panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

on_i_ona

Wiejskie wesele i zdrada.

| 2 Comments

 

Uwaga: to opowiadanie nie zawiera scen, jakie kojarzą się ze zdradą na weselu!
Ostre opowiadania erotyczne są w działach kategorii erotyka
Dla spragnionych wrażeń polecam Nieprzyzwoicie i pikantnie lub Perłę

 

***

Zaproszenie na wesele przyszło kilka tygodni temu, Rena wciąż nie była pewna, czy chce jechać. Miało się pojawić sporo dawnych znajomych, których od lat nie widziała się i wcale nie miała ochoty zobaczyć. Z drugiej strony jak odmówić przyjaciółce z liceum – jedynej, z którą utrzymuje się kontakt? Poza tym dawno nie była na wiejskim weselu, będzie się można pośmiać i poskać jak za młodzieńczych czasów, a to kusiło najbardziej.

Przy okazji osobiście pozna pana młodego, o którym koleżanka nawija przy każdej rozmowie przez telefon. Zwykły chłopek roztropek – pomyślała Rena, gdy przypomniała sobie jego zdjęcie na facebooku. – Co ona w nim widzi? – westchnęła ciężko i zaczęła się pakować – Może powinnam wynająć hotel? Tylko czy w najbliższym miasteczku go mają?

Przez chwilę żałowała, że nie przystała na ofertę przyjaciółki i odmówiła pokoju w zajeździe. Podobno mieli coś na górze i koleżanka proponowała tam nocleg dla przejezdnych. Rena nie była pewna, czy się pojawi na weselu, więc odmówiła, nie chciała ją naciągać na koszty. W końcu znalazła nocleg nieopodal tej dziury, nawet całkiem blisko karczmy, w której miało się odbywać weselisko. – Pewnie ta wioska to jakieś górskie uzdrowisko, skoro nawet hotel mają – pomyślała Rena. Zadowolona i spokojna, że może przyjechać dzień wcześniej i odpocząć po podróży, położyła się wcześniej spać.

 

***

Rena nie była na błogosławieniu młodej pary przez rodziców, czekała, aż podjadą pod Kościół z resztą zebranych gości. Wreszcie weszli do przybranej na biało świątyni, no i się zaczęło. Rena ledwie wytrzymała kościelne uroczystości, ceremonia była zdecydowanie za długa i organista strasznie fałszował, ale koleżanka wyglądała przecudnie.

Gdy para młoda wychodziła z kościoła, zgodnie z tradycją została obsypania ryżem i monetami, wszyscy pomagali je pozbierać, aby się pomnożyły i przyniosły małżonkom majątek i szczęście. Później jak zwykle przedłużały się życzenia, przy których młodzi otrzymali tony kwiatów i prezentów. Wreszcie ruszyli do przodu. Orszak weselny też był za długi, dokooptowano ją do auta obcych, aczkolwiek bardzo sympatycznych ludzi.  – No to teraz będzie tradycyjny cyrk – uśmiechnęła się w duchu Rena, widząc poustawiane przed nimi bramy.

Małżonkowie obowiązkowo musieli przez nie przejechać! Było ich sporo, pan młody chyba to przewidział, bo szybko rozbierali zapory z siana, pewnie wykupił się flaszeczką wódki. Wreszcie dotarli do karczmy, Rena odetchnęła z ulgą, gdy dotarli na miejsce. Stoły uginały się od jedzenia. Państwo młodzi wypili toast, rozbili kieliszki „na szczęście”, odbębnili poczęstunek się chlebem i solą, ruszyli do pierwszego tańca. Wesele zaczęło się przyjemnie rozkręcać.

 

***

Rena spojrzała na młodą parę, pasowali do siebie, a chłopek roztropek okazał się bardzo fajnym facetem, z wyjątkowo dobrym poczuciem humoru. Zabawiał wszystkich i wiecznie miał wymalowany uśmiech na twarzy. Do tego świetnie tańczył i nie pił do umarłego, sprawiał wrażenie rozsądnego i sympatycznego.

– ile tu ludzi, chyba ze dwie setki, że im nie szkoda było kasy! –pomyślała Rena rozglądając się po sali. Towarzystwo jadło, gadało i co chwilę przepijali kolejne toasty. – Jak tak dalej pójdzie to padną na podłogę przy wstawaniu do tańca.

U sufitu jak zwykle na wiejskim weselu, wisiały kolorowe balony, wstążki, wszędzie nawet na ścianach. Orkiestra grała typowe wiejskie kawałki, przynajmniej można się było powygłupiać, a gdy zaczynali popularne popowe kawałki, można było potańczyć. Najgorzej było gdy zaczynali tandetne piosenki disco-polo, ale gościom te miłosne kawałki najbardziej pasowały. Rena wypiła jeszcze kilka kieliszków i denne przeboje przestały ją drażnić.

 

***

Później odbyły się tradycyjne oczepiny, a z nimi bezsensowne wiejskie zabawy, aby dać upust energii i pijaństwu. Rena jednak uwielbiała to kiczowate przedstawienie, zawsze chowała się jak najdalej, gdy panna młoda rzucała ślubny bukiet, i pchała się do przodu, gdy nadszedł czas zwyczajowych wróżb, dla młodych i dla gości. Nie wierzyła w kabałę, ale te weselne nie wiadomo czemu, zawsze się jej sprawdzały.

Pani Młoda i Pan Młody raz po raz przekłuwali baloniki, w których ukryte były karteczki z „wróżbami”, kto będzie zmywać gary, kto pieluchy prać i oczywiście kto w domu kasę będzie trzymać. Ku zaskoczeniu Reny dla gości przygotowano ciasteczka na wzór chiński. Tym razem nie były pomyślne, zdrada i kłopoty. – Głupia wróżba! To wszystko przez tą nową modę, tak jakby nie mogli trzymać się tradycji – pomyślała Rena i zmiętą karteczkę, rzuciła ze złością pod stół.

Po oczepinach trochę gości ubyło, ale zabawa trwała na dal. Niektórzy zbyt pijani, aby tańczyć podrygiwali przy stole. Rena nie bardzo miała z kim tańczyć, czuła się trochę nieswojo, nawet nie przypuszczała, że tak trudno bawić się na weselu jak przychodzi się bez partnera.

 

***

Facet przyglądał się jej od dłuższego czasu. Rena zastanawiała się skąd go zna, ale nie mogła skojarzyć, kto to jest. Ludzie się zmieniają w miarę upływu lat, trudno jej było rozpoznać większość towarzystwa z młodzieńczych lat – to pewnie jeden z dawnych kolegów – pomyślała Rena i sięgnęła po sałatkę.

– Zatańczysz – usłyszała nad głową. – Ten głos, nigdy go nie zapomnę – pomyślała Rena i wstała z krzesła.

– Tomek?

– A jednak pamiętasz…

– Tak – odparła, kończąc w duchu – jak można zapomnieć pierwsza miłość?

Przetańczyli ze sobą kilka kawałków, siedzieli przy stoliku i gadali, nawet trochę powspominali, znów tańczyli, jak to bywa na weselu, w każdym razie bawili się świetnie. Po jakimś czasie, wyszli przed gospodę, na spacer dla orzeźwienia.

Chichotali idąc główną ulicą we wsi. Trochę im szumiało w głowach, ale zaczęło się robić romantycznie w świetle księżyca, Tomek szeptał czule, objął ją jak za dawnych czasów, nawet pocałował w przelocie, było im dobrze. Doszli do skrzyżowania, Rena dojrzała zarys budynku hotelu, w którym się zatrzymała.

– Już prawie świta. Tam mam wynajęty pokój, odprowadzisz mnie?

– Jasne.

 

***

Ledwo zamknęli drzwi, a Tomek zaczął ją obsypywać lawiną pocałunków. Rozchyliła usta i odpowiadała na nie ochoczo. Gdy położył głowę na jej dekolcie, przypomniał się jej ich pierwszy raz. Wtedy rozpiął jej bluzkę i wolniutko włożył rękę do majtek, całował jej szyję i piersi wystające spod stanika. Serce jej waliło, oparta o drzewo myślała, że się zapadnie pod ziemię.

Dziś odważnie zmierzał ustami do jej brodawek, ciągnął jej majtki w dół i osuwali się na łóżko. Rena sama rozpięła mu spodnie i doskonale wiedziała, co robić dalej. Pomyśleć, że wtedy przed laty, omal nie spaliła się ze wstydu.

Wylądowali w miękkiej pościeli, zaciśnięci w namiętnym uścisku, nie przypominali już nieśmiałej pary młokosów z przed lat.

 

***

– Papierosy się skończyły, zejdę do baru – oświadczył Tomek i zaczął się ubierać.

Rena nie protestowała, przyglądała mu się z daleka. – Skurczybyk jeszcze wyprzystojniał, nawet mu do twarzy z tą bródką – pomyślała, gdy zamykał drzwi.

W pokoju było duszno, zapach papierosów, weselnej wódki i zaschniętej spermy, tworzył odurzającą mieszankę, której nie mogła dłużej znieść, otworzyła okno i uśmiechnęła się do leniwie wschodzącego słońca. Tomka długo nie było, zaczęła podejrzewać, że już nie wróci.

Weszła do łazienki, wlała pół butelki płynu do kąpieli i puściła wodę do wanny. W pokoju zdarła pościel na podłogę, żeby sprzątaczki pamiętały ją wymienić z rana. Włączyła cichutko telewizor, nastawiła radiową stację i czekała, aż wanna się napełni. Nagle dostrzegła ostatni papieros na stoliku. – Ciekawe czy Tomek go nie zauważył, czy zostawił specjalnie dla niej?

Gdy go odpalała, w radiu zaczęli grać ich piosenkę z przed lat. Ktoś głośno zapukał, okryła się prześcieradłem i sięgnęła za klamkę.

– Dzień dobry, przyszłam po męża, na wsi mówili, że z panią balował. – Rena zamarła bez słowa, patrzyła oniemiała na kobietę stojącą w drzwiach ze zwieszoną głową , w napięciu patrząca na jej nogi wystające spod prześcieradła.

– Hanka? – Kobieta podniosła głowę – Wejdź, strzel sobie kielicha, muszę wyłączyć wodę, bo się wanna przeleje.

– Przepraszam, co te wiejskie baby nie wymyślą! – Kobieta weszła do pokoju i spojrzała na stolik przy łóżku.

– Nie patrz tak, zapieprzyłam wódkę z wesela. – Rena podeszła do stolika – nie mam kieliszków, chcesz z kolą, czy solo?

– Nie chcę, nie będę ci przeszkadzać, już wychodzę. Przepraszam Rena, to poniżające, poszliśmy na górę się położyć i zniknął, pomyślałam, że wrócił na zabawę, a na wsi gadali, że poszedł z jakąś… Przepraszam, Tomek chodzi na baby, a ja przez dzieci nie mam odwagi odejść… Nieważne! –  i zapłakana wybiegła z pokoju.

 

***

Rena siadła na łóżku, było jej głupio, sięgnęła po drinka i przeklinała pod nosem. – Kuraw jaka ja jestem głupia! Rzuciłam go, bo sypiał z całą szkołą, nic się nie zmienił! – Nagle drzwi się otwarły.

– Cholera, bar był zamknięty, musiałem po fajki zapychać, aż na stację benzynową! Odpalić ci?

– Tak proszę.

– A coś ty taka oficjalna?

– Tomek, Hanka tu była, szukała cię…

– Co jej powiedziałaś?

– Nic, a co miałam powiedzieć, że przespałam się z jej chłopem i przepraszam, ale nie zapytałam, czy ma żonę, nie wpadłam na to, bo był sam i zarywał do mnie pół nocy?

Tomek stał na środku pokoju i patrzył na Renę jakoś dziwnie. Miała wrażenie, że się uśmiecha i zaraz powie – grzeczna dziewczynka – podejdzie i obejmie ją czule. Wzdrygnęła się na samą myśl.

– Tomek, zauważyłam koło łóżka twój zegarek, nie wiem, czy ona też, bo wybiegła tak nagle – Rena wskazała ręką w kąt gdzie leżała zwinięta pościel – zabieraj go i się wynoś – wrzasnęła ze złością.

 

 

 

 

 

 

Udostępnij na:

2 Comments

  1. Przeczytałem na początku we fragmentach, bo szukałem opowiadania erotycznego, dzięki za linki. Seksownie piszesz, opowiadania erotyczne są zarąbiste, szczegóły, napięcie, przyśpieszenie jak w pornosie, ale tam nie ma emocji, które są w twoich opowiadaniach. Wróciłem przeczytałem to o wiejskim weselu i biorę się za inne, mam nowe miejsce w sieci, do którego warto zajrzeć, nie tylko w napięciu między nogami.

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*