panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

oko

Ucieczka.

| 2 Comments

 

***

Ada spóźniła się na imprezę, ale Jane nawet tego nie skomentowała, zadowolona, że w ogóle się pojawiła. W końcu odmawiała i odmawiała, a po naleganiach jednak przyszła na urodziny. „No nareszcie wyjdzie do ludzi” – pomyślała Jane i zaprosiła ją do środka.  W krótce gromadka ludzi rozdzieliła je i Jane pobiegła do kuchni.

Ada usiadła w rogu pokoju i obserwowała jak goście się bawią, od śmierci męża unikała takich spotkań. Wręcz ją denerwowały, bo przypominały jej jak kiedyś była szczęśliwa i potrafiła przetańczyć cały wieczór w jego ramionach. Odpaliła papierosa i zaczęła planować jak się szybko stamtąd urwać.

Niektórzy patrzyli na nią dziwnie, jakby z wyrzutem, że taką smutną miną psuje im nastrój. Nagle ktoś podszedł do Ady i podał jej skręta na rozluźnienie. Młoda kobieta na początku oburzyła się, że trawy nie pali, ale po chwili namysłu sięgnęła po niego i zaciągnęła się głęboko. Kilka sztachnięć i świat wydawał się inny, jakby bardziej kolorowy i przyjazny.

Ada przyprawiła go jeszcze kilkoma szklaneczkami drinka i z przyjemnością tańczyła, gadała i śmiała się jak za dawnych czasów.  Gdy impreza dobiegła końca, Ada została na noc u przyjaciółki, ale długo nie mogła zasnąć. Gdy wreszcie jej się udało, jakieś dziwne koszmary ją gnębiły.

Kordon czarnych, zakapturzonych postaci spychał ją do ogromnego czarnego dołu. Ledwo wyrwała się z ich objęć, gnając na oślep przed siebie wpadła na opustoszałą ulicę, gdzie coś strasznie wyło. Ada nie widziała właściciela przeraźliwego jęku, ale widziała szklisto-złote oczy wyglądające z pobliskiej bramy.

Krople słonego potu wpadały jej do oczu i piekły niemiłosiernie, Ada wciąż biegła przed siebie, nie miała odwagi obejrzeć się, czy ktoś jeszcze ją goni. W końcu zmęczona przystanęła na środku jezdni i wtedy rozpędzona furgonetka uderzyła ją z boku i podbiła jej ciało wysoko w górę.

 

***

Ada obudziła się na podłodze, był jasny poranek. W pierwszym momencie nie wiedziała, gdzie jest. Po chwili dotarło do niej, że jest w gościnnym pokoju przyjaciółki. Głowa bolała ją okrutnie i podłoga jakby drżała pod naciskiem jej stóp. Ada spojrzała w wielkie lustro nad komodą i przeraziła się ziemistym kolorem własnej twarzy.

Nerwowo zaczęła chusteczką ścierać rozmazany makijaż, gdy coś zobaczyła za swoimi plecami. Coś czarnego mignęło z prędkością światła i zniknęło. „Pewnie jeszcze nie wytrzeźwiałam” – pomyślała Ada. Usłyszała czyjeś kroki na korytarzu i wyjrzała przez drzwi. Przyjaciółka uśmiechnęła się i zaprosiła ją na kawę do kuchni.

Ada wpadła na moment do łazienki i doprowadziła się do jako takiego porządku. Siedziała przy stole bez słowa sącząc kawę przyglądała się jak Jane szykuje śniadanie dla męża, jednym uchem słuchała jej komentarzy na temat wczorajszej imprezy. Nagle ktoś zadzwonił i Jane krzyknęła, że to teściowa z dziećmi i popędziła otworzyć.

Dwie pyzate dziewczynki radosnymi piskami wypełniły cały dom. Cała rodzinka z cholernie gadatliwą teściową zasiadła do stołu, wtedy Ada znów zobaczyła coś dziwnego w oknie i zadrżała. To wyglądało jak jedna z postaci, która we śnie próbowała ją zepchnąć do dołu. Ada przetarła oczy i jeszcze raz spojrzała w tamtą stronę. Za oknem delikatne chmurki sunęły z wiatrem leniwie, lekko przysłaniając słońce.

Ada szybko pożegnała się i pojechała do siebie. Nie mogła zasnąć, więc pojechała kupić kwiaty i wybrała się do męża na cmentarz. Długo siedziała na nagrobku i popłakiwała, nim ruszyła z powrotem do domu. Wskoczyła do wanny i omal nie przysnęła w wodzie. Położyła się wcześniej, marząc, aby ta niedziela skończyła się nareszcie.

 

***

Ada wstała rano do pracy całkiem spokojna, miała wrażenie, że spała w ramionach męża, ale nie pamiętała swojego snu. Wypiła kawę i popędziła zgodnie z rutyną dnia. W biurze znów jej się wydawało, że przez pokój przemknęła czarna postać, ale starała się udawać, że tego nie zauważyła.

Po przerwie obiadowej mara nocna znów powróciła, schowała się za ramieniem szefa i patrzyła na Adę swymi szklisto-złotymi oczami. Kobieta przecierała oczy i patrzyła w innych kierunkach, ale czarna postać nie chciała zniknąć. Po pewnym czasie Ada nie mogła się w ogóle skupić, ciągle sprawdzała, czy zmora dalej stoi przy biurku tuż za plecami szefa.

Napięcie stało się nie do zniesienia, więc Ada poprosiła o urlop i zadzwoniła po taksówkę. Miała wrażenie, że zmora podąża za nią po schodach. Gdy wsiadła do dryndy, mocno trzasnęła drzwiami, zgniatając przerażający cień w połowie ramienia. Samochód ruszył, a Ada odsunęła się od drzwi i zaczęła się bacznie przyglądać kierowcy.

Taksówkarz nie zwrócił uwagi na jej gwałtowną zmianę miejsca, wesoło pogwizdywał i dodawał gazu. Gdy stanęli na skrzyżowaniu, Ada zauważyła znajomy cień w lusterku przyklejonym na przedniej szybie. Czarna postać próbowała ją objąć za szyję. Wyciągnęła z kieszeni banknoty, rzuciła na kierowcę i zwiała z taksówki.

Biegła na oślep, słyszała trąbienie i pisk opon za swoimi plecami, ale gnała dalej. W końcu wpadła na opustoszałą ulicę i zobaczyła przed sobą znajomą bramę. Z daleka usłyszała nadjeżdżającą ciężarówkę, chciała skręcić w bok i uciec na chodnik, ale czarna postać chwyciła ją w pół i wciągała jeszcze bardziej na środek ulicy.

Ada szarpała się i krzyczała, w sąsiedniej bramie zabłysnęły kolejne szklisto-złote oczy. Nagle podbiegła do niej smukła, szara sylwetka i pomogła jej wyplątać się z objęć zmory. Chwyciła ją mocno za rękę i pociągła do siebie. Biegli gdzieś trzymając się za ręce. Wpadli na schody i nagle Ada przewróciła się.

Leżała na zimnej podłodze pustej przycmentarnej kaplicy i patrzyła przed siebie. Rozpędzona ciężarówka rozjechała czarnego kota i popędziła w dół ulicy. Z bramy naprzeciwko dwie pary szklisto-złotych oczu przyglądały się jej bacznie. Ada podniosła się ciężko, w powietrzu czuła zapach perfum jej męża.

Kobieta podeszła do ołtarza spojrzała na stary kamienny krzyż i żałowała, że nie potrafi się modlić. Stała dłuższy moment i popsioczyła na siebie, że nie potrafi się uwolnić od jakiś durnych koszmarów. Po chwili skierowała się do wyjścia, już miała przekroczyć próg, gdy na stopniach do kaplicy zobaczyła dwie czarne postacie, które patrzyły na nią swymi szklano-złotymi ślepiami.

 

 

Udostępnij na:

2 Comments

  1. Swietne, trzyma w napięciu. Które jeszcze opowiadania są utrzymane w podobnym klimacie?

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*