panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

kot_na_płocie

Twój sąsiad, część 9

| 0 comments

 

Wszystkie odcinki opowiadania z dreszczykiem – Twój sąsiad

 

***

Dzwonek do drzwi wyrwał Lucy z letargu, pstryknęła pilotem, aby sprawdzić, co pokazują kamery. To znowu Vick Wariat – szepnęła Lucy – uparł się czy co, odkąd nie wychodzę z psem przychodzi codziennie z siatką porannych zakupów! Jak wtedy … – Lucy przypomniała sobie ten dzień, gdy spałą do południa, odkryła siatki w kuchni, zaraz po tym jak Vick wyszedł.

Lucy założyła szlafrok i podeszłą do drzwi, uchyliła je lekko i wystawiła rękę, nie pokazując nawet głowy. Vick wręczył jej zakupy bez słowa. Lucy znów zastanawiała się, kiedy wsadzi swój wielki but w szparę w drzwiach, ale kolejny raz wcale tego nie zrobił.

– Długo tak będziesz przynosił mi te siatki?

– Tak długo jak trzeba, do jutra  – odparł Vick i odszedł, a Lucy zamknęła drzwi.

 

***

Lucy uśmiechała się do siebie wyjmując rzeczy z siatki, w sumie to całkiem miłe z jego strony pomyślała, gdy nagle zauważyła na dnie zrolowaną gazetę. Krzyczący tytuł na pierwszej stronie donosił o strzelaninie w parku po drugiej stronie mostu. – No to się zaczęło – parsknęła Lucy i zaczęła czytać. Dziennikarze opisywali porachunki wewnątrz gangu narkotykowego, podobno rozgrywała się walka o przejęcie przywództwa, przynajmniej tak spekulowali udzielający wywiadu mieszkańcy. Lucy zmięła gazetę i wrzuciła ja do kubła na materiały wtórne. Pokręciła się po domu, odkurzyła, ugotowała chińszczyznę i chwilę oglądała telewizję.

Po południu wzięła książkę i radio, ustawiła cichutka muzykę i wyłożyła się wygodnie w wannie. Czas płynął, ale i tak nie miała nic lepszego do roboty, dolała ciepłej wody i zaczęła czytać kolejny rozdział. Ktoś znów zadzwonił do drzwi, nie otworzyła, ale ją zaniepokoiło, kto przychodzi o tej porze. Jeszcze jeden dzwonek i głuche łomotanie do drzwi. Lucy wyszła z wanny, w szlafroku, cichutko na palcach podeszła do drzwi i spojrzała przez judasza.

– Pieprzony palant – wyrwało się jej całkiem głośno na widok Vicka.

– Słyszałem! Otwieraj, przyniosłem rybę i frytki od Josepha.

– Nie zamawiałam frytek – burknęła Lucy.

– Lucy otwieraj, muszę sprawdzić mieszkanie, chyba że wolisz, aby przyszli tu chłopcy Browna, albo on sam osobiście!

Lucy wiedziała, że właściciel mieszkania może zażądać wpuszczenia, w każdej umowie najmu był podpunkt o inspekcji – Chyba Brown nie podejrzewał, że mogę demolować mu mieszkanie, ale miał powody, aby chcieć mi dokuczyć – pomyślała Lucy – A może Brown nic o tym nie wie, a sprawdzenie mieszkania to pomysł Vicka? Wszystko jedno, łatwo się Vicka nie pozbędę, wyjątkowo uparty typ…

– Lucy otwórz te cholerne drzwi, proszę Cię przestań się wygłupiać, w okolicy zrobiło się wyjątkowo niebezpiecznie! Lucy?! Masz 5 minut, aby to przemyśleć, nim wywarzę te cholerne drzwi.

 

***

Vick nie dawał za wygraną, stał oparty o murek. Po chwili dziewczyna uchyliła, zdjęła łańcuszek i cofnęła się głębiej za drzwi. Poczekała, aż wejdzie i natychmiast zamknęła wszystkie zamki. Vick przyglądał się jej, a gdy zakładała łańcuszek zapytał:

– Co się tak chowasz? Od kilku dni nie wychodzisz z domu, ukrywasz się za framugą, wszystkie rolety zasłonięte, co kombinujesz?

– Lepiej niech myślą, że uciekłam i się ukrywam.

– Jak Cię obserwują to widzą mnie co rano z zakupami.

– Ale mnie nie widzą, nie wiedzą, czy to ja, czy kogoś podstawiłeś na moje miejsce, mądralo.

– Gdzie schowałaś auto?

– Nigdzie, zadzwoniłam do mechanika, że pilnie wyjeżdżam, oczywiście jak odbiorę po powrocie, to pokryje koszty przechowania – Lucy uśmiechnęła się szarlatańsko i weszła do sypialni rzucając za siebie – Rozgość się, uważaj wszędzie mokra podłoga, wyrwałeś mnie z wanny.

 

***

Lucy weszła do sypialni, a Vick rozejrzał się po mieszkaniu. Chyba spodziewał się zapuszczonego mieszkania, ale w salonie było wyjątkowo czysto i pachnąco. Zaświecił światło w kuchni, pusty zlew, sprzątnięte blaty, a na kuchence mały rondelek, zaglądnął pod pokrywkę, ryż z warzywami pachniał zachęcająco.

Obok kosza stały skrzętnie zawiązane worki za śmieciami, przesypujący się pojemnik na materiały wtórne, a obok tekturowe pudełko z puszkami. Odłożył siatkę od Josepha na blat i szybko powynosił wszystko przed dom do wąskich i wysokich kubłów przed domem. Gdy wrócił, chciał sprawdzić ogród, pstryknął światło nad szklanymi drzwiami i wybuchł głośnym śmiechem.

Tuż przed drzwiami leżał kawał drewna najeżony wielkimi gwoździami. Vick poszedł do salonu pod oknem leżał podobny kawałek mebla z wystającymi groźnie gwoździami. Pod każdym oknem czaiła się podobna pułapka, na intruza, których próbowałby wleźć przez rozbite okno.

Vick popędził do łazienki, okno było zbyt wysoko i raczej małe, tylko wyjątkowo szczupła osoba, byłaby w stanie się prześliznąć. Mimo to na parapecie błyszczało rozbite szkło, a między nimi kilka skrzętnie ułożonych denek od rozbitych butelek, wystających ostrzem czekało na śmiałka.

 

***

– Omal nie wlazłem na Twoją kolczastą wycieraczkę przed drzwiami do ogrodu! – powiedział Vick wchodząc do sypialni

– Poświęcałam szafkę, a gwoździe dali mi Ci co naprawiali płot, po tym incydencie z psem.

– Zastanawiałem się co Ci dali w tym pakunku! Jestem pod wrażeniem, pomysłowa z Ciebie dziewczynka.

– Nie jestem dziewczynką, widziałeś pakunek? Spodziewałam się, że podglądasz kamery przez Internet, jak tylko stwierdziłeś, że nie wychodzę z domu!

– Nie pytluj już tyle tylko chodź do kuchni, bo ryba wystygnie. – powiedział Vick do chowającej się pod kołdrą Lucy. Ta spojrzała na niego niechętnie, ale podniosła się mając nadzieję, że Vick wyniesie się zaraz jak zjedzą. Vick uśmiechnął się pogodnie i cicho zapytał – Kupić Ci coś, masz zupełnie pustą lodówkę?

– Za to mam pełny zamrażalnik i szafkę puszek do dyspozycji. Nie mogłeś się powstrzymać i nie wsadzać nosa do lodówki?

– Szukałem keczupu.

Lucy spojrzała na nakryty stół. Ryba z frytami przełożona na talerze, parowała mocno, niedomknięta mikrofala. – Wyniuchał piwo w lodówce… o i pamiętał, że lubię majonez do frytek … – pomyślała Lucy sięgając do szuflady po otwieracz do butelek.

 

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*