panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

poranek_w_mieście

Tajemnica Merry, część 10

| 0 comments

 

Wszystkie odcinki – Tajemnica Merry.

 

***

Andy stanął pod samymi drzwiami, ale jakoś nie kwapił, aby wejść. Wszystko, co się stało nie miało logicznego wytłumaczenia, nawet nie wiedział, gdzie jest. Tylko spływające zimne krople potu spływające na plecach potwierdzały, że wszystko dzieje się naprawdę.

Przez uchylone drzwi dostrzegł postać kobiety wewnątrz korytarza. Stała na środku i patrzyła w jego kierunku. Zamierała, co chwilę w niemym krzyku, Andy nic nie słyszał, ale wydawało mu się, że powtarza słowo uciekaj. Wtedy wyglądała zupełnie jak Margaret, ale po chwili jej rysy wygładzały się i przypominała dziewczynę z metra.

Dziewczyna z metra jest piękniejszą wersją Margaret – pomyślał Andy i przyglądał się jej intensywnie. Miała gęściejsze i jaśniejsze włosy, garbek na nosie zniknął i oczy jakby były ciut większe, jej twarz była doskonale proporcjonalna. Ciało też lepiej się prezentowało, dłuższe nogi, krótszy tułów i dorodniejsze piersi.

Przez obraz bogini z metra przebijał jakiś cień, po chwili do Andiego dotarło, że jej twarz drży i jakby na ułamki sekund wygląda jak kobieta o jakieś 20 lat starsza, leciutko pomarszczona, ale wciąż cholernie piękna i zadbana. Kobieta wskazała dłonią na mebel na końcu korytarza, olbrzymi staroświecki zegar. Pstryknięciem palcami wprawiła wielkie wahadło w ruch.

– Odliczasz mój czas? – wyszeptał Andy. Jego pytanie pozostało bez odpowiedzi. Wahał się, czy wskoczyć do budynku, czy natychmiast biec w stronę auta Margaret zaparkowanego na podwórzu, spiąć kable na krótko i wiać. Nagle poczuł jak ktoś przywarł do niego z tyłu, omal nie powalił na żwirowy podjazd. Andy łapiąc równowagę przykląkł na jednym kolanie i próbował wstać. Ktoś z tyłu znów go zaatakował, więc sięgnął po najbliższy kamień i odwrócił się w stronę napastnika. Tam jednak nikogo nie było.

 

***

Andy stał ściskając kamień w dłoni, patrzył przed siebie, przez uchylone drzwi obserwując wnętrze budynku. Nic się nie zmieniło, kobieta nadal tam stała, zegar kołysał wielkim wahadłem. Andy zamachnął się i rzucił kamieniem w jego tarczę. Widok przesłoniła pajęczyna pęknięć. Po chwili obraz prysnął i rozsypał się w drobne kawałki jak rozbite lustro.

– Właśnie uratowałeś setkę ludzi, która jechała w tym pociągu na zatracenie – Andy usłyszał głos za sobą – Idziemy stąd zaraz będzie tu policja, zamkną cię za rozwalenie świetlnej reklamy. – kontynuował głos.

– Gdzie ja jestem? – zapytał Andy.

– Na stacji metra, nigdzie się stad nie ruszyłeś od kilku godzin. Spójrz w lewo widzisz ochroniarzy lecących w twoim kierunku? – właściciel głosu szarpnął go za rękaw i pociągnął za sobą biegnąc proso w tłum. Andy bezwiednie ruszył za nim.

Po chwili wpadli do kawiarni, kelnerka nie zareagowała, gdy pobiegli na zaplecze. Nieznajomy nacisnął coś w regale i ten uchylił się otwierając drogę do ciemnego pomieszczenia. Gdy weszli, regał wrócił na miejsce i zatrzasnął drogę powrotu.

Nieznajomy przyświecił latarką i powiedział:

– Czas się stąd wynieść!

– Gdzie idziemy? Kim jesteś? Co ja tu robię? Co się dzieje?

– Ratuj swoją dupę, a nie zawracaj głowy głupimi pytaniami – odparł nieznajomy.

– Nigdzie nie idę, dopóki mi nie powiesz, o co tu chodzi – wrzasnął Andy

– Zaufaj mi, jestem od ojca Benedykta, przysłał po Ciebie.

– Kurwa następny, powiedziałem już tej kobiecie w metrze…

– Nie obchodzi mnie, co powiedziałeś demonowi, którego uwolniłeś, choć albo zaciągnę Cię siłą – powiedział nieznajomy facet, obrócił się gwałtownie i wbił strzykawkę w szyję Andiego nim ten zdążył zareagować. Jego zemdlone ciało opadło na podłogę, a nieznajomy opuścił pomieszczenie.

 

***

– Nie miałeś prawa tego robić.

– Trzeba było ratować i jego i ludzi z metra!

– Ingerencja w wolna wolę Andiego!

– Ale musisz przyznać, że dobrze mi poszło. Sięgnął do swojej torby narzędziowej i chwycił  za trzonek młotka w przekonaniu, że to kamień. Gdyby nie ja, to by nie dorzucił do tego do reklamy po przeciwnej stronie peronu! Followersi mają bardzo prymitywny sposób przekazu, wszystko wyświetlają jak film na ścianach, ekranach, nawet na reklamach w metrze!

– Wchodzenie w projekcję demona! Dobrze Ci poszło, zostawiłeś energetyczny ślad, naraziłeś nas wszystkich! Długo tu posiedzisz, będę trzymał kciuki, aby Cię followersi nie dopadli.

– Spoko, na pewno założyłeś energetyczne blokady, nie ja pierwszy i nie ostatni, wiem, że po mnie wrócisz.

– Jak dam rady to wrócę, teraz muszę się zająć Andim, pewnie już go zabrali ze schowka w knajpie i jest w karetce. Trzeba jeszcze znaleźć Margaret.

– Wiem, gdzie ona jest.

– Skąd wiesz?

– Była tam, wiem wszystko o wszystkich, którzy brali w tym udział.

– Co Ty mówisz?

– Widziałem je wszystkie oczami Andiego, a później już tak w pełni po energetycznym śladzie. Demon wszedł w posiadanie ciała atrakcyjnej praktykantki ze szpitala, także nie licz, że przyjdzie u Ciebie pracować. Oddała mu się sama w zamian za wiedzę, co się dzieje w klinice, bo nie chciałeś ją w to wtajemniczyć. Margaret opanowały słabe demony, to tylko followersi 2-3 wcielenia, jest tylko jeden z poziomu 6. Stara znajoma wróżka Merry próbuje ich przejąć. Zwykła wymiana musi uwolnić stare demony ze służby. Margaret jest uwięziona w jej domu, wiedźma chce zebrać tam wszystkich, których można złożyć demonom w ofierze, na pewno chce Andiego i Hannę…

– … mnie i Ciebie też. – dokończył ojciec Bernardo – Ty dowiedziałeś się o nich, a oni o nas! – zakończył smutno i opadł zmęczony na fotel.

 

 

 

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*