panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

poranek_w_mieście

Tajemnica Merry, część 14

| 0 comments

 

Wszystkie odcinki – Tajemnica Merry.

 

***

Kilka osób czekało w wielkim gabinecie, w napięciu szeptali między sobą, co przyniesie dzień. Wszyscy zmilkli, gdy starszy człowiek wszedł do pokoju. Przyglądali się mu ze strachem, rzadko pojawiał się gdziekolwiek osobiście, a gdy się pojawiał to oznaczało wielkie kłopoty, a plotki o jego bezwzględności i żelaznym sercu urosły do rangi legendy. Wszyscy czekali, aż zatrzęsie całym pokojem. Dwóch jego pomocników, czy ochroniarzy stojących za jego plecami wyglądało jak wygłodniałe psy gotowe każdemu rzucić się do gardła na jedno skinienie staruszka.

Starszy, elegancki pan usiadł bez słowa i zerknął na stertę przygotowanych papierów. Pstryknął w nie palcami i wysoki stosik rozsypał się w nieładzie po wielkim stole. Oczy mu błyszczały złowrogo, a palce rytmicznie uderzały w blat stołu. Po chwili wskazał palcem na ordynatora i rzekł donośnie – Co zamierzasz z tym bałaganem zrobić?

Ordynator wstał z krzesła i rzekł z lekkim zażenowaniem – Doszło do pomyłki w ładowaniu oprogramowania. Sprawdzamy, kto jest za to odpowiedzialny, ale wstępne badania wskazują, że któraś z kobiet: lekarka ratująca płonącą Merry albo Margaret zahaczyła o aparaturę i uruchomiła ładowanie funkcji dodatkowych programu. Prawdopodobnie wiedźma Mery maczała w tym palce…

– Nie pytam o przyczyny, tym zajmiemy się później. Jak obecnie wygląda sytuacja?

–  Wiedźma Merry jest silniejsza niż przypuszczaliśmy, uwolniła się, szykuje  odwet, ściągnęła już większość followersów do siebie, uwięziła Margaret, prawdopodobnie weszła w jej ciało i całkowicie zepchnęła w cień jej świadomość, w każdym razie ma pełną kontrolę nad nią. A jeszcze jedno wiedźma Merry ciągle atakuje Andyiego. On jeszcze się nie wybudził, leży u nas na parterze, dokładnie tak samo jak przez ostatnie 7 lat. Istnieje duże ryzyko, że wybudzi się ze śpiączki w każdym momencie, jest pod 24 godzinną obserwacją. Wiedźma Merry zdalnie wprowadza zmiany w matrycy jego energii, ale mamy pełną kontrolę, co wyprawia. Nie udało się jej go wybudzić i nie zrobi tego dopóki jej na to nie pozwolimy. Hanna jest wybudzona, zarówno w rzeczywistości jak i w teatrze cieni. Jej scenariusz wirtualny uległ poważnej zmianie, utknęła w przyklasztornym ośrodku, pas energetyczny całkowicie zerwany. Nie mamy możliwości kontroli jej myśli, prawdopodobnie musimy ją usunąć ze scenariusza jak najszybciej.

– Z tego, co wiem, wiedźma Merry wprowadziła zmiany u Hanny, wplotła w jej scenariusz prawdziwe życie Margaret. A ty głupcze, odsłoniłeś się dwukrotnie i od ciebie dowiedziała się o ojcu Benedykcie i stworzyła jego kopie, jej ojciec Bernardo stanowi poważne zagrożenie i nie mamy nad nim kontroli. Dzięki tobie też nawiązała kontakt z Andyim, powolutku drąży wokół niego, on zaczyna myśleć niezależnie i może go w każdej chwili przejąć. Odsuwam cię od sprawy!

– Nie możesz, to ja znalazłem sposób, aby wejść do świadomości ludzi ze śpiączką i wymyśliłem podstawienie fałszywych wspomnień, aby ich wybudzić. Ten projekt to całe moje życie, nie możesz mi tego zrobić. Przecież uratowałem Andyiego… – zaczął się tłumaczyć ordynator.

– Wszystko mogę, wiedźma Merry to moja sprawa od lat, po to wykupiłem cały ten ośrodek razem z tobą, płace wasze rachunki od lat, więc zrobisz dokładnie to, co ci mówię – strzec spojrzał na niego piorunującym wzrokiem.

W pomieszczeniu zrobiło się zimno i jakby gęsta mgła uniosła się z ust staruszka, jak lodowaty jęzor zbliżała się do ordynatora i zaczęła wypełniać cały pokój. Ordynator przez chwilę z trudem wytrzymywał to spojrzenie, ale mroźna mgła dusiła jego oddech i powoli zaczął się obsuwać na krzesło. Ochroniarze staruszka chwycili go nim upadł na podłogę i szybko ułożyli go na posadzce. Ordynator leżał bez ruchu.

Ojciec Benedykt wzdrygnął się na samą myśl, jak wielka siłę zademonstrował starzec. Ten obejrzał się na niego i powiedział stanowczo – Twoja kolej ojczulku, abyś pokazał, co potrafisz. Zacznij od Andyiego, zwróć mu wolność, niech sam zdecyduje, po której stronie jest, cokolwiek wybierze czarni followersi z wiedźmą, czy zostanie z nami, nie mam czasu na zajmowanie się płotkami, on rzeczywiście jest gówno wart. Teraz najważniejsza jest Hanna, followersi jej córki nadal są w niej, a ja chce ich mieć. A co do wiedźmy to szykuj się na ostateczne starcie. Powodzenia. – starzec opuścił pokój, za nim podążyli jego pomocnicy ciągnąc bezwładne ciało ordynatora.

 

***

 

Ojciec Benedykt siedział nadal w pustym gabinecie, kreślił długopisem mechanicznie kółka na pustej kartce, całego jego życie przeleciało mu przed oczami. Dzień, w którym wstąpił do seminarium i jak go wyrzucili z klasztoru za herezje, jakie opowiadał. Później zobaczył siebie spacerującego bez celu brzegiem rzeki przecinającej swym korytem miasto. Stanął na moście i beznadziejnie patrzył w mętna wodę, gdy wielka limuzyna zatrzymała się tuż obok, wysiadł z niej staruszek i przedstawił się, jako sprzedawca marzeń. Ojciec Benedykt wyśmiał go głośno i chciał odejść, ale ten zatrzymał go, po krótkiej rozmowie klecha wsiadł do auta.

Limuzyna zawiozła go pod ruiny klasztoru na obrzeżach miasta, w oddali widać było drogę prowadzącą do lasu. Starzec wręczył mu pęczek kluczy i powiedział – To twoja misja, twój prywatny kościół, budynki obok to opuszczony dom wariatów, odbuduj to po swojemu, masz dar nadawania życia temu, co dawno już umarło.  Nie wiem czy to dar z nieba czy z piekła i nie ma to dla mnie żadnego znaczenia, ja nie wierzę w te bzdury. Jak potrzebujesz pomocy, aby nauczyć się poruszać po zaświatach przyślę ci kogoś, finansami się nie przejmuj, już przygotowałem pieniądze. Baw się dobrze masz 70 dni wakacji, jeszcze tu wkrótce wrócę i mi powiesz, czy na pewno chcesz takiego życia.

Starzec odjechał, a ojciec Benedykt szybko zajął się remontem wariatkowa i odbudową zniszczonego kościoła. Starzec wrócił zgodnie z umową, obiecał pełny sponsoring domu opieki i załatwienie pacjentów, wtedy też przywiózł ze sobą szalonego ordynatora i nakazał ich współpracę. Ostrzegł też, że za 7 lat czeka ich walka o to, co razem stworzą.

Starzec obiecał, że za wygraną walkę zostanie przepisany klasztor i dom opieki na własność ojca Benedykta i że sam starzec zniknie zupełnie z jego życia. Ojciec Benedykt nic wtedy nie rozumiał, lata spędził na remontowaniu posiadłości i na pomocy chorym, szczególnie pacjentom z dziwnymi paranormalnymi zdolnościami.

Nie przejmował się tym zbytnio aż do zeszłego miesiąca, miał ręce pełne roboty i ciągle ratował zagubionych na pograniczu zaświatów. Sława kliniki rosła i przybywało coraz więcej nowych chętnych do skorzystania z jego pomocy, teraz mógł sobie pozwolić na to, aby pomagać za darmo bezdomnym i był z tego dumny. Po dzisiejszym wystąpieniu staruszka powoli do niego docierało, o co w tym wszystkim chodzi. Wiedział, że może wszystko stracić i to go trochę przerażało.

 

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*