panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

kot_na_płocie

Twój sąsiad, część 11

| 0 comments

 

 

Wszystkie odcinki opowiadania z dreszczykiem – Twój sąsiad

 

***

– Będę za parę minut, przez te zamieszki w centrum nie da rady szybciej, a jak wygląda sytuacja? – wrzeszczał Vick do mikrofonu.

– Zamieszki nabrały na sile, tak jak przewidywaliśmy, gdy gliny zastrzeliły w Londynie Marka podczas próby aresztowania za handel narkotykami. Anty-policyjna demonstracja przerodziła się w zamieszki po plotkch, że policja zaatakowała 16-letnią dziewczynę za udział w proteście. Całe to taratajstwo rozprzestrzeniło się na kolejne dzielnice Londynu i w innych miastach w Wielkiej Brytanii, to już nie tylko Liverpool, Bristol, Leeds i Manchester, jest bardzo gorąco w Nottingham, niepokoje objęły już całe West Midlands: rozrabiają w  Gloucester, Birmingham, Wolverhampton i West Bromwich. Demolują i okradają sklepy, palą samochody, sporo budynków z rozwalonymi drzwiami, powybijanymi szybami, też stoi w ogniu. Ludzi z gangu wspierają tabuny chuligaństwa, które nie ma pojęcia, o co chodzi. Wszędzie atakują służby porządkowe i funkcjonariuszy policji, zniszczono kilkadziesiąt wozów policyjnych i kilka posterunków płonie… – Vick słuchał jednym uchem, myślami był przy Lucy. Nie wyglądało to dobrze, a zakorkowana ulica nie rokowała, że dotrze do niej szybko. Po chwili zadzwonił do kumpla.

– i jak stary, wywlekli ją z mieszkania? Kamery pokazały samochód, którym przyjechali?

– Na wizji mamy tylko kawałek chodnika, nie widać auta, musieli zaparkować gdzieś dalej… Czekaj coś się dzieje. Otworzyły się drzwi, wyleciało 3 napastników, nie mają dziewczyny, nie dobrze szefie!

– Cofnij nagranie, może wywlekli ją przez ogród? – gorączkował się Vick przeklinając w duchu, obawiał się najgorszego, ale ciągle łudził się, że jej nie zabili.

– Kamera z przodu: dwóch rozwala okno w salonie, jeden wskakuje i cofa się gwałtownie, a drugi wlazł bokiem do środka mieszkania. Po chwili ten, co się cofnął odchodzi mocno kulejąc, znika z pola widzenia, prawdopodobnie auto czeka od strony mostu, bo pokuśtykał w górę ulicy. Parę minut nic, później widać jak otwierają się drzwi frontowe i wylatuje trzech, też gnają w górę ulicy. – relacjonuje w pośpiechu kumpel.

– Co z kamerą w ogrodzie?

– Ruch koło drzewa tuż przy płocie, wlazło trzech, rozbijają szybę w drzwiach, otwierają i wpadają natychmiast do środka. Po chwili wyczołguje się jeden, ma broń w łapie, przestrzelił zamek w furcie do przejścia pożarowego, dotarł na czworakach, pewnie ukrywa się między ogrodami.

– Co dalej?

– Nic, czysto! Vick obawiam się, że to co zobaczysz w jej domu nie będzie przyjemne…

– Zamknij się – wycedził Vick, wrzucił komórkę do kieszeni i przyśpieszył.

 

 

***

Ludzie Vicka wpadli do domu Lucy, zlustrowali pokoje i  błyskawicznie zaraportowali,  gdy parkował pod jej domem.

– Nie ma trupa, nie ma śladów krwi, nie zabili jej i nie porwali!

– Uciekła? – zapytał z ulgą Vick.

– Byłoby widać na kamerze!

Vick wpadł do sypialni Lucy, pstryknął pilotem i przewinął nagranie. Patrzył z niedowierzaniem, Lucy nie wyszła z domu, przewinął jeszcze bardziej, aż do poranka, zakupy odebrane i nic, aż do momentu, gdy rozbito szybę w salonie. Kamera z tyłu też nic nie zarejestrowała, nie licząc czarnego kota, który pojawił się na moment na płocie.

– Co robimy szefie?

– Ja się tu rozejrzę, a wy między ogrody, znajdźcie go, nie uciekł daleko na czworakach, torba na łeb i zabierzcie go do bazy! Sam osobiście go przesłucham! – wrzasnął Vick i cicho dodał – Ja już z niego wszystko wycisnę! – nikt tego nie usłyszał, bo Vick już był sam.

Przeszedł po całym mieszkaniu, w salonie dostrzegł ślady krwi na gwoździach w pułapce, kolczasta mata przy drzwiach ogrodu była jeszcze bardziej czerwona – Musiał się przewrócić! Pewnie kumple go stratowali – pomyślał z dziką satysfakcją. – Ona wciąż tu jest, przecież nie rozmyła się w powietrzu! Gdzie się schowałaś Lucy? – Vick spojrzał dookoła, wszedł do łazienki, odruchowo zajrzał do wanny, była pusta.

Biały szlafrok Lucy wisiał na drzwiach, miał ochotę do niego się przytulić, ale cofnął się krok do tyłu, jakby obawiał się, że ktoś to zobaczy. Wyszedł szybko, przewrócone krzesło obok w stołu, ktoś musiał zahaczyć w pośpiechu! W kuchni nie było bałaganu, automatycznie uchylił drzwi od szafki pod zlewem, mogła się schować jak dziecko! Pod zlewem jej nie było, jak mógł pomyśleć, Lucy była mała, ale chyba tu by się nie wcisnęła. Może zasugerowały go pootwierane drzwi do szaf w sypialni.

– Szafy – wyszeptał z satysfakcją, bo skoro one były otwarte to znaczy, że napastnicy też jej szukali nim wybiegli z domu w popłochu! Spojrzał na łóżko, podniósł kołdrę z podłogi i równiutko ułożył na miejscu, kto by pomyślał, że facet może być takim pedantem.

Vick odruchowo zajrzał pod łóżko, uśmiechnął się widząc młotek i otwarty pakunek z gwoździami. Nagle dojrzał czarne zawiniątko w rogu, wyciągnął na wierzch. Skąd wziął się tu granatowy szlafrok Lucy? Musiała go wrzucić z pośpiechu, to do niej nie podobne, w szlafroku pakuje się do łóżka, albo wiesza go na oparciu krzesła.

Vick uśmiechnął się na wspomnienie Lucy, zawsze ganiała w majtkach i obcisłym podkoszulku po domu, narzucała mięciutki biały szlafroczek, gdy miała dobry humorek, a ten satynowy ciemny granat, gdy coś jej siedziało na żołądku! Vick siadł na pościeli z szlafrokiem w ręce, tkanina błyszczała jak oczy Lucy, gdy się złości – Jak ja Cię teraz znajdę Lucy! – szepnął Vick, przez głowę mu przeleciało, że ubrała się, albo nawet w samych majtkach i koszulce przeszła po rynnie do okna sąsiadów.

Szybko siebie zganił, oczywiście, że była zdolna do tego i pewnie by jej zgrabnie poszło, tylko to nie bardzo pasowało do jej stylu, a poza tym zostałby jakiś ślad na nagraniu z kamery – Gdzie jesteś Lucy? – zawył wściekle Vick.

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*