panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

brama_stary_dom

Spadek, część III

| 0 comments

 

Wszystkie odcinki noweli Spadek

 

***

– Nie wygłupiaj się, po co dzwonisz na policję?

– Zwariowałeś, chcesz zakopać ciało, bo morderstwo obniży cenę domu, nie ze mną takie numery!

– Jakie morderstwo? Co ty mówisz?

– Tu leży ciało zabitej kobiety, a ty coś kombinujesz  – Don spojrzał na niego osłupiały, później na jeziorko i jeszcze raz na Jacka.

– Jakie ciało? O co ci chodzi, chodź do środka, złap oddech, musimy poszukac Ewy.

Don przetarł oczy, ciała kobiety nie było, kilka kaczek podpłynęło do brzegu. Skrzeczały głośno nie zwracając na nich uwagi. Don bez słowa poszedł za przyjacielem, bacznie rozglądając się wokół.

– Jack? Widziałeś to? Tam leżała kobieta w zakrwawionej sukience, nie ruszała się, wyglądała jakby coś ją zagryzło…

– Głowa cię boli? – Jack zachichotał nienaturalnie i otworzył koledze piwo.

 

kaczki_na_wodzie

 

***

Szli wzdłuż drewnianego ogrodzenia, samym brzegiem lasu, nawołując Ewę, Jack denerwował się coraz bardziej. Don zadawał za dużo pytań i groził, że natychmiast wróci do domu, jeżeli mu nie opowie o tych dziwnych plotkach krążących we wsi.

Don ciągle klepał się po kieszeni i spoglądał na niego spode łba. W końcu wyjął nóż i gwałtownym ruchem przyparł go do pnia drzewa.

– Jack po cholerę wzięliśmy broń, czego się boisz? O co w tym chodzi? Gdzie jest Ewa?

– Odbiło ci?

Don spojrzał na rękę z wyciągniętym ostrzem, opuścił ją lekko i po chwili zamachnął się i przytknął mu zimny metal do szyi

– Kurwa gadaj, kurwa, co jej zrobiłeś? Ukatrupiłeś ją gdzieś w lesie, spodobało ci się i teraz mnie też chcesz załatwić? Twój ojciec zabijał dla rządu, a ty robisz to teraz dla przyjemności?

– … ale

– Zamknij się, ostrzegali mnie w robocie, że panu dziedzicowi zupełnie odbiło…

– Don spójrz w lewo, ktoś idzie!

– Ta… odwracanie uwagi udaje się tylko na filmach!

– Kurde nie pierdól tylko spójrz w lewo!

 

drzewo_w_ciemnym_lesie

 

***

Siedzieli pod krzakami przyglądając się postaciom idącym szeregiem za drzewami.

– Kurwa jakiś kuklus klan, czy co?

– Kuklus w Anglii, ale wymyśliłeś, lepiej siedź cicho!

Postacie w ciemnych płaszczach, jedna za drugą wyszły na polną drogę. Z daleka dobiegał ich przyciszony śpiew. Po chwili zniknęły za drewnianą bramą. Patrzyli jak leśną ścieżką wspinają się do góry w głąb lasu. Po chwili podbiegli na rozdzielająca las asfaltową drogę i schowali się za samochodem zaparkowanym obok bramy.

– Ta część lasu nie jest pana dziedzica, należała do mojego ojca, na pewno chcesz iść z nimi panie tchórzu?

– Przestań się odgrywać! A jeżeli ten ktoś, kogo ciągną sznurami za sobą to Ewa?

Jack spojrzał na postać na końcu pochodu, zawiniętą w ciemny płaszcz, okręconą do połowy sznurem, ciągle zapierała się nogami o grunt i potykała o wystające korzenie. Człowiek w płaszczu pokrzykiwał i ciągnął za sznur jak osła. Nagle zatrzymał się i odwrócił głowę w ich kierunku.

 

drewniana_brama

 

***

Ciężko było im się skradać, niby ciemno, ale drzewa rosły zbyt gęsto, a krzaków jak na lekarstwo. Zdyszani bieganiem od drewa do drzewa, przycupnęli na boku i obserwowali jak ludzie w czarnych płaszczach wychodzą na polanę, oświetloną resztkami słońca.

– sześć, siedem i więzień, sporo ich – szepnął Jack.

– Cholera tam już zupełnie nie będzie jak się ukryć!

– Choć nie marudź!

Bezszelestnie pomknęli do góry, będąc u szczytu padli w trawę i obserwowali kilkuosobowy pochód. Związana postać szarpała się coraz bardziej, jeden z członków klanu, szarpnął ja za głowę i pociągnął za sobą. Przez moment jakby słyszeli kobiecy płacz, a może to tylko wiatr.

– Kurwa, gdzie oni ją ciągną? – wyszeptał Don.

Jack nic się nie odezwał, tylko wskazał ręką na brzeg wzgórza.

 

kamienie_rytualne

 

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*