panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

broń

Słynne „trąby jerychońskie”, współczesna broń psychologiczna i inne koszmarne wynalazki.

| 2 Comments

 

Metody psychologiczne były wykorzystywane w celu przejęcia władzy i przewagi nad przeciwnikiem od bardzo dawna. Np. Wilhelm Zdobywca często w sposób psychologiczny wpływał na morale swojego wojska. W 1066 r. w bitwie pod Hastings, po wylądowaniu na brzegu Anglii, kazał spalić wszystkie łodzie mówiąc, że albo oni podbiją Brytów, albo sami tu polegną, okazało się to bardzo silną motywacją i zwyciężyli – podbili Brytów.

Aleksander Wielki nakazywał wykonać broń o wielkich rozmiarach i rozrzucać na miejscach walk, aby kolejni przeciwnicy, gdy ją odnajdą na polu bitwy, drżeli ze strachu na samą myśl z jakimi gigantami przyjdzie im walczyć. Dawniej wszystko, co duże przerażało… Teraz jest zupełnie inaczej, ludzi paraliżują same myśli o czymś maleńkim i niewidocznym gołym okiem np. wągliki i inne zarazki.

Ostatnio było głośno o wirusie Eboli, do dziś się zastanawiam, o co w tym chodziło. Z jednej strony wiemy, że Ebola potrafi zabijać, powstała w laboratorium rządowym i obecnie się mutuje. Jedyne czego nie wiemy naprawdę jaki jest jej realny zasięg, bo to co rozpętały media wygląda iście podejrzanie jak sianie powszechnej paniki. Czasem wydawało mi się, że nie do końca chodzi o wirus Ebola tylko o rozprzestrzenianie wirusa histerii społecznej. Bardzo intrygujące jest jaki wpływ na zawyżenie statystyki miały badania aptek ogólnych i  szpitalnych w Sierra Leone, króre wykazały szerokie i nadmierne stosowanie antybiotyków beta-laktamowych. Te leki są bardzo toksyczne i jednym z ubocznych skutków ich stosowania jest niepohamowane krwawienie – przecież podobne objawy są przy zakażeniu Ebolą.

Poza tym w Liberii i Gwineii (epicentrum występowania wirusa Eboli) aplikowano szczepionki adenowirusowe, a zdaniem vaccines.gov ich skutki uboczne to krew w moczu lub kale, i biegunka. Pytanie od czego pochodziło krwawienie, na pewno od Eboli? Dziennikarz Charles Yates wykrył skandal w Liberii wokół Firestone Rubber Plantation  wyrzucanie chemikaliów i skażoną wodę, co wywołało  choroby skóry i biegunkę, czyli kolejne objawy zakażenia Ebolą. A afera w fabryce Coca Coli w Liberii? Wyciekła z niej brudna czarna ciecz, dostała się do środowiska  i  zdychały po niej zwierzęta. Nie wspominając już o niedożywieniu i głodzie, powodującym osłabienie organizmu…

Cóż Ebola może być nie tylko bronią biologiczną,  a  propaganda, dezinformacja i manipulacja, wraz z wykorzystaniem mass- mediów w wojnach psychologicznych to nie żadna nowość. Widać wywoływanie strachu to broń psychologiczna stosowana również podczas pokoju, ale my pozostańmy jeszcze na chwilę przy działaniach wojennych.

Wywoływanie lęku, przerażanie wroga swoją wielkością i potęgą siły to jeden z  chwytów wojny psychologicznej, wykorzystano go także w czasie walk w Wietnamie i Afganistanie w ramach programów Shock and Awe (elementy strategii wojny psychologicznej przez wymuszenie respektu). Do tego celu służyły m.in. bomby BLU-82 Daisy Cutter z programu „Commando Vault”, które z czasem zostały zastąpione przez „matkę wszystkich bomb” (Mother Of All Bombs, czyli GBU-43 MOAB – Massive Ordnance Air Burst bomb).

Ich celem było oczyszczanie lądowisk i kreowanie strachu na obserwatorach.  Bomby te po zrzucie opadają swobodnie, szybując do celu, a w momencie wybuchu nad celem rozrzucają mieszankę paliwową w postaci drobniutkich kropelek i pyłu, obłok ten jest zapalany i detonuje na skutek wzrostu temperatury tworząc reakcję łańcuchową i niszcząc wszystko wokół za pomocą fali uderzeniowej.

W czasie wojny wietnamskiej Amerykanie robili wszystko, aby śmiertelnie przestraszyć wroga, nawet sięgali po dziwne środki do walki psychologicznej  np. nocą puszczali z głośników helikopterów nagrania głosów duchów. Operacja „Wandering Soul” (Zbłąkane Dusze) polegała na odtwarzaniu nagrań, gdzie przypuszczano, że ukryci byli Wietnamscy rewolucjoniści . Działało na tyle skutecznie, że zakazano odtwarzania tych taśm w pobliżu stacjonowania sojuszniczych oddziałów wietnamskich, bo żołnierze wpadali w panikę i po wysłuchaniu nie byli zdolni do skutecznej walki.

 

 

Mówiąc o rozsiewaniu paniki dźwiękiem trzeba koniecznie wspomnieć o Sturzkampfflugzeug (niemiecki bombowiec Junkers Ju 87 Stuka), który rozpoczął działalność w 1936 roku podczas wojny domowej w Hiszpanii i szybko stał się symbolem wielkości Luftwaffe. Jego cechą charakterystyczną  były wmontowane syreny akustyczne, czyli tzw. „trąby jerychońskie”, uruchamiane podczas wprowadzania samolotu w lot nurkowy, ich dźwięk wywoływał panikę na ziemi. Dodatkowo do bomb montowano kartonowe rurki, które wywoływały w trakcie spadania narastający i przerażający świst. Samolot został wykorzystany podczas ataku na Polskę (Kampania wrześniowa 1939r.), walk w Skandynawii (Operacja Weserübung 1940r.), ofensywy na Francję  (Operacja Fall Gelb 1940r.), kampanii śródziemnomorskiej, bitwy o Kretę (Operacja Marita 1941r.), oraz operacji „Barbarossa”.

A sławne PsyOps? PsyOps to amerykańska broń użyta przeciwko wojskom irackim w Kuwejcie w czasie operacji „Pustynna Burza”. Aparatura wysyłała sygnały radiowe umożliwiające kontrolę umysłu na poziomie podświadomości, klasyczne użycie techniki «cichych dźwięków»”. Zastosowano psychoakustyczne częstotliwości, które wpływały na sieci neuronowych mózgów żołnierzy, więc nikt nie powinien się dziwić, że jeden żołnierz mógł przekonać 450 żołnierzy nieprzyjaciela do poddania się. Irackie oddziały poddawały się przecież masowo.

Amerykanie używają Silent Sound Spread Spectrum8, w skrócie „Squad”. Został on opracowany przez dra Olivera Lowery z Norcross w stanie Georgia i opisany w patencie nr 5 159 703 zatytułowanym „Silent Subliminal Presentation System” („System cichej prezentacji podświadomościowej”). Z patentu z 27 października 1992 roku, wiemy do czego służy: „System cichego przekazu informacji, w którym niedostępne dla ucha nośniki zawarte w paśmie bardzo niskiej lub bardzo wysokiej częstotliwości audio lub w sąsiadującym paśmie ultrasonicznych częstotliwości modulowane są amplitudowo lub częstotliwościowo, a następnie propagowane akustycznie lub wibracyjnie w celu wprowadzenia ich do mózgu, zazwyczaj za pomocą głośników, słuchawek lub przetworników piezoelektrycznych. Zmodulowany nośnik można transmitować bezpośrednio w czasie rzeczywistym lub zapisać go i zmagazynować na mechanicznych, magnetycznych lub optycznych nośnikach informacji w celu wielokrotnego nadawania go w czasie późniejszym”.

Instrukcja Silent Sound podaje „obecnie możliwe jest wykonanie przy zastosowaniu superkomputerów analizy wzorów ludzkich stanów emocjonalnych EEG i zreplikowanie ich, a następnie zapisanie ich na innym komputerze i wywołanie po cichu, na życzenie „zmiany stanu emocjonalnego człowieka”.

Edward Tilton, dyrektor Silent Sound, Inc.stwierdza: „Wszystkie schematy zostały utajnione przez rząd Stanów Zjednoczonych i nie wolno nam ujawniać szczegółów… sporządzamy taśmy i dyski kompaktowe dla niemieckiego rządu, nawet dla byłych krajów Związku Radzieckiego! Wszystko to oczywiście za zezwoleniem Departamentu Obrony USA… System ten został zastosowany z dużym powodzeniem w czasie operacji Pustynna Burza”.

Jak widać obecnie zastrasza się wykorzystując starą zasadę „leku przed nieznanym” i manipuluje się nieświadomym człowiekem jak się da, teraz stawia na niesłyszalne dźwięki (przecież wyżej opisany Squad jest to system stosujący dźwięki poniżej/powyżej progu słyszalności), na niewidoczną dla przeciwnika armię i broń, a nawet rozwiązania, które nie da się określić, czy były wywołane przez wroga, czy powstały samoistnie w naturze. Krótko mówiąc obecnie najważniejsze jest wszystko co praktycznie rzecz biorąc jest niewykrywalne, a broń psychologiczna i cały arsenał wynalazków do kontroli umysłowej jest przecież prawie niewykrywalny.

Od samego początku starano się jak najbardziej zakamuflować sprzęt wojenny i żołnierzy. Już w okresie wojny rozpoczęto prace nad niewidocznością, wszyscy pamiętamy Eksperyment Filadelfia. Obecnie mamy niewidzialny wielozadaniowy okręt Zumwalt, wykorzystujący broń elektromagnetyczną i wiele innych wynalazków w technologii stelath.

 

 

Do uzyskania efektów, bez uwidaczniania jak to się robi, wykorzystywane są wszelkiego rodzaju fale radiowe i właściwości pola elektromagnetycznego. W latach 1967-1968 w podziemnej bazie w Montauk były prowadzone badania nad teleportacją, podróżami w czasie i bronią psychologiczną, która mogłaby wywoływać choroby psychiczne. Głównym osiągnięciem w bazie Montauk było praktyczne zastosowanie możliwości przekazu podprogowego.

Do podobnych celów ma służyć system HAARP (High Frequency Active Auroral Research Program). Oczywiście oficjalnym celem HAARP są badania oddziaływania urządzeń elektronicznych na procesy zachodzące w jonosferze, ale amerykańscy naukowcy, na łamach pisma „Physics and Society” twierdzą, że prawdziwym celem HAARP jest stworzenie broni, aby za pomocą fal elektromagnetycznych strącać samoloty i w razie potrzeby przerwać działanie urządzeń komunikacyjnych na świecie.

Pentagon chciał za pomocą fal radiowych naelektryzować elektrony i jony w atmosferze, aby psułyby urządzenia sterownicze nadlatujących z ZSRR pocisków nuklearnych, dlatego w 2002 roku rosyjska Duma oskarżyła USA o wykorzystywanie HAARP do stworzenia zintegrowanej broni geofizycznej. Rosja ma zresztą podobny system – Zakład Ocieplania Jonosfery Sura w Wasilsursku, który posiada trzy przekaźniki fal radiowych i 144 anteny. Od 1981r. Sura wpływa falami radiowych na jonosferę i modyfikuje jej stan.

Eksperymenty na ludziach przeprowadza się najczęściej tak, aby nie byli tego świadomi. W rosyjskim miasteczku Czerwieńsk wybudowano oczyszczalnie ścieków, wśród mieszkańców okolicznych domów szybko pojawiły się problemy zdrowotne i zaczęto je kojarzyć z pracą oczyszczalni. Oczywiście obiekt dział bez zarzutów, ale presja społeczna zmusiła władze do przeprowadzenia badań. Wyniki podobno były zaskakujące, ale władza przecież wiedziała o co chodzi, wiec co ich zaskoczyło?

Okazało się, że maszyny zainstalowane w obiekcie powodują podczas pracy powstawanie infradźwięków. Emisja tych fal powodowała choroby, chociaż same infradźwięki jako takie nie powodują chorób, tylko wprawiają ludzi w stan podobny, jak po wypiciu alkoholu. Niby przypadkowe, a jednak planowane testowanie odurzanie ludzi, aby móc to wykorzystać jako broń.

W 1996 r. siły powietrzne USA zostały oskarżone o testowanie broni biologicznej w ukryciu przed społeczeństwem, chodziło o chemtrails, czyli rozpylanie niedozwolonych substancji za pomocą samolotów. Na niebie pojawiły się wysoko toksyczne smugi, które mogą być wykorzystane jako szlaki powietrzne przewodzące prąd i stać się częścią elektromagnetycznej broni, w której kluczową rolę odgrywa właśnie HAARP.

Sprawy smug na niebie w ramach prowadzonych chemtrails nigdy oficjalnie nie potwierdzono, smug na niebie nie badano, uznano to zwykłe ślady pozostawiane przez samoloty i zakwalifikowano do teorii konspiracyjnych. Spiskowcy mają jednak silne argumenty i dowody na to, że HAARP i rozpylanie wzajemnie się uzupełnia i umożliwia  przejęcie kontroli poprzez wywoływanie pożądanych reakcji np. zbiorowej agresji (HAARP za pomocą fal elektromagnetycznych, a smugi za pomocą rozpylanej chemii).

 

 

Bardzo ciekawe, że wojskowy raport na który konspiracyjni się powołują, ten przewidujący, iż armia USA powinna stworzyć system modyfikacji pogody, który zapewni jej militarną dominację nad całym światem do roku 2025r. naprawdę istnieje. Do tego twierdzi dokładnie coś odwrotnego niż oficjalnie mówi NIC (NIC = amerykańska Krajowa Rada Wywiadu, National Intelligence Council) NIC oficjalnie uważa iż do 2025 roku zmniejszy się militarna i gospodarcza dominacja USA na świecie, podobnie jak UE utraci wpływy. Nic zapowiada, że wzrośnie potęga Chin, Indii i Brazylii, a wyścig zbrojeń jądrowych na Bliskim Wschodzie zwiększy zagrożenie atakiem atomowym.

Budowa i testy broni atomowej nadal się odbywa, chociaż oficjalnie nikt o tym nie mówi. Mamy wierzyć, że na świecie przeprowadzono tylko 2366 eksplozji. Ta liczba obejmuje 1030 amerykańskich (815 podziemnych i 215 w atmosferze), 715 radzieckich (508 podziemnych i 207 w atmosferze), 205 francuskich (148 podziemnych i 54 w atmosferze), 45 brytyjskich (z tego 23 na terenie USA), 73 chińskie (23 w atmosferze i 20 podziemnych, reszta?), 7 indyjskich i 5 pakistańskich, ale i tak ciągle nie listuje się wszystkich.  W okresie zimnej wojny USA, ZSRR, Anglia, Francja i Chiny przeprowadziły ogromne ilości tak zwanych doświadczalnych wybuchów jądrowych.

Nam zwykle broń atomowa kojarzy się tylko z Hiroszima i Nagasaki, wynosimy  to ze szkoły, może czasem z wybuchami kontrolowanymi na morzu, bo widzieliśmy migawki w telewizji, czasem straszą w mediach wspominając o zbrojeniach na Bliskim Wschodzie i tyle, ale tak na prawdę to eksperymentów tego typu odbyło się multum.

W lipcu 1944 r. w Port Chicago w Kalifornii doszło do ogromnej eksplozji, w której zginęło 320 osób. Oficjalnie do eksplozji doszło podczas ładowania amunicji na jeden z okrętów, ale w porcie eksplodowała mała bomba atomowa. Ten wypadek w Port Chicago był analizowany w laboratoriach Los Alamos w Nowym Meksyku, a przecież w Los Alamos stworzono broń atomowa. Paul Masters, jeden z pracowników laboratorium, zapisał w notatkach o wysokim na 18 tys. stóp grzybie, który wyłonił się zaraz po eksplozji „kuli ognia” w porcie.

Ostatnio pisałam o amerykańskich testach jądrowych na Atolu Bikini, więc teraz o innym kraju, o ich przeciwniku z okresu zimnej wojny – ZSRR. Poligonów atomowych było w ZSRR 110, największe  z nich to Semipałatyńsk w dzisiejszym Kazachstanie, Tockoje między Orenburgiem a Kujbyszewem (700 km od Moskwy) i Nowa Ziemia na Oceanie Arktycznym. Tajne ośrodki zajmujące się produkcją atomowych bomb miały wspólny adres pocztowy: Moskwa 450. Do testów używano z reguły żołnierzy ze specjalnych, tajnych jednostek wojskowych i więźniów z gułagów. Ta praca w praktyce oznaczała wyrok śmierci, nawet oficjalne statystyki rosyjskie podają, że przeżyło tylko 2% zatrudnionych przy pracach nad bronią atomową.

Stalin i jego następcy wcale się tym nie przejmowali. Przecież na Górnym Ałtaju zamieszkiwał tylko przesiedlony „element politycznie niepewny”. Sojusznik Stalina, Mao Zedong i jego następca Deng Xiaoping też nie protestował przeciw spadającym na nich radioaktywnym pyłom. Na poligonie koło Semipałatyńska przeprowadzono 469 wybuchów jądrowych, z czego 87 w wysokich warstwach atmosfery, 73 na powierzchni ziemi i 309 pod ziemią. Wszyscy mieli w dupie ogromne skażenie np., miasteczko Czagan przeżyło katastrofę porównywalną ze skutkami wybuchu w Hiroszimie, ale o tym się nie mówi.

Kogo dziś interesuje jezioro Czagan w północno-wschodnim Kazachstanie? Kto pamięta, że powstało w wyniku testu nuklearnego 15 stycznia 1965 roku? Łatwo przeoczyć powierzchnię wody 5,92 km², czy ktoś się postarał, aby opini publicznej to się udało? Co do okolicznych mieszkańców to sowieci , latami twierdzili, że woda była zdatna do celów rekreacyjnych, nawadniania okolicznych pól, a także nadawała się jako wodopój dla bydła.

 

 

O wielu rzeczach się nie mówi,  np. że podczas testów broni atomowej żołnierze przebywali blisko od epicentrum w płytkich okopach , wykonywali rozkazy przemarszu przez strefę 0 w kilkanaście minut po wybuchu. Od samego początku  historii  „zabawy z bronią atomową” sporo ukrywano przed zwykłymi żołnierzami i opinią publiczną.  Wiedziano jak straszliwe mogą być skutki zastosowania tej broni  np. pierwszy test nuklearny pod kryptonimem „Trinity” został opóźniony o 90 minut w obawie przed opadem pyłu wraz z nadchodzącym deszczem.

Podczas projektu Manhattan w trakcie testów w laboratorium w Los Alamos był wypadek i jeden z pracowników tak został naświetlony, że rozpadł się po kilku dniach w szpitalu. (Louis Slotin przypadkowo wywołał reakcję łańcuchową i go napromieniowało. Reakcję przerwano, ale u laboranta doszło do radiacji na poziomie komórkowym i komórki rozpadły się, więc zmarł po 9 dniach). Można być pewnym, że jakie i jak różne dawki promieniowania wpływają na zdrowie wiedziano od dawna, a mimo to testowano wpływ broni jądrowej na ludziach z pełną premedytacją.

 

 

Podobnie testowano inne rodzaje straszliwych broni, z pełną świadomością jakie będą konsekwencje jej użycia np. broń eko. Broń eko to wszelkiego rodzaju wywoływacze katastrof na ziemi np. trzęsień ziemi, czy tsunami. Nie do wiary, że takie rzeczy się robi. My mamy wierzyć, że takie wydarzenia geologiczne występują cyklicznie i wynikają z naturalnych czynników. Niestety niektóre zjawiska geologiczne czy pogodowe można wywołać w sposób sztuczny. Oficjalnie próby tego typu wyglądają niewinnie np. pod osłoną eksperymentów dla dobra mieszkańców zagrożonych katastrofami terenów.

Mogą to być np. testy pod pretekstem sprawdzania wytrzymałości budynków. Wznosi się budynki testowe, czyli takie, które mają być odporne na trzęsienia ziemi. Później się je testuje przed wykorzystaniem w miastach położonych na terenach często nawiedzanych przez tego typu kataklizmy. Testuje, czyli detonuje się pod ziemią ogromne ładunki i patrzy się jak się rozwalają. Najsławniejszy eksperyment tego typu przeprowadzono na Alasce, cała wyspa uniosła się ponad 7 metrów w górę.

 

 

USA 28 kwietnia 1997 r. wyraziło swoje zaniepokojenie wobec wszystkich państw, które dążą do tworzenia bomb zdolnych do wywołania trzęsień ziemi. Secretary of Defense USA czyli sekretarz obrony William Cohen powiedział  „Inni włączają się nawet w prace nad odmianą eko-terroryzmu, który pozwala na modyfikację klimatu, inicjację trzęsień ziemi czy powodowanie erupcji wulkanów poprzez zdalne uruchomienie fal elektromagnetycznych”.  Czy wypowiedź sekretarza obrony w administracji Billa Clintona to jednocześnie przyznanie, że wiele krajów i m.in. USA posiada i stosuje technologie ukrywane przed opinią publiczną?

Wg mnie to wiedzą sporo jak wywoływać trzęsienia ziemi i kto to robi, jak również kolejne potwierdzenie, że oddziałują na niebo, pewnie dzięki HAARP i GWEN. Cohen potwierdził realność istnienia tego typu broni, wiec na pewno nie jest to teorią spiskową, ale jak najbardziej poważnym zagrożeniem. Czasem można się za głowę chwycić, co się dzieje. W 1997 roku Sekretarz Cohen określił Korę Północną krajem zagrażającym światu i przestrzegł przed programami nuklearnymi Koreańczyków. W 3 lata później D. Rumsfeld sprzedał Korei Północnej technologie nuklearne, 2 lata później objął to samego stanowisko co Cohen, czyli został Sekretarzem Obrony USA i osobiście powtórzył, że Korea stanowi zagrożenie dla świata.


Nie będę teraz dyskutować Terror Management Theory (Teoria Zarządzania poprzez Terror/Strach), nie będę też wszystkich trzęsień ziemi przypisywać wykorzystaniu nowych technologii. Pewne rejony np. Japonia są zawsze narażone na trzęsienia ziemi z uwagi na strukturę geologiczną i nie jesteśmy w stanie określić, które katastrofy są naturalne, a które sztucznie wywołane, możemy tylko domniemać, które anomalie są najbardziej podejrzane i na tym polega m.in. sukces eko-terroru na świecie.

Największy problem, aby uwierzyć, że da się wywołać sztucznie katastrofę stanowi powszechne przeświadczenie ludzi, że HAARP czy inne stacje realizujące programy emitujące fale elektromagnetyczne, wystrzelą jakiś ładunek i mamy już gotową katastrofę. Większość ludzi zdaje sobie sprawę, że do wytworzenia trzęsienia Ziemi, czy tsunami potrzeba ogromnej energii, więc wierzą, że taką energię poza Słońcem można uzyskać tylko przez wybuchy nuklearne, a takie obecnie jest coraz trudniej zakamuflować, więc wątpią, że katastrofy mogą być inicjowane przez człowieka.

Powiedzmy sobie otwarcie bezpośrednie oddziaływanie falami elektromagnetycznymi raczej nie może wywołać trzęsień ziemi, czy powodować wybuchów wulkanów, ale może wpływać na jonosferę. HAARP może lokalnie zmienić właściwości jonosfery, czyli w sposób pośredni sterować odpowiednimi procesami np. może sterować sposobem przepływu wiatru słonecznego wokół Ziemi, co oznacza, że może zmieniać kształt i moc pola magnetycznego i tak wpływać na płynne jądro Ziemi, w ten sposób wywoływać np. „nadciśnienie” magmy, czy ruch płyt tektonicznych. Pamiętajmy tylko, że sam HAARP nie wystarczy, ale HAARP–podobnych urządzeń mamy kilka w różnych punktach globu, może się właściciele jakoś dogadali? Szczegóły na ten temat znajdziesz w jednym z odcinków Cyklu Kontrola umysłu, a poniżej wklejam mapę świata na zachętkę, która obrazujuje możliwą lokalizację urządzeń HAARP – podobnych (mapa wg http://www.rense.com/general92/haarp.htm)

 

mapa_HAARP

 

Może jednak nadal stosują stare rozwiązania atomowe? Przecież do wielkiego tsunami na Oceanie Indyjskim w 2004 r., które zabiło blisko 230 tysięcy osób, doszło w wyniku testu tzw. bomby tsunami, czyli broni nuklearnej zdetonowanej pod powierzchnią oceanu. Po tsunami w 2004 r. egipska gazeta „Al-Osboa” doniosła, że trzęsienie Ziemi i tsunami zostało wywołane ładunkami nuklearnymi detonowanymi pod wodą.

Eksperymenty z bombą tsunami prowadzono już w latach 1944-1945 w pobliżu wybrzeży Nowej Zelandii w ramach programu „Project Seal” (Projekt Foka). U wybrzeży Nowej Kaledonii, a później niedaleko półwyspu Whangaparaoa koło Auckland przeprowadzono w sumie 3 700 podwodnych wybuchów wywołujących fale podobne do małego tsunami. Wybuchy kontrolowane były słabe, aby mieszkańcy Nowej Zelandii niczego się nie domyślili. Z odtajnionych dokumentów Ministry of Foreign Affairs and Trade (1999 r. Archives New Zealand) dowiedzieliśmy się, że Projekt Seal był tajnym eksperymentem w celu zbadania możliwości zniszczenia ochrony wybrzeży, produkując ogromne sztuczne pływy typu tsunami.

Pomysł został opracowany przez amerykańskiego oficera marynarki, komandora EA Gibson, który zauważył, że po operacjach wojskowych mających na celu usunięcie podwodnych raf koralowych u wysp Pacyfiku, stosowane wybuchy wywołują nieoczekiwanie duże falę. Z testów w Nowej Zelandii w ramach projektu Seal potwierdzono, że seria odpowiednio silnych eksplozji podwodnych jest w stanie wywołać falę.

Ustalono, że linia 10 lub więcej równych sobie ładunków, zdetonowana równocześnie, na odpowiedniej głębokości, około 8 km od brzegu, wystarczy aby wytworzyć falę 10-12m wysokości. Rozliczono jaka głębokość, na której umieszcza się ładunki jest krytyczna, jakie małe odchylenia od optimum powodują, że tsunami ma większa siłę, a jakie zwiększają natężenie „ryku fali”.

 

project_seal

 

Udostępnij na:

2 Comments

  1. matka bomb? a ojciec nieznany?

    • admin

      😀 znany! „Ojciec wszystkich bomb” to Папа всех бомб – lotnicza bomba paliwowo-powietrzna

      Dzięki za dowcipny komentarz, pozdrawiam Jagoda

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*