panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

kot_na_płocie

Twój sąsiad, część 1

| 0 comments

 

 

***

Jole wysiadła z auta, rzuciła wzrokiem dookoła siebie i w pośpiechu wyjęła zakupy z bagażnika. Dziwne, ale na chodniku nie pojawił się kolejny patrol policji. Przez kilka dni mundurowi w skupieniu lustrowali budynki, widać było napięcie na ich twarzach. Teraz ulica była wyjątkowo pusta, Jole poczuła się nieswojo tak sama na chodniku i w pośpiechu weszła do domu. Przez kilka minut czekała na dźwięk nadlatującego helikoptera. Było wyjątkowo cicho. Nawet nie słyszała przejeżdżających aut.

Jole nim zaczęła przygotowywać kolacje zadzwoniła do przyjaciółki, aby się upewnić, czy przychodzi na babskie ploty. Lucy przytaknęła, ale szybko domyśliła się, że coś jest nie tak, przecież nigdy jej nie wystawiła do wiatru, a Jole nigdy nie potwierdzała ich spotkania.

– Coś się stało, Tom nie wyjechał, nie pasuje Ci, abym przyszła?

– Toma nie ma, mam dziwne przeczucia. – szepnęła Jole.

– Myślałam, że już się przyzwyczaiłaś, że zawsze szlaje z jakąś dupą przy okazji tych swoich delegacji.

– Nie o to chodzi, przyjdziesz to pogadamy.

– Chcesz, abym zebrała się wcześniej?

– Jak możesz…

 

***

– Przykro mi kolego, nici ze spaceru – mruknęła Lucy i wypuściła psa na ogród.

Szybko przebrała się, poprawiła makijaż i ruszyła w drogę. Nie lubiła chodzić o zmroku sama, co innego z psem, ale Jole miała ostrą alergię. Lucy zawsze obawiała się, że zareaguje nawet na jej pojedynczego kłaka na jej ubraniu, więc starała się przebrać i umyć przed każdą wizytą.

Przez moment Lucy miała ochotę wrócić do domu i wezwać taksówkę. Nie będę się wygłupiać, to tylko kilka ulic, na skróty przez most to tylko 5 minut – skarciła siebie. Niepokój nie ustąpił, ale upór i chęć przezwyciężenia tego irracjonalnego lęku była większa.

Grupka młodych narkomanów stała pod schodami prowadzącymi do mostu. Lucy starała się nie patrzyć w ich kierunku, znała jednego z nich, naciągnęła kaptur jeszcze bardziej osłaniając twarz. Usłyszała przeciągły gwizd i durny komentarz, przyspieszyła i dotarła do betonowej konstrukcji przerzuconej nad drogą ekspresową.

Patrząc w chodnik chwyciła poręcz i postawiła nogę na pierwszym stopniu. Pod mostem zrobił się ruch, kolejne gwizdnięcie i mało zrozumiałe słowa dotarły do niej tuż po nim.  Lucy wspięła się na następny stopień, patrząc uważnie w dół, obawiając się obejrzeć za siebie. Za nią słychać było przyśpieszone kroki.

Lekki dreszczyk przeszedł jej po plecach, dojrzała rękę wyłaniającą się między balustradą i ledwo uskoczyła na środek schodów nim brudna łapa zdążyła chwycić jej kostkę. Zachwiała się i straciła równowagę, a ciało poleciało w dół. Słyszała śmiech i poczuła twarde ramiona chwytające ją z tyłu.

 

***

Jole stała w oknie i z niepokojem obserwowała ulicę. Zapaliła kolejnego papierosa i patrzyła dalej. Nic się nie działo, nawet dzikie koty pochowały się w jakiś dziurach i nie żerowały dzisiaj, chociaż zazwyczaj było słychać jak demolują śmietniki. Wreszcie dojrzała Lucy i natychmiast pobiegła do drzwi.

– Znasz go?

– Nie, a Ty?

– To mój sąsiad.

– To już wiem, powiedział, że mieszka na rogu Twojej ulicy, zawsze to bezpieczniej i raźniej niż samemu – skwitowała Lucy – W sumie bardzo sympatyczny facet.

– Tak, sympatycznie ukatrupił już niejednego! – mruknęła Jole

– To ten były żołnierz, o którym czasem wspominasz?

– Były najemnik, o bożycku Lucy Tobie zawsze wpada w oko ktoś nieodpowiedni!

– Lepsze to niż Twój wypacykowany bawifiutek.

– Dzięki.

– Nie ma za co i tak nie uda mi się zrozumieć tej farsy z wynajętym detektywem.

– Bo kasa do Ciebie nie przemawia, a skurwisyn zapłaci więcej, jak mu udowodnię winę!

–  Jasne, że nie odpuścisz, rządza zemsty i kasa, jak widać przyjaciół też miewam nieodpowiednich  –  zaśmiała się z lekką drwiną Lucy.

 

 

***

– Kobieto, weź się uspokój, co Cię tak martwi, że zlikwidowali dodatkowe patrole? Pewnie zamknęli kogo trzeba i nie są już potrzebni.

– Gliny też się ich boją – parsknęła Jole.

– Może, ale wiesz jak to bywa, nie pierwszy raz, taka dzielnica. Wzmożone zainteresowanie policji, helikoptery, cywilne auta niby przypadkiem. Zwykła procedura: sprzęt to pomiaru prądu wykazuje  duży pobór mocy, policja szuka, kto na lewo ciągnie elektrykę. Farmy potrzebują ciepła! Po kilku dniach szturm na wynajmowaną kamienicę, skują kilku chłopa i wyniosą dorodne krzaki marihuany w wielkich foliowych torbach. Pewnie ich namierzyli, skonfiskowali towar, pozamykali i będzie spokój do następnego razu.

– Nie namierzyli, rozmawiałam z ludźmi i w okolicy nie ma żadnego otaśmowanego  przez gliny domu!

– Może to fałszywy alarm.

– Nie udawaj Greka, gang się rozzuchwalił, prochy sprzedają nawet w parku, chodzą w coraz większych grupach, sama mówiłaś, że coraz ciężej z psem na spacer wychodzić.

– Ojej jeden incydent i wyolbrzymiasz, bo na ulicy za cicho. Nie ma się czego bać, jakby było to bym wzięła auto, a przyszłam na piechty.

– Tylko nie zgrywaj gieroja, auto masz u mechanika, a znając Ciebie to uwierzysz dopiero jak w Twoim rejonie narozrabiają.

 

Wszystkie odcinki opowiadania – Twój sąsiad

 

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*