panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

worek_z_pieniędzmi_funty

Talony na życie. – cykl – Deszcz pieniędzy.

| 2 Comments

Oszczędzaj i zarabiaj na talonach.

Nie będzie mowy o talonach z opieki społecznej i organizacji charytatywnych, powszechnie w Anglii rozdawanych na obiady do stołówek i na zakupy dla biednych, dziś mam zamiar opisać jak oszczędzić stówkę czy dwie na miesiąc korzystając ze zwykłych kuponów promocyjnych od firm. Żadna wielka tajemnica, że na zachodzie wielkie sieci supermarketów, stacje benzynowe i inne większe firmy prowadzą programy lojalnościowe, ale czy to się opłaca? Wygląda na to, że tak, bez trudu można w ten sposób oszczędzić £20-50 tygodniowo, a z kalendarzem w ręku dużo więcej.

Jak to działa?  Rejestrujesz kartę lojalnościową i zbierasz punkty, lub z gazet i katalogów reklamowych wycinasz  kupony, albo robisz w sklepie  większe zakupy. Osobiście uważam, że najlepiej wychodzi się na tej ostatniej opcji. Gdy płacisz duży rachunek większość marketów drukuje na miejscu kupony „powrotne” jak Morrison lub wysyła do domu jak Tesco, czyli gdy wrócisz w naznaczonym przez nich terminie to od twoich zakupów zostanie odjęta kwota na kuponie.

W talonach „powrotnych” najpopularniejszy jest upust 10% od kwoty limitowanej np. Tesco dla posiadaczy karty lojalnościowej wysyła kupony na £ 5-7, gdy wydasz powyżej £50, a Morrisona za tą samą kwotę otrzymasz zniżkę £4. Jeżeli  wydajesz mniej to najkorzystniej jest w Saintsbury, bo £2,25 od zakupów powyżej £15. W sklepach specjalistycznych bywają dużo wyższe kwoty, podobnie zresztą jak limity np. Wicks oferuje upust £10 od wydanych £50 i £20 od stówki.

 

funty-angielskie3

 

Zarabiaj na kartach.

Innym sposobem na zarobkowanie jest wspomniane już posiadanie karty lojalnościowej. Najczęściej samo posiadanie zapewnia ci rabat od 5-15% i przy każdych zakupach zyskujesz punkty, które gwarantują ci kolejne zniżki. Przykłady? Karta pet-at-home redukuje koszty o 10% i wspierasz schronisko lub fundację pomocy zwierzakom (ty wybierasz kogo dofinansowują). Karta John Lewis to 15% rabatu, a Waitrose 10% i tak można by długo wymieniać!

Są też karty, które nie zapewniają rabatu, ale też pozwalają nieźle zoszczędzić, bo po uzbieraniu danej ilości punktów dostajesz ekwiwalent pieniężny. Karta Shella po uzbieraniu 500 punktów zapewnia bon na £3-5 przy tankowaniu powyżej 10 litrów paliwa. Ilość punktów do zebrania wygląda porażająco, biorąc pod uwagę, że jeden zatankowany litr to jeden zdobyty punkt. Jak się wytrwa do pierwszych 500 to później już jest łatwiutko, bo Shell przysyła do domu kupony i wtedy za tankowanie 10 litrów dostajesz ekstra 100 punktów, więc zebranie 500 staje się dziecinnie łatwe.

No cóż, emigranci w Anglii coraz częściej w klaserze na wizytówki noszą karty i talony, albo trzymają je w schowku w aucie i zgarniać po kolei lub przy okazji wszystkie zniżki. Pewnie tak jak pozostali obywatele, chcą oszczędzić, albo biorą to co im się po prostu należy. Jeżeli ma się zwyczaj robienia większych zakupów to można zyskać £120-180. Oczywiście najłatwiej jak się robi cotygodniowe grubsze zakupy, szczególnie gdy się ma sporą rodzinę, albo dużo się leje do baku, albo gdy robimy zakupy na firmę, którą posiadamy np. dorzucamy drobny sprzęt typu niszczarka do papieru, jakąś chemię czy artykuły biurowe.

Oczywiście sprawdza się tu tak zwany efekt św. Mateusza, czyli „bogacą się bogaci”. Nie wszyscy mają możliwość wydania jednorazowo £50-100 w spożywczym. Ci co nie prowadzą działalności gospodarczej  nie wykorzystają nawet połowy kuponów w sklepach specjalistycznych, bo materiały i sprzęt objęty promocją po prostu nie jest im potrzebny, albo kupują go raz na przysłowiowe 100 lat jak pralkę czy nowe okna.

 

talony

 

Dość ciekawa jest karta Nektar, ponieważ punkty można przeliczyć na gotówkę. Za każdy punkt jest jeden pikuś (1pi, czyli 1 pence – angielski grosik), więc po uzbieraniu 100 można odjąć funta od swojego rachunku. Niby też za każdy wydany funcik tylko 1 pkt, ale w promocjach otrzymuje się sporo dodatkowych punktów, obecnie np. za zakup butelki 2-pintowego mleka dodają 50 punktów. W sumie w wielu miejscach można zbierać punkty, nie tylko w sklepach i na stacjach benzynowych, ale i podczas zakupów przez Internet np. na Ebayu. W przypadku dużych zakupów dodatkowe punkty idą w tysiące np. zakup polisy ubezpieczeniowej auta czy domu otrzymuje się od 1000 do 20 000 punktów, za lodówkę kosztującą ok. £800 dostałam 2 000 punktów.

Dodatkowo punkty i talony uzyskuje się po wypełnieniu ankiety, zasady z reguły są na dole paragonu lub na jego odwrocie. Wystarczy wejść na stronę internetową sklepu i odpowiedzieć na pytania dotyczące ostatniej wizyty w sklepie. Z reguły należy podać numer paragonu i datę, areszta to poświęcić 10-15 minut na ankietę. Trochę nudne zajęcie, ale dość często bierze się udział w losowaniu talonów na £100-500.

Jeszcze, co prawda tyle nie wygrałam, ale wielokrotnie przysyłali mi do domu czy na maila bony na £5, £10, czy ostatnio £25, do realizacji bez limitu wysokości rachunku za zakupy, plus oczywiście na zniżki na artykuły np. ostatnio – dowolny szampon Loreal za 1p. (za grosika) + cała lista artykułów -80%. W zeszłym tygodniu było ciekawiej – pobyt nad morzem za £30 (en-suite double suite w 4*B&B Sussex by the Sea, dwa noclegi ze śniadaniem w zabytkowym, pięknie odrestaurowanym Cottage)

 

karty_sklepowe

 

Inne sposoby na podreperowanie swoich finansów znajdziesz w Inne reportaże z cyklu „Deszcz pieniędzy”

 

 

Udostępnij na:

2 Comments

  1. Ponad stówa miesięcznie? NIE REALNE, ABY TYLE ZAOSZCZĘDZIĆ!

  2. admin

    Wg mnie da się dużo więcej, nie bardzo wiem jak Ci udowodnić, bo generalnie nie zbieram paragonów. Tak dla uwiarygodnienia strzeliłam fotkę wczorajszego rachunku z Tesco, zapłaciłam o 47 funciaków mniej. Spójrz poniżej zamiast £108.60 wydałam tylko £62.60
    Jagoda

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*