panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

kot_na_płocie

Twój sąsiad, część 8

| 0 comments

 

Wszystkie odcinki opowiadania z dreszczykiem – Twój sąsiad

 

***

Lucy rozejrzała się po pokoju i nie mogła sobie przypomnieć, kiedy położyła się do łóżka. Obcisły podkoszulek i majtki, a gdzie reszta ubrania? Przetarła oczy, słońce było wysoko, spojrzała na zegar, dochodziło południe. Wtedy zobaczyła Vicka, siedział na brzegu pościeli i manipulował pilotem telewizora.

– Co Ty tu robisz? – zapytała cicho i dodała całkiem głośno – Co wrzuciłeś do drinka?!

– Wolałabyś nie wiedzieć!

– Vick, czy my… , czy między nami… – zaczęła Lucy, mocniej podciągając kołdrę.

– Pytasz o ostatnią noc?

– Mmmhhh…

– Wolę sypiać z kobietami, które są przytomnie i świadome tego, co robią. Nie patrz tak na mnie jakbyś mnie chciała zabić wzrokiem – Nic nie było, nie tchnąłem Cię! Chciałbym, ale nie przespaliśmy się wczoraj.

– Co tu jeszcze robisz?

– Pracuje.

– Siedząc na łóżku?

– Sprawdzam, co pokazują kamery.

– Mam tylko jedną kamerę!

– Teraz masz także kamerę z tyłu budynku.

– Założyłeś mi kamerę?

– Tak, przyda Ci się po wczorajszym incydencie w ogrodzie.

– Do czego, chyba, aby mnie właściciel mieszkania obciążył za dziurę w murze na kabel – odezwała się Lucy myśląc o karze za brak zezwolenia na instalację czegokolwiek. W tym kraju za wbijanie gwoździa w ścianę na obrazek, też są kłopoty, gdy się robi bez uzgodnienia. Wspomnienie wczorajszych wydarzeń wróciło, uświadomiła sobie, że jej ulubionego czworonoga już nie ma i po policzku spłynęły łzy.

– Nie przejmuj się uzgodniłem to z właścicielem.

– Nie chodzi mi o to, tylko o psa palancie! – rzuciła Lucy.

– Przykro mi.

– Zaraz, zaraz uzgodniłeś? – krzyknęła Lucy, znała właściciela mieszkania, nic nie dało się z nim załatwić przez telefon, z nikim się nie spotykał, tylko wybrane osoby miały z nim bezpośredni kontakt, reszta musiała korzystać z pośrednictwa biura lub agencji.

– Tak – odparł Vick

– Robisz z nim interesy?

– Pracuje dla niego.

– Od kiedy?

– Od kilku miesięcy.

– Wiesz, co Vick wynoś się i to natychmiast! – wrzasnęła Lucy i wyskoczyła z łóżka, gotowa się rzucić na niego z pięściami. Mężczyzna złapał ją w pół i odrzucił z pasją na łóżko.

– Nie gorączkuj się, już idę, przecież nic w tym złego, że mamy tego samego pracodawcę.

– Wynoś się – syknęła Lucy i sięgnęła po szlafrok.

Vick zebrał się bez słowa, szła za nim jakby chciała osobiście dopilnować, aby natychmiast opuścił mieszkanie. Szli bez słowa, Vick oglądnął się w holu, ale Lucy zmierzyła go wzrokiem niecierpiącym sprzeciwu. Gwałtownie szarpnął za klamkę i otworzył drzwi, na progu stała Jole,  jej mina była o stokroć groźniejsza – Do widzenia paniom  – powiedział Vick i zmył się  szybko.

 

***

– Przyszłam zapytać, co u Ciebie, a tu proszę jaka niespodzianka, widzę, że miałaś nocnego pocieszyciela!

– To nie to, co myślisz – zaczęła Lucy, zawiązując szlafrok.

– Twoja sprawa, ale sypianie z zabójcom to nie najlepszy pomysł – rzekła Jole poddenerwowanym głosem.

– Każdy żołnierz z reguły jest zabójcom. Dlaczego go tak nienawidzisz? Skąd go znasz? Co Ty o nim wiesz?

– Jest jeszcze gorzej niż sądziłam. Pytasz jakbyś się w nim zabujała – zapiszczała Jole.

– Daj spokój Jole, nie wymyślaj, nie ważne, wiem, że pracuje dla Tej samej agencji, co wynajęłaś swojego detektywa – rzekła Lucy.

– I tu się grubo mylisz! Vick rzeczywiście kiedyś pracował dla tej agencji, ale od kilku lat jest wolnym strzelcem od brudnej roboty i pracuje dla…

– pana Browna – dokończyła Lucy.

– No właśnie, Vick oczyści ta ulicę, a Tobie dobiorą się do skóry, tak jak zeszłej nocy do psa. – Lucy nie odezwała się, łzy znów ciurkiem poleciały, przetarła policzek i jej twarz znów przybrała wyraz kamiennej maski. – Zawsze najbardziej niebezpieczni są Ci, którzy nie mają nic do stracenia.

– Dzięki Jole, nie mam już nic do stracenia.

– Przecież wiesz, że chodziło mi o najemnika! Jestem Twoją przyjaciółką, dlaczego mi nie powiedziałaś, że z nim sypiasz?

– A Ty powiedziałaś mi z kim sypiasz?

– Vick Ci powiedział?

– Nie, a co miał powiedzieć? – spytała Lucy patrząc na czerwieniącą się twarz Jole – Blefowałam, a tu wow, wow… No i wyszło szydło z worka, że sypiasz na boku! Czego ja się tu dowiaduje, oburzona małżonka zdradą męża, a robi to samo!

 

***

Jole opowiedziała Lucy co nieco, jak mąż zaczął chodzić na boki, robił awantury i sceny zazdrości gdy na kogoś spojrzała przychylniej, albo uśmiechnęła się do kogoś. Zawsze oskarżał ją, że to niby ona leci na facetów i ciągle coś kombinuje, coraz częściej nie wracał do domu i uderzył ją kilka razy przy okazji domowych awantur.

Poznała Jacka na jednej imprezie, spodobał się jej, chyba musiała się dowartościować, a szarpana rządzą zemsty przespała się z nim kilka dni później. No i się zaczęło, spotykali się coraz częściej, maż dawał popalić, a ona miała oparcie w Jacku i zakochała się w nim po uszy.

Jack, Vick i jej detektyw lata temu założyli wspólny interes, czyli biuro detektywistyczne Sherlock. W miarę rozwoju założyli wspólnie agencję ochrony, a dotychczasowy biznes podzielili według specjalizacji. Jej Jack zajął się stosunkami gospodarczymi, wywiadem, weryfikacją kontrahentów, nieuczciwą konkurencją i nielojalnym pracownikami.  On polecił jej kumpla detektywa od spraw prywatnych, który zajmuje się poszukiwaniem osób i mienia, ale ostatnio najczęściej przyjmuje sprawy podejrzeń o zdradę partnera.

– Zakochałam się, chciałam rozwodu, on w życiu nie dałby mi zgody! Praca detektywa to obserwacja wskazanej osoby, dokumentuje tylko w miejscach publicznych. Takie jest cholerne prawo! Detektyw nie może się schować w pokoju hotelowym, czy instalować podsłuchu czy kamery. To czasem bywa za mało. Mój skurwisyn nie pokazywał się publicznie z kobietami, miałam tylko ewidencje, w jakich hotelach wynajmował pokoje. Biuro detektywistyczne nie ubrudzi sobie rączek, od tego mają takich jak Vick.

– Vick nie wygląda na takiego, co siedziałby pod łóżkiem i wyskakiwał z aparatem, aby cyknąć fotkę przyłapanych w łóżku kochanków.

– Nie siedział pod łóżkiem, ma inne pomysły na fotki, nie ważne. Takie zlecania są tylko dodatkiem, lepiej nie wiedzieć, co jest głównym źródłem jego dochodów. Musze już iść, tu masz mój nowy adres, telefon wciąż ten sam. – Jole zadzwoniła z komórki po taksówkę.

– Co się stało z Twoim samochodem?

– Sprzedałam.

– Wszystko sprzedałaś?

-Tak, wpadnij do mnie za kilka dni to Ci wytłumaczę, drynda już podjechała, musze uciekać. Pa pa – zapiszczała Jole i wybiegła na ulice.

 

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*