panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

poranek_w_mieście

Tajemnica Merry, część 15

| 0 comments

 

Wszystkie odcinki – Tajemnica Merry.

 

***

Ojciec Benedykt siedział na bujanym fotelu na wprost balkonu i patrzył na zapadający mrok w ogrodzie. Był mocno zmęczony, każdorazowo, gdy korzystał ze swoich zdolności, przychodziło to uczucie ciężkości i słabości fizycznej. Zebrał swoich najlepszych uczniów i starannie rozdzielił zadania. Oto przyszła ta chwila, aby sprawdzić swoją psycho-armię, przebraną w kościelne habity.

Miał nadzieję zregenerować swoje siły przed ostatecznym starciem. Ktoś zapukał do pokoju i po chwili otworzył drzwi. Mocno utykający, szpakowaty mężczyzna stanął przed nim i zaczął zdawać relację z najnowszych wydarzeń.

– Wszystko przygotowane dokładnie jak chciałeś, a wszyscy pacjenci przeniesieni do nowych pokojów, jedyny kłopot z matką Andyiego ciągle z nim siedzi…

– Porozmawiam z nią jutro rano – odparł ojciec Benedykt – Co ze sprzętem?

– Cała stara aparatura wyłączona, pacjenci podpięci do nowego całkiem zwykłego sprzętu, oprogramowanie ordynatora wyłączone, tak jak zaleciłeś wszystkie elektrodowe nakładki zabezpieczone w podziemiu klasztoru.  Ordynator nie będzie zadowolony jak wróci…

– Nie szkodzi, jakoś mu to wytłumaczę, odsunąłeś już jego ludzi do innego zadania?

– Jasne, podzieliłem ich na dwa zespoły tak jak chciałeś. Grupa pierwsza robi symulację dworku wiedźmy z Margaret, a druga dworku bez Margaret. Wolontariusze już „na stołach”, większość nałogowców i z przypadkami fobii, jak zwykle zresztą.

– Wiedzą, że chwilowo mamy kłopoty? – zapytał ojciec Benedykt.

– Nie sądzę, dalej są przekonani, że opracowują nową grę komputerową, która ma zostać wykorzystana w nauczaniu nowych adeptów do terapii psychochirurgicznej. Zaakceptowali, że lepszy scenariusz wejdzie do projektu, a oni wraz z nim. Konkurencja dobrze im robi, obie grupy trzymają się z daleka od siebie i pracują, mamy prawdziwy wyścig szczurów.

– Co z nową?

– Dopytywała się o ordynatora, coś z nią nie tak, świetna intuicja, albo coś większego. Na wszelki wypadek odesłałem ją do sprawdzenia do laboratorium w podziemiach klasztoru. Wszystkim powiedziałem, że pojechała z ordynatorem sprawdzić nowy projekt, nikt niczego się nie domyśla, wszyscy zauważyli, że ją faworyzuje, plotkują o flircie, czy romansie.

– Dobrze. Jak poszło z grzebaniem w pamięci pacjentów?

– Prawie dobrze, z Andyim nie ma kłopotu, odtworzyliśmy jego spotkanie z wiedźmą Merry i wszystkie wypadki po kolei. Zorientował się, że ordynator wmieszał się na stacji metra. Wiedźmie nie ufa, ale ona jest na tropie, albo równocześnie z nami dowiedziała się o odłamku lustra pod łóżkiem. Wysłałem tam naszych mam nadzieję, że odzyskają skrzynkę nim ona ją dopadnie.

– Co z ułamkami luster Margaret?

– Są w bagażniku jej auta. Margaret prawdopodobnie nie zorientowała się, że widziała tylko projekcje Andyiego i posprzątała bałagan własnymi rękami. Zdziwiłbyś się jaka szybka potrafi być.

– Jakie są możliwości przejęcia luster?

– Pracujemy nad tym, jak wiesz klasztor jest alternatywną rzeczywistością dworku wiedźmy, ona nie wyjdzie pod mur, ale może tam wysłać Margaret, nasi energetycznie blokują miejsce pod bramą, ale nie wiemy, co w Margaret siedzi.

– Próbowałem dotrzeć do Margaret, wiedźma ustawiła followersów na straży, Margaret zawisła w energetycznej przestrzeni, musimy jak wiedźma czekać, po której wypowie się stronie. Jestem bardzo zmęczony, ale jakby coś się działo budź mnie w nocy.

 

***

Ojciec Benedykt siedział na łóżku i telepatycznie wzywał staruszka. Starzec długo się nie odzywał, ale w końcu ukazał się w drzwiach balkonowych, jego pulsujący cień wyglądał jak odbicie w lustrze, a po chwili znikał i ojciec Benedykt znów widział ciemność nocy za szybą. W końcu starzec ukazał na stałe swą twarz i rzekł:

– Mam nadzieję, że nie wzywasz mnie na darmo – charknął złowrogo.

– Nie. Przygotowałem już wszystko, rób z tym, co chcesz, spłaciłem swój dług za 7 lat dobrego życia, nie potrzebuje więcej. Zrozumiałem jak to wszystko działa, zrobiłem dużo dobrego i już przekazałem swoją wiedzę.

– Czyżby? – zapytał ze zdziwieniem starzec.

– Tak, już wiem, to, co powinienem. Masz do dyspozycji moich najlepszych ludzi, weź moich followersów i mój talent, rozwal tą wiedźmę, klinikę zapisz ordynatorowi, a klasztor kulawemu, ja nic już więcej nie potrzebuję, odchodzę na waszą pustynię.

– Kurwa tylko mi tu nie zgrywaj drugiego Chrystusa klecho! – wrzasnął starzec.

Ojciec Benedykt nic się nie odzywał, patrzył tylko przez chwilę na cień migoczący w balkonowym oknie. Twarz starca się marszczyła i łagodniała, ciągle migotała w świetle nocnej lampki. Ojciec Benedykt gwałtownym ruchem wyłączył lampkę i nagle w pokoju zapadła totalna ciemność.

 

***

Kulawy rozglądał się po pokoju, wszyscy siedzieli w kręgu i czuwali, coś przykuło jego uwagę, gdy spojrzał na zakonnika pilnującego bezpieczeństwa Hanny. Podszedł do niego i położył rękę na jego splecionych kurczowo dłoniach.

– Spokojnie bracie, odpocznij ja teraz poczuwam.

Hanna rozpatrzała za córką, błagała o śmierć i uwolnienie od męki tęsknoty za ukochana córką, aż trudno było uwierzyć, że to tylko sen. Po chwili Kulawy zobaczył Hannę zmierzającą do wąskiego tunelu, łagodne światło sączyło się do jego wnętrza, dookoła panowała zupełna ciemność. Na brzegu tunelu majaczyły dwie zbliżające się do Hanny postacie. Po chwili stało się jasne, że to ojciec Benedykt i Hanny córka.

– Cześć Mamo, nie panikuj, to wcale nie koniec świata, tu jest całkiem dobrze, ale jeszcze nie pora na Ciebie. Spotkamy się za parę lat, będę czekać, teraz musisz posprzątać mój bałagan, abyśmy mogły obie być szczęśliwe. To wszystko bzdury, śniło Ci się, że masz jakieś nadzwyczajne zdolności, to tylko iluzja stworzona przez wróżkę Merry, musisz się od niej uwolnić. W mieszkaniu nadal jest skrzynka z ułamkiem lustra ze starego domu, powinnaś zanieść ją do klasztoru w lesie. Ojciec Benedykt wciąż na nią czeka.

Przy bramie do klasztoru zobaczysz auto młodej dziewczyny, poznałaś już Margaret w jednym ze snów. Margaret to złota dziewczyna tylko zgubiła się w ogrodzie klasztornym, spróbuj ją znaleźć na starym mostku i przekonaj ją, aby oddała ojcu Benedyktowi czarne skrzynki z bagażnika. Zawsze byłaś wspaniałym naukowcem, szkoda tego zmarnować, powinnaś wrócić do pracy.

– Dziecko kochane minęło już 7 lat!

– Tutaj czas jest elastyczny, a u was minęło zaledwie kilka dni!

 

 

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*