panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

poranek_w_mieście

Tajemnica Merry, część 3

| 0 comments

 

Wszystkie odcinki – Tajemnica Merry.

 

***

– Pokaż łydkę – rzekła Hanna lekko podenerwowanym głosem – Powinnaś nam powiedzieć, że zostałaś dotknięta przez followersa.

– Jakiego followersa, umierająca pielęgniarka chwyciła mnie za nogę nim wykitowała! – Margaret podciągnęła spodnie, zdjęła opatrunek i pokazała ślad po oparzeniu. Ciało wciąż nie zagojone, straszyło zółtawo-krwistą blizną o dziwnym kształtcie.

– Opowiedz mi o tym.

– Nie wiele do opowiadania. W pomieszczeniu było pełno dymu, kasłałam i żygałam po oknie, nagle poczułam silny ból w nodze. Wydobywał się z niej cieniutki niebieskawy płomyk, a skóra się topiła wokół niego. Kątem oka zobaczyłam opadającą rękę pielęgniarki, po chwili całe jej ciało zadrżało i omdlała zsunęła się na podłogę, wtedy podbiegli sanitariusze i lekarze. Jedni zabrali ją, a inni mnie. Oni zgasili płomień na mojej łydce, a łydka pewnie  zajęła się od ręki pielęgniarki.

– Bzdury opowiadasz. Pielęgniarka zauważyła paląca się łydkę, chciała ręką zdusić płomień, to ona Cię uratowała! – odparła Hanna.

Margaret nic się nie odezwała, patrzyła na przeciwległą ścianę. Zobaczyła postać stojącą bez ruchu przed jakimś budynkiem. Nagle pojawił się ogromny cień samochodu, rozpędzony van uderzył w stojącego człowieka. Obraz powoli się rozmazywał i w końcu zniknął, ale Margaret wciąż patrzyła na ścianę, jakby oczekiwała zobaczyć więcej.

Przypomniały jej się słowa lekarki, która opatrywała jej ranę: „Przyczyną samozapłonu jest najprawdopodobniej wysoki poziom acetonu w organizmie. Pielęgniarka musiała próbować uratować pacjentkę, widocznie płomień nie objął jeszcze wtedy całego ciała. Prawdopodobnie nagle doszło do eksplozji ognia i pielęgniarkę odrzuciło, ale jej ciało zajęło się od staruszki płonącej niczym pochodnia. Pielęgniarka musiała się jeszcze palić, albo jej dłoń nadal miała wysoką temperaturę, gdy dotknęła twojej łydki”

– Teoria von Liebiga nie jest potwierdzona, to tylko założenie, nie wiadomo czy samozapłon rzeczywiście wywołuje wysoki poziom acetonu. Aceton powstaje w procesie ketozy, na przykład u alkoholików, czy osób na diecie beztłuszczowej. Liebiga testował to na manekinach zrobionych z wieprzowiny marynowanej w acetonie, ale one paliły się pół godziny, a nie kilka minut. Pielęgniarka była tęga, jej nogi nie ulegały spaleniu, bo w kończynach jest zawsze mniej tłuszczu, a co za tym idzie, wchłaniają one mniej acetonu.

– To, dlaczego spaliły się jej ręce? A staruszka? Była chuda jak szkielet obleczony skórą, spłonęła na popiół, zhajcowały się nawet jej kości. Dlaczego łóżko nie spłonęło od takiej temperatury? W piecu krematoryjnym palą zwłoki przy temperaturze 1300 stopni! Zaraz, skąd wiesz, o czym pomyślałam?

– Za godzinę zaczynasz swoją zmianę, zaraz się spóźnisz, wyśpij się po pracy i przyjdź tutaj, spróbuję Ci to wyjaśnić – rzekła Hanna i wyszła z pokoju.

Follower bardzo niejednoznaczne słowo, o co im chodzi? – zamyśliła się Margaret – zwolennik, obserwator, naśladowca… podążający za – nagle pojawiło się w głowie – ale podążający, za czym? – wtedy usłyszała skrzypnięcie otwierających się drzwi.

– Kto to są followersi? – zapytała Margaret młodego mężczyznę, który odprowadził ją do wyjścia.

– Demony z lustra.

– Co proszę?

– Spóźnisz się! – rzucił szybko, zamknął drzwi i Margaret została sama w brudnym korytarzu.

 

***

Młody człowiek stał w drzwiach, gdy Margaret wreszcie wspięła się stromymi schodami na poddasze.

– Miałaś się wyspać!

– Znów widziałam spopielona postać staruszki, stała na środku parkingu i patrzyła na mnie surowym wzrokiem, nie mogłam się ruszyć, jakby zamieniła mnie w posąg o mało nie przejechała mnie karetka. Mam kłopoty w pracy, jeden z lekarzy stwierdził, że to nie pierwszy raz zamarłam jak żona Lota. Podejrzewają u mnie schizofrenię katatoniczną, kazali wziąć przymusowy urlop i się leczyć!

– Co to jest schizofrenia kata…? – zapytał mężczyzna.

– katatoniczna, gdy chory zamiera w bezruchu, usztywnia się i sprawia wrażenie jakby nie odbierał tego, co się wokół dzieje, ale jest świadomy, tylko jakby wyłączony. Musicie mi pomóc nim zrobią ze mnie wariata!

Mężczyzna wprowadził ją do tego samego pokoju, co kiedyś, ale Hanny nie było. Nalał herbaty z dzbanka i podsunął kubek. Chłodna ciecz śmierdziała zatęchłymi ziołami, mimo to Margaret wypiła kilka łyków.

– Hanny nie ma, jeszcze nie wróciła z laboratorium. Mam na imię Andy…

– Kim jesteś? Nareszcie się przedstawiłeś.

– Wynajmowałem ten strych, straciłem pracę, nie płaciłem, więc właściciel mnie wyrzucił. Hanna wynajęła ten apartament po śmierci córki. Nie mogła wytrzymać u siebie w domu, gdzie wszystkie rzeczy przypominały jej nieżyjącą córkę. Hanna przyszła, gdy pakowałem swoje rzeczy, ulitowała się nade mną, a może nie chciała być sama. Od tego czasu pomagam Hannie, ja tu mieszkam, a ona czasem zostaje kilka dni, czasem kilka minut. Hanna przychodzi, gdy ma klienta, albo gdy dopadną ją wspomnienia o córce i nie może poradzić sobie sama w domu.

– Wielu ma klientów?

– Teraz? Tylko ciebie.

– To dlatego zniknęło ogłoszenie z Internetu, chciałam zadzwonić nim przyjdę i nie mogłam go znaleźć!

– Hanna bierze tylko wybrane sprawy, a ogłoszenie jest widoczne tylko dla ofiar followersów.

– Nie możliwe!

– Owszem możliwe, Hanna jest zainfekowana przez followersa, tak samo jak Ty.

 

Margaret odruchowo pociągnęła jeszcze kilka łyków paskudnego płynu, obraz jej się rozmył i po chwili usnęła na fotelu.

 

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*