panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

kalkulator

Szybka i bezbolesna spłata długów.

| 2 Comments

 

 

Długi, a kto ich nie ma?

Kredyty, pożyczki i inne długi są bardzo wygodną formą finansowania swoich potrzeb, ale trzeba to robić rozsądnie, aby nie wyjść na tym jak Zabłocki na mydle. Generalnie lepiej trzymać się zasady nie wydaje więcej niż zarabiam, ale nie zawsze się to udaje np. gdy decydujemy się kupić mieszkanie, albo życie wyszykuje nam niespodziewane kłopoty.

Długi niespłacane mądrze tylko rosną i coraz bardziej obciążają nasz budżet. Pomijam już sprawę zaciągania kolejnych, przecież te, które już mamy też łatwo mogą nas wpędzić w spiralę długów. Czas sprawdzić, czy obchodzimy się z nimi jak należy, a może najlepszy moment, aby zmienić strategię, albo się z nimi całkowicie rozprawić, nim przytłoczą nas swoim ciężarem.

Długi spłacamy na 3 sposoby, pierwszy szczęśliwie się złożyło i mamy dużą kwotę do dyspozycji w danym momencie, drugi znajdujemy lub tworzymy nadwyżkę w domowym budżecie i płacimy po trochę miesiąc w miesiąc, albo metoda mieszana. Według mnie ta ostatnia najkorzystniejsza, czyli co miesiąc generujemy „ekstra kwotę na długi” i rozglądamy się jak zdobyć większą kwotę, aby zrobić bardziej spektakularny ruch.

Ci, co mają już przygotowaną na ten cel jakąś kasę, albo nadwyżki w comiesięcznym budżecie, mogą mają z górki, ale kilka trików im się przyda. Natomiast dla tych, co dopiero kombinują jak zdobyć pieniądze na spłatę wierzytelności, kilka podpowiedzi poniżej.

 

Dylematy pieniądze na spłatę długów, a oszczędzanie na przyszłość, jak to pogodzić?

Jeżeli jesteś w podbramkowej sytuacji, chcesz wyrwać się z pętli długu, albo obawiasz się, że zaraz w niej się znajdziesz, może zabrakło na raty w tym miesiącu, to pogadaj z kredytodawcą, poproś go o pomoc. Np. idź do banku, poinformuj o kłopotach finansowych i przyjrzyj się ich ofercie, na pewno cos zaproponują wydłużenie okresu spłaty i zmniejszenie rat, a może nawet zawieszą na jakiś czas i będziesz miał tzw. wakacje kredytowe. Jeżeli nie o to chodzi, tylko masz dość długów to poczytaj dalej.

Sprawdź swoje oszczędności, ile na nich zarabiasz i czy nie masz ich za dużo. Z lokat oszczędnościowych w banku na pewno nie wyciągasz dużo, zarobione w ten sposób pieniądze nie pokrywają odsetek, które płacisz od pożyczek i kredytów, bo ich oprocentowanie zawsze jest wyższe. Przykład: zadłużenie na karcie kredytowej 1000 i oprocentowanie 18% oznacza, że zapłacimy 180 odsetek. Mamy te 1000 na koncie oszczednościowym, ktorego oprocentowanie wynosi 2%, czyli zarobimy 20. Spłata karty kredytowej oznacza zaoszczędzone 160 na odsetkach.

Czas ruszyć oszczędności i pomniejszyć długi. Część oszczędności powinna być przekazana na spłatę zadłużenia, albo czas przestać powiększać oszczędności, skoro ich poziom jest wystarczający, aby przetrwać ewentualne zawirowania finansowe. Jeżeli Twoje oszczędności są zerowe, najpierw naucz się oszczędzać, a później myśl o przyśpieszeniu spłaty długu.

Niestety dopóki nie masz jakiś oszczędności odłożonych, to jedyne, co możesz zrobić, to obsługiwać długi na bieżąco, w ustalonym terminie, aby nie zawalić i nie płacić dodatkowych kar czy odsetek, a nie myśleć o ich zmniejszaniu, czy likwidacji. Brzmi absurdalnie, ale rozsądek nakazuje pierwsze zgromadzić pewne oszczędności i zapewnić sobie, iż w przypadku kryzysu nie zwiększymy kwoty długu, a jak wiadomo „nieszczęścia chodzą po ludziach”.

To chyba zrozumiałe, że każdy coś tam trzyma lub powinien mieć odłożone na czarną godzinę. Rynek pracy nie jest stabilny, a z ewentualnych zasiłków przeżyć się nie da. Trzeba coś mieć na zabezpieczenie, każdy ma inne do tego podejście, najczęściej taki awaryjny budżet to 3-krotność lub 6-krotność miesięcznej pensji, ale są też tacy, co czują się najlepiej, gdy mają odłożona kasę na cały rok spokojnego życia. Tą decyzję zawsze warunkują miesięczne kosztami utrzymania i rokowania rynku jak szybko można znaleźć pracę, aby je pokryć.

Nie dyskutuje tego dokładniej, gdyż są tacy, co twierdzą, że nawet na jeden miesiąc nie mogą odłożyć. Dla mnie to zbyt nieostrożne i trudne do uwierzenia, że odkładając po odrobinie się nie da. Zakładając, że mamy do dyspozycji tylko wartość jednej odmówionej sobie czekolady, czy paczki papierosów, w końcu uzbieramy tą jedną pensję, pytanie po ilu tygodniach, miesiącach czy latach, ale lepiej mieć pół pensji, gdy np. starą pralkę szlak trafi niż 0 i nerwowo rozglądać się za kolejną pożyczką.

Nim spłacisz/zmniejszysz jakiś kredyt musisz mieć gwarancję, że to wpędzi Cię w większe kłopoty w kilka dni później. Oprócz budżetu awaryjnego, o którym było wyżej sprawdź, czy za spłacenie całości lub części długu nie dostaniesz po łapkach od kredytodawcy np. czy wcześniejsza spłata nie spowoduje jakiś kar finansowych. To bardzo częsta sytuacja, gdyż brak długu oznacza dla niego brak zarobku, więc większość instytucji finansowych zabezpiecza się w formie jakiś opłat manipulacyjnych i kar na taką sytuację.

Kolejna rzecz to czasem w pierwszym okresie kredytu spłacasz odsetki, później kapitał. Może się okazać, że koszt kredytu już zapłaciłeś w ciągu pierwszych miesięcy czy lat, a pozostał tylko sam kredyt do oddania. Spłata tego długu to żadna oszczędność, bo nic nie zyskasz na tym, kiedy go oddasz. Finansowo na to samo wyjdzie, czy dalej będziesz płacił w ratach czy zwrócisz całą kwotę od razu, nikt tych zapłaconych już odsetek nie odda, to tylko kwestia poczucia bezpieczeństwa i wygody.

Jeżeli masz oprócz tego inne długi, które generują koszty to logika nakazuje pozbyć się ich nim zaczniesz myśleć, co zrobić z długami, których wcześniejsza spłata kosztuje jakieś kary, albo ich spłata nie robi finansowej różnicy. W pierwszej kolejności zazwyczaj likwidujemy długi, które są groźne lub najdroższe.

 

Analiza zadłużenia

Jakie długi posiadasz? Czas na chwilę prawdy, wyciągaj długopis i kalkulator, musisz mieć aktualną listę, co i komu jesteś dłużny. Np. kredyt z banku X, wysokość, ile rat zostało, jakie oprocentowanie + karta kredytowa banku X, kwota, wysokość odsetek + pożyczka z zakładu pracy itd., wszystkie kredyty i pożyczki z detalami, abyś mógł porównać, co jest najdroższe, co więzi Cię na najdłużej i co stanowi największy dług lub wpływ na miesięczne wydatki.

Po wstępnej analizie wyłonisz najgroźniejsze długi i to, czego płacenie najbardziej boli po portfelu. Najgroźniejsze długi to te, które mogą Ci przywalić w łeb, że przestaniesz normalnie funkcjonować np. zaległa opłata na elektryce, czy kredyt na dom, bo jak żyć po ciemku i gdy zagrozi Ci eksmisją? Drugie to przeterminowane kredyty, musisz uniknąć postawienia w natychmiastowy stan wymagalności, albo dogadać z bankiem, komornikiem, cokolwiek jest niezbędne, aby nikt „nie siadł” Ci na pensji, abyś mógł myśleć i spać spokojnie. Gdy te masz z głowy możesz pomyśleć o reszcie.

Wtedy czas na sprawdzenie z kredytodawcą, czy możesz to spłacić bez konsekwencji np. bez kar i czy dostaniesz za to nagrodę np. zwrot odsetek. Powinieneś zrobić w stosunku do kilku najbardziej niekorzystnych dla Ciebie długów, bo to pomoże i wybrać, którego pozbyć się w pierwszej kolejności, lub przynajmniej wyeliminować z list te, których ruszać na razie nie powinieneś (ich spłata generuje niepotrzebne koszty lub kłopoty).

Co dalej? Decyzja, czy spłacasz jeden dług, kilka na raz czy wszystko po trochu, czyli czas na wybór najkorzystniejszej dla Ciebie w tym momencie strategii. Zawsze można ja zmienić, gdy sytuacja się zmieni, gdy rewidujesz swoje finanse i dojrzysz korzystniejszą okazję później, lub niespodziewane pieniążki nagle wskoczą w ręce.

Na tym etapie powinieneś mieć opracowany plan: co i komu zapłacisz, i dlaczego, jak wygenerujesz budżet na spłatę długów. Np. zajmę się kartą kredytową X, bo to największa kwota i mnie przeraża, albo kartą Y, bo kwota najmniejsza i mały sukces mnie zmobilizuje do walki z resztą, albo pożyczkę Y, bo tam oprocentowanie jest największe, więc najbardziej kosztuje mnie ten właśnie dług.

Prosty plan na początek, dla mniej zdecydowanych jak rozwiązać problem długów, może wyglądać tak: Kwota na szybszą spłatę długu, co miesiąc wynosi 100, wpłacę 50 na najdroższy kredyt i 50 na najmniejszy. Będę obserwować jak zmniejszają się odsetki i jak maleje najmniejszy dług, aby było finansowo (mnoiej za odsetki) i motywacyjnie odczuwalne (szybko maleje wysokość). Jak trafi się więcej wolnych środków np. nagroda w pracy, czy oszczędziłem trochę więcej to wpłacę na jedno z nich, wybiorę, co sprawi mi najwięcej radości.

Dla zdecydowanych na start proponuję tradycyjną metodę kuli śniegowej. Ustawiamy długi od najmniejszego do największego i wszelkie nadwyżki spłacamy w tej kolejności, po spłaceniu jednego bierzemy się za kolejny najniższy  kredyt i w ten sposób najszybciej redukujemy ilość zobowiązań.

 

Moja metoda na korzystanie i szybkie zabijanie długów.

Osobiście stosuje hybrydę dobrze znanych technik obsługi wierzytelności i moje długi ciągle maleją, spłaciłam 3/4 z tego co byłó, więc działa. Spłacam to, co najdroższe w pierwszej kolejności, aby banki zarobiły na mnie jak najmniej, bo im dłużej to trwa tym większe są ich zyski. Patrzę na cenę, a nie na ilość, bardziej przemawia do mnie odwrotność kuli śniegowej. Resztę długów płacę zgodnie z ich planem, chyba, że pozostaje jakaś denerwująca mnie końcówka, to jakieś drobiazgi spłacam na szybko, aby zmniejszyć ilość wierzycieli.

Dodatkowo nadpłacam kredyt hipoteczny, na razie jest to symboliczna i bardzo mała kwota, ale pomaga mi w wizualizacji sukcesu pt. 0 długów. W każdej chwili jak potrzebuje się zmotywować i zobaczyć jak mi dobrze idzie, wklepuje ją w kalkulator widzę ile oszczędzam dzięki tej pierdółce i ile lat krócej będę spłacać dom.  Całkiem dobry sposób na samodyscyplinę i podniesienie poziomu optymizmu, ostatnio korzystam z tego kalkulatora http://www.moneysavingexpert.com/mortgages/mortgage-overpayment-calculator. Swoją drogą, gdyby stopa % miała wzrosnąć, to będę miała mniejszą kwotę jako podstawę do oprocentowania.

Generuje, co miesiąc jakąś kwotę „ekstra” na przyśpieszenie spłaty, staram się ograniczyć wydatki i nie zaciągać nowych zobowiązań. Nie katuje się specjalnie, bo wyznaję zasadę: korzystać mądrze tzn. tyle ile potrzebuje używać i wydawać, a oszczędzanie oznacza nie marnować niepotrzebnie np. nie kupować za dużo, bo nie przejem, nie zostawiać światła w pomieszczeniu, w którym mnie nie ma. Kontrolować wydatki, aby nie ulegać pokusom i zachcianką dopóki nie ustalę ceny jaką przyjdzie za nie zapłacić.

Nim coś większego kupię, wolę nazbierać pieniążki na ten cel. Nie biorę na kredyt jak nie muszę, korzystam z budżetu awaryjnego jak tylko się da, ale nie zawsze. Najczęściej robię ruch kartą i szybko odstrzelam obciążone karty kredytowe nim poświęcę na jakiś cel oszczędności awaryjne, bo nie chce ich zbierać od nowa.

Przykład? Pralka się zepsuła, kupuję nową, wykładam na ten cel, tyle ile mnie stać w danym momencie, a resztę uzupełniam kartę kredytową. Później spłacam ile się da w tzw. okresie przed-odsetkowym. Jeżeli zostaje sporo i nie mam wielkich perspektyw na spłatę w ciągu 1-3 miesięcy to robię większe zakupy, czyli jak np. planowałam wymianę telewizora i zaczęłam oszczędzać na ten cel, a ta awaria pralki zażarła te oszczędności i zrobiła dług na karcie to kupuję ten telewizor natychmiast.

Następnie szybciutko korzystam z banku, który przyjmie transfer na tzw. 0% procent (pisałam o tego typu usłudze w innym tekście o długach) i który daje najwięcej miesięcy za darmo przy najniższej opłacie za transfer. Ogólnie to jak ktoś raz korzystał to ma kilka kart kredytowych i banki same przysyłają oferty na przeniesienie. Jedna karta lub 2 służą do zaciągania długów, a 2 lub 3 do przenoszenia długów. Ta na zakupy ma być tylko na zakupy, a ta z transferu na spłatę, jak się pomylisz i np. kupisz z tej transferowej to albo zapłacisz jak za woły, albo w ogóle się nie wyrobisz na odsetkach, więc uważać trzeba i z kartami kredytowymi obchodzić się jak z ogniem.

Obecnie korzystne oferty w UK to 18-24 miesięcy za darmo i 1,9% prowizji przy transferze. Krótko mówiąc 2-3 tysiące kryzysowej pożyczki kosztuje około 2-3% kwoty przy założeniu, że przeniesiesz dług do innego banku i grzecznie wszystko spłacisz póki masz oprocentowanie 0%. Jeżeli nie ma możliwości całkowitej spłaty to najczęściej się nie opłaca, więc radzę dobrze wykalkulować możliwości finansowe nim się zaciągnie jakiekolwiek wierzytelności.

Warto też pamiętać, że dług na 0% to nie tylko dodatkowy koszt w miesięcznym budżecie, ale także inne obciążenia. Np. zrobiliśmy transfer 1800 na 18 rat, wygląda, że spokojnie będziemy spłacać po 100 na miesiąc i nim okres 0% się skończy spłacimy, a po drodze może się uda dokładać po trochę więcej i spłacimy szybciej. Jasne tylko to 100 mogło pójść na dodatkową spłatę innego kredytu i być bardziej opłacalne, bo zmniejszyłoby kwotę już posiadanego długu i jego cenę.

Taki ruch na kartach to przymus, najlepiej unikać. Ruch na kartach kredytowych warto mieć, bo zwiększa się ogólna wydolność kredytowa, ale kreować ten ruch na innej zasadzie. Na przykład mam na telewizor, czy pralkę, ale kupuje to na kartę, spłacam po 2-3 tygodniach i zapominam o sprawie. Dobry sposób, aby skorzystać na kartach to płacić za zakupy, a pieniążki zainwestować w coś innego, gdy wiadomo, że wrócą do Ciebie na czas w okresie bezodsetkowym, albo spłacisz wszystko z pensji.  Duży ruch był, nic nie kosztował, udowadniam, że używam karty rozsądnie, a bank mnie lubi nadal i chce kusić na kredyty nadal. Może kiedyś kredyt, będzie potrzebny, to ponegocjujemy.

 

Jak znaleźć pieniądze i szybko spłacać istniejące długi?

Pierwsze to sprawdź swoje oszczędności, ile na nich zarabiasz i czy nie masz ich za dużo. Ile wpłacasz, co miesiąc na ten cel? Może możesz przestać już wpłacać, jeżeli jest dość lub nie podpisałeś żadnego zobowiązania, że co miesiąc powiększasz pulę lokaty?  Jeżeli możesz, to nie płacisz już, co miesiąc na konto oszczędnościowe tylko konto długu. Jeżeli da się zmniejszyć poziom do tej pory oszczędzonych pieniędzy to zmniejszasz do wysokości budżetu awaryjnego, jaki potrzebujesz, a pieniądze wypłacone z konta oddajesz na spłatę długu.

Drugi krok to wykuwasz na pamięć złotą zasadę: nie wydaję pieniędzy jak ich nie mam. Gdy przestaniesz zaciągać kolejne zobowiązania, sama spłata tych co masz to wychodzenie z finansowego dołka, bo dług topnieje. Masz dwa wyjścia, bardzo radykalne, czyli pozbywasz się wszystkich możliwości zaciągnięcia długu, jak jest ryzyko, że Cię skusi coś np. karta kredytowa, to ja potnij nożyczkami, abyś jej nie mógł użyć.

Drugie wyjście to mocna samodyscyplina, ale niestety nie wszyscy ją mają. Nie możesz się złamać i musisz się twardo trzymać postanowienia – nie mam kasy to obejdę się smakiem na wszystko, co mnie nie stać. Nie pożyczam na nic, bez czego da się przeżyć, a nawet likwiduje zbędne wygody. Na to będzie czas jak się odkuję z długów i kupie z oszczedności.

Np. nie kupuję lepszego auta dopóki gruchot jeździ, a opłaty jego utrzymania są opłacalne, jak nie to pozbywam się, bo się ciągle psuje i znajdę alternatywny transport. Może kupię tańszy samochód, albo całkiem zrezygnuje i z uzyskanych pieniędzy zmniejszę długi. Jeżeli nie zarabiasz, dzięki temu, że masz auto to zapewniam Cię, że lepiej jechać autobusem lub na rowerze niż płacić wysokie odsetki. Nie mając długów, łatwiej zaoszczędzisz i kupisz za jakiś czas brykę za gotówkę, dla wygody i satysfakcji.

W tym miejscu warto sporządzić listę tego, z czego możesz zrezygnować i jakie rachunki mozesz zlikwidować np. nie jem na mieście, biorę kanapki, czy domowy obiadek do przygrzania w mikrofali. Sprzedam to czego nie używam, albo rezygnuję karnetu do siłowni, bo nie chodzę systematycznie, bardziej opłaca się zapłacić za 3 godziny niż za cały miesiąc, bo nie bywam tak często i taniej wychodzi.

Krok trzeci to likwidujesz „słoiczki” (koperty, skarbonki), czyli jeżeli masz zwyczaj oszczędzania na okazje np. „słoiczek na wakacje”, „słoiczek na prezenty świąteczne”, „słoiczek na remont pokoju” itp. to likwidujesz je wszystkie, albo ograniczasz tylko do jednego pt. słoiczek sentymentalny, bo mam taki nawyk i tam wrzucasz tylko to, co motywuje do oszczędzania np. grzechoczące drobne po każdych zakupach, wartość drobiazgu, którego sobie odmawiasz batonika, czy piwa.

Krok czwarty to robisz cięcia w budżecie domowym. Szukasz tańszych alternatyw jak chociażby kupowanie w większych opakowaniach, gdzie ileś procent towaru wychodzi za darmo, np. dodatkowe 400 gram makaronu, czy kilka długopisów. Tego typu oszczędności kropelka do kropelki, mają większy wpływ na budżet niż odmówienie sobie jednej butelki piwa. Odmówienie sobie czegoś też sporo znaczy, jeżeli jest systematyczne np. maksymalnie 1 piwo w tygodniu, a nie zgrzewka. Nie ucinaj na jedzeniu, którego potrzebujesz, najwyżej kup tańszą markę jak już musisz.

Kolejna sprawa to przyjrzyj się temu, co kupujesz, czy nie przepłacasz za swoje fanaberie. Przykład tzw. zdrowa alternatywa, toniesz w długach lub jeden kredyt jest na „złodziejskim” oprocentowaniu, nie ma sensu kupować ekologicznej okładki, nie mówię od razu nie jedz zdrowo, ale popatrz czy cena nie jest za opakowanie, a skład ten sam, albo gorszy, po prostu zwiększ wiedzę, co na prawdę jest zdrowsze, bo to, że producent Cię o tym przekonuje nie świadczy o tym tylko skład np. coś podpisane „zdrowy sok” może zawierać więcej cukrów niż ten z napisem „sok”.

 

Bezbolesne pożegnanie z długami

Co do bólu, to Ty regulujesz jak bardzo boli spłacenie długów, to Ty dopinasz pasa i od Ciebie zależy jak bardzo. W sytuacjach podbramkowych na znieczulenie od bólu musi wystarczyć satysfakcja z przetrwania i rachunek sumienia, bo jak beztrosko zostały wierzytelności zaciągniete? To jasne, że trzeba się cieszyć tym, że jeszcze da się je spłacić, a nie rozczulać, że boli. Nie myśł o bólu tylko o tym, że nareszcie ich się pozbywasz i nauczyłeś się słowa nie dla swoich zachcianek i kusicieli wszelkiej maści, bez względu czy to było rozpłakane dziecko domagające się kolejnej zabawki, czy ktoś z wyśmienitą ofertą, której wcale nie potrzebujesz.

Nadal nie masz ochoty na powiedzenie nie w drobnych sprawach, nadal nie opłacaci się zaoszczędzić paru groszy? A może zupełnie nie widzisz w tym sensu? To zapytaj samego siebie, co mniej boli? Załóżmy, że 5 funtów dziennie wydajesz jedzenie w pracy, £ 1.50 na kawę i baton czy chrupki jeszcze £ 1, nie wygląda groźnie, bo to tylko £ 7.50 dziennie. Gdy zsumujesz to £ 1800 w roku, a za 5 lat uzbiera się prawie  £ 10,000 , a w ciągu swojej kariery zawodowej można tak zaoszczędzić £ 100,000. Jak boli świadomość wydania, aż tyle nim odejdziesz na emeryturę? Jaki smak ma teraz ta kawa?

 

Udostępnij na:

2 Comments

  1. Jestem Mr M… L… (…) Jesteśmy firmą z pomocy finansowej. Mamy fundusze pożyczkowe się do osób potrzebujących pomocy finansowej, które mają złe kredytowej lub potrzebują pieniędzy, aby zapłacić rachunki, do inwestowania w interesach. Chcę używać tego medium poinformować, że świadczymy rzetelną pomoc beneficjenta, jak będę zadowolony, aby zaoferować Państwu loan.Services renderowane obejmują;
    * Refinansowanie
    * Home Improvement
    * Kredyt Inwestycyjny
    * Kredyty samochodowe
    * Konsolidacja zadłużenia
    * Biznes Pożyczki
    * Personal Loans
    * Międzynarodowy Pożyczki.
    * kredyty hipoteczne

    (…)

    JESTEŚ, aby wypełnić poniższe informacje na zapytanie.

    Pełna Nazwa …..
    Kraj …….
    Stan ……
    Adres ……
    Wiek …..
    Data Urodzenia …….
    Płeć ….
    Stan Cywilny …..
    Numer Telefonu …..
    Numer Faksu ……
    Miesięczny Dochód …..
    Kwota pożyczki Potrzebny ….
    Kredyt Czas trwania ……..

    pozdrowienia
    Mr M… L…

    • admin

      A ja jestem Jagoda i edytowałam ten spam, usuwając nazwy i linki, resztę zostawiam ku przestrodze, jak działają naciągacze i kolekcjonerzy danych personalnych, które odsprzedają dalej dla firm statystycznych.

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*