoły po najmłodszego syna. Nagle zadzwonił telefon, jej matka zapytała czy odbiorą małego. Karen była zaskoczona, że Derek od wczoraj milczy. Podziękowała matce za nocną opiekę i zaprowadzenie małego do szkoły. Wsiadła w samochód i pojechała po dzieciaka.

Karen siedziała na fotelu, pstrykała nerwowo pilotem nie mogąc znaleźć sobie programu, który by ją zatrzymał. Dręczył ją dziwny niepokój, a Derek nadal nie odbierał telefonu. Próbowała dzwonić do pracy, ale biuro było już zamknięte, nie chciała się nagrywać na sekretarce. Próbowała sobie przypomnieć, czy nie miał w planach jakiegoś partyjnego spotkania. Czas dłużył się jej niemiłosiernie.

Robiło się późno, Karen zaczęła się o niego martwić. To jego zniknięcie było takie niecodzienne, zawsze dzwonił, pytał co u niej i mówił kiedy wróci. Nareszcie samochód Dereka pojawił się przed domem. Zza firanki Karen dostrzegła jego postać, pochyloną przy bagażniku. Znów kupę papierów przyniesie do domu, musiało się coś stać, czyżby kolejne nagłe zarządzenie, a może kolejna nowelizacja ustawy, wszystko jedno i tak nie miała o tym pojęcia.

Karen sapnęła ciężko, no to przez najbliższe dni będzie nudno, zacznie się nawijanie o pierdołach i ględzenie wieczorami. Musze pogadać z szefowa i dziewczynami, pozamieniać ile się da na popołudniowe zmiany, bo przecież nie da się w domu wytrzymać jak on wpadnie znów w tą fazę. Karen usłyszała otwierające się drzwi, usiadła szybko w fotelu i udawała zainteresowanie durnym teleturniejem, który właśnie się pojawił na ekranie.

 

***

Karen oniemiała, gdy Derek rzucił jej papiery na kolana. Wyłączył telewizor, włączył światło, wskazał na nagłówek na pierwszej stronie i usiadł w fotelu obok. Wyjął paczkę Marlboro i bawił się zapalniczką. Karen patrzyła na niego i zastanawiała się, co mu odbiło. Po chwili spojrzała na papiery,  nazwa kancelarii brzmiała obco

-Wylałeś swojego prawnika?

– Nie, zatrudniłem nowego, mój się rozwodami nie zajmuje!

Derek wstał, zabrał jej papiery z kolan, Karen chwyciła go za rękę, nie umiała ukryć zdziwienia, jej twarz zamarła w jakimś nienaturalnym grymasie, a oczy błyszczały złowrogo. Derek strzepnął jej dłoń wyjątkowo gwałtownie.

– Co żeś taka zaskoczona, wszystko wiem, mam nadzieje, że się dobrze bawiłaś na urlopie.

– Ale…

– Zamknij się, nawet nie próbuj się wykręcać, zapomniałaś się wylogować, czytałem Twoje maile i wiem, że się spotykasz z tym sukinsynem. Wiesz co  jesteś kompletnie stukniętą szmatą! Może zdradę z jakimś chłoptasiem bym Ci wybaczył, ale włażenie do łóżka największemu wrogowi! Pewnie myślisz jeszcze, że Cię kocha, a nie szpieguje na rzecz konkurencji. Kurde, jakie te baby bywają głupie! – Derek odpalił papierosa i wyszedł z pokoju.

 

 

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*