panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

poranek_w_mieście

Tajemnica Merry, część 16

| 0 comments

 

Wszystkie odcinki – Tajemnica Merry.

 

***

Na moście stał młody człowiek w klasztornym habicie, w odbiciu wody widział przerażone ludzkie twarze, były zbyt zniekształcone i powykręcane w bólu, aby je rozpoznać. Rozglądnął się dookoła, po przeciwnej stronie stała dojrzała kobieta, trzymała w drżących dłoniach drewnianą skrzynkę i szeptała coś pod nosem, po chwili upuściła skrzynię do wody.

Obok niej zatrzymało się auto, wysiadła z niego młoda kobieta i krzyknęła coś do kobiety stojącej na moście. Po chwili obie wytachały dwie czarne skrzynie z bagażnika auta i z rozmachem wrzuciły je do mętnej wody.  Chwile stały i patrzyły w wodę, młody człowiek też spojrzał w odmęty rzeki.  Na tafli wody zobaczył uśmiechniętą twarz córki Hanny. Pomachała ręką na pożegnanie i jej obraz przybladł. Po chwili obie kobiety wsiadły do auta  i odjechały.

Tuż przed postacią w habicie zatrzymała się limuzyna, z której wysiadł starszy człowiek.

– Jak Ci się podoba Twoja pustynia?

– Za dużo na niej ludzi!

– Cóż to ich świat, my tylko jesteśmy tutaj tylko gośćmi. Spójrz w tafle wody ostatni raz i wsiadaj do auta – odparł starzec i zamilkł.

 

***

Młody człowiek w habicie, popatrzył w dół. Mętna woda zawirowała i pokazała jego odbicie. Stał na moście i klął na wszystko, krzyczał w niebogłosy: po co mnie stworzyłeś, po co mi talent jak nie mogę go użyć, po co mam być na tym świecie, za cokolwiek się wezmę zawsze muszę spieprzyć, nawet gdy oddałem ci całe swoje życie, zakpiłeś ze mnie i wywalili mnie z twojego domu, boże czy ty w ogóle istniejesz?

Młody człowiek wspiął się na przęsło mostu i odchylił w dół: Wiesz, co boże jesteś beznadziejny, durną role mi wymyśliłeś w tym swoim bożym planie! Pieprze takie życie, nikomu nie jestem potrzebny nawet tobie… i wiesz, co mam to głęboko w dupie, co sobie zaplanowałeś, chciałem tylko mieć swoje 5 minut, raz w życiu zrobić coś wielkiego. Nigdy nie chciałem być jakimś wielkim bohaterem, tylko normalnym człowiekiem!

Teraz już sam nie wiem, co takiego donośnego chciałem zrobić, może założyć dużą firmę i dać prace bezrobotnym, może ożenić się i dobrze wychować dzieciaka, aby on coś dobrego zrobił dla świata, może uratować komuś życie, może odnajdywać zagubionych… Nic nie wiem do cholery!

Zgubiłem się zupełnie, gdy zorientowałem się, że słyszę myśli innych ludzi. Próbowałem z tym żyć, ale ludzie powoli odsuwali się ode mnie, jakby się ciągle mnie bali. Poszedłem do kościoła, posłuchać twojego głosu, ale ty milczałeś, nikt mi tam nie pomógł, potraktowali mnie jak wariata i wypieprzyli na ulicę. Nawet teraz krzyczę na ciebie, chociaż doskonale wiem, że cię wcale nie ma.

 

***

Młody człowiek w habicie odwrócił się do starca i zapytał smutnym głosem:

– Skoczyłem wtedy z mostu?

Starzec pokiwał głową przytakująco.

– A ordynator?

– Przecież wiesz, sam powiedziałeś, że wszystko zrozumiałeś!

– Ordynator to całkiem dobry naukowiec, też sobie ubzdurał jak ja, że ma jakąś misję do spełnienia, tylko bardziej szczegółową. Lata siedział w tajnych laboratoriach pod moskiewskim metrem, pracował z najlepszymi psychochirurgami, wycinał nieodpowiednie wspomnienia ludziom uzależnionym i wprowadzał nowe elementy do pamięci i ich osobowości, aby ich naprawić. W końcu uciekł, chyba mu pomogłeś sprzedawco marzeń.

Stary człowiek uśmiechnął się pod nosem, ale nic nie powiedział.

– Ordynator opracował aplikację komputerową do programowania snów, chciał pacjentom w  śpiączce tak jak tamtym w klinice pod moskiewskim metrem powycinać co nieco z pamięci i wstawić nowe historie, aby ich wybudzić – kontynuował ojciec Benedykt – Ordynator zatrudnił najlepszych informatyków, aby dopracowali odpowiednią symulację, zebrał też niezłą grupę hipnotyzerów. Zawsze mu było przykro, że nie ma specjalnych zdolności paranormalnych, w większości bazował tylko na przełożeniu dźwięku na ciało. Często obserwowałem go umysłem, z bardzo daleka, jak wchodził nocą z asystentem dopokojów naszych pacjentów, rozkładał swój sprzęt i brał się za odczytywanie myśli ludzi pogrążonych w śpiączce. Trzymał w tajemnicy, że wcale nie ma zdolności telepatycznych, a odczytuje myśli za pomocą elektrod przypiętych do płatów skroniowych. Zupełnie inna metoda, ale impulsy i mikro-wibracje kości rzeczywiście umiał umiejętnie przełożyć na czytanie myśli. W końcu wprowadził tą swoją skrzętnie opracowaną komputerową symulację pamięci ludziom pogrążonym w śpiączce, obudził kilku pacjentów, ale wiedźma Merry eksplodowała i mocno zamieszała w jego planach.

– A później dopuścił do zawężenia własnego stanu świadomości! – krzyknął starzec.

– Zaraz, chcesz mi powiedzieć, że sam stał się ofiarą sugestii post-hipnotycznej?

– Dokładnie to, dopadli go ruscy!

– Dlatego go zabrałeś?

 

 

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*