panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

poranek_w_mieście

Tajemnica Merry, część 11

| 0 comments

 

 

Wszystkie odcinki – Tajemnica Merry.

 

***

Andy ocknął się w nieznanym miejscu. Leżał w maleńkim pomieszczeniu, na metalowej, ale porządnie zasłanej pryczy. Pokój był prawie pusty, na maleńkim stoliku obok łóżka stał tylko dzbanek z wodą i szklanka, obok tylko jedno krzesło. Nie było nic innego, nawet lampa nie miała abażura. Ściany świeżo wybielone, nad drzwiami ktoś powiesił drewniany krzyż.

Po chwili w drzwiach pojawił się ojciec Bernardo przedstawił się i wyjaśnił, że znajduje się w przyklasztornym ośrodku opieki, bo Hanna poprosiła go o opiekę nad sobą i Andim, gdyby coś jej się stało. W obecnej sytuacji sprawy się mocno skomplikowały, nie są tu bezpieczni i jedynie, co to może im pomóc uciec z miasta w bezpieczniejsze miejsce, tutaj nie ma środków i ludzi, którzy wiedzą jak postępować, gdy przyjdzie najgorsze.

– Gdzie Hanna, martwię się o nią.

– Któraś z pielęgniarek zaprowadzi Cię do niej po obiedzie, posiłek za 20 minut. A jeszcze jedno, milczałeś cały czas, nie wiem, co myślisz o tym, co się dowiedziałeś. Nikt tu Cię na siłę przetrzymywać nie będzie, więc podejmij decyzję, czy chcesz naszej pomocy, czy nie. Gdybyś potrzebował zapytaj o drzwi wyjściowe. – odparł ojciec Bernardo i opuścił jego celę.

 

 

***

Hanna siedziała przy oknie, zapatrzona w ogród ani nie zareagowała, gdy weszli do sali, ani gdy Andy się do niej odezwał. Nawet, gdy stanął tuż przed nią nie drgnęła.

– Co się jej stało?

– Wszyscy próbują dociec – powiedziała pielęgniarka i poprawiła poduszkę w jej fotelu. Ciało Hanny bezwładnie poddało się jej dłonią wymuszającym posłuszeństwo. Andy dostrzegł pasy zabezpieczające Hannę przed zsunięciem się na podłogę.

– W szpitalach i domach opieki nie wolno krępować pacjentów – wyrwało się głośno Andiemu.

– Zapominasz, że to jest ośrodek dla psychicznie chorych – odparła starsza kobieta w uniformie, uśmiechając się pobłażliwie do niego.

– Nie wygląda na dom wariatów!

– Nie – odparła pielęgniarka wyciągając z kieszeni staroświecką klamkę. – Teraz to tylko amulet na szczęście, dawniej nosiłam ją, bo bez niej nie szło otworzyć żadnych drwi. Od lat mamy kody i karty jak w całej służbie zdrowia. Teraz wszystkie kliniki to domy bez klamek! – zaśmiała się głośno starsza kobieta.

– Tak, rzeczywiście. – przytaknął grzecznie Andy – A co z egzorcyzmami? Jak Hanna reaguje?

– Jakimi egzorcyzmami młodzieńcze? A kto tu jest opętany? Hanna ma tylko problemy zdrowotne i załamanie nerwowe.

– Tak mi się skojarzyło, bo to przyklasztorna klinika.

– I co z tego. Nie mamy opętanych pacjentów, tylko z problemami psychicznymi.  Niektóre zaburzenia schizofrenia czy epilepsja, halucynacje mogą wyglądać jak opętanie, ale nim nie są. Zresztą do egzorcyzmów potrzebny jest specjalny kapłan, bez zezwolenia nie można ich odprawiać.

– Nie ma tu żadnego księdza, który jest egzorcystą?

– Nie wiem– odpowiedziała pielęgniarka i wyszła w popłochu, zostawiając go sam na sam z Hanną.

 

Andy stał chwilę przy Hannie, próbował z nią rozmawiać, ale ona wciąż odrętwiała patrzyła przez okno i nic się nie odzywała.

– Dowiem się, o co tu chodzi, jeszcze tu wrócę po moje demony. – powiedział głośno i wyszedł na korytarz.

Szybko opuścił klinikę, już w taksówce zaczął układać nowy plan działania.

 

***

Czarne skrzynie z kawałkami rozbitego lustra nadal leżały w bagażniku jego auta. Nie miał pomysłu jak je wykorzystać, więc popędził do mieszkania pogmerać po notatkach Hanny. Nic nie mógł znaleźć, sen łamał go coraz bardziej, wszedł pod prysznic w poszukiwaniu chwili relaksu i odprężenia. Zaparowane drzwi kabiny coś wyraźnie mu przypominały, chociaż nie mógł skojarzyć, co. Nagle usłyszał dzwonek do drzwi. Owinął się ręcznikiem i poszedł sprawdzić, kto przychodzi o tak późnej porze.

Przed drzwiami stała dojrzała kobieta w nieokreślonym wieku. Uśmiechała się tajemniczo i przyglądała mu się bezpruderyjnie.

– Wpuścisz mnie? – zapytała po chwili zniecierpliwiona.

– Proszę – Andy zaprosił ją do środka, nigdy jej nie poznał, chociaż doskonale wiedział , że to kobieta z podupadłego dworku w lesie.

– Wzywałeś mnie, więc jestem. Jak się domyślasz nazywam się Merry Smith.

– yhmm – chrząknął Andy.

– Ciężko się z Tobą pracuje, nie masz za grosz intuicji, nic do Ciebie nie dociera, przesłać Ci jakąś wiadomość telepatycznie wymaga za dużo wysiłku, lepiej się osobiście pofatygować. – powiedziała kobieta i rozsiadła się na sofie. – Chcesz trochę nadzwyczajnych zdolności to postępuj zgodnie z planem, a demony wynagrodzą Cię mocą. Mam złą wiadomość, żaden followers w Tobie nie zamieszka, na razie się do tego nie nadajesz, możesz zapracować, jak się postarasz. Wracaj do metra, umyte kawałki lustra rozrzuć na szyny, może w jakimś worku doczep w spodzie ostatniego wagonu, rozwali się od tarcia o tory i wylecą na trasę między stacjami. Po wykonaniu zadania jedź na autostradę, tam gdzie miała wypadek Hanna, ktoś Cię do nas przyprowadzi. Nie patrz tak na mnie, sporo ludzi zginie, ale Ty musisz złożyć dużą ofiarę, bo dla mnie i demonów jesteś gówno wart – powiedziała wróżka Merry i rozpłynęła się w powietrzu.

– Jasna cholera, ale dałem się nabrać! Wiem, o co poproszę demony o zdolność słyszenia myśli i dar bilokacji! – krzyknął Andy.

 

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*