panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

łabądź

Wow znów odkryli, że emigracja boli!

| 0 comments

 

Emigracja podobno boli, biedni emigranci umierają z tęsknoty za rodzinką i Ojczyzną, cierpią na choroby psychiczne wywołane depresją i samotnością, wracają do kraju i nie umieją dalej żyć. Tylko o tym ostatnio piszą w mediach, tak jakby zapomnieli, że są emigranci zadowoleni z wyjazdu!

Ok są tacy, co im się nie udało, są tacy, co mają tu problemy i wracają. Litości nie wszyscy. Stresy i depresje zdarzają się też w rodzinnym kraju, wygląda na to, że nawet częściej. Jak się nie podoba nowe życie w obcym kraju, to nie dziwmy się, że ludzie chcą wrócić. Każdy podejmuje swoje decyzje, jedni próbują, szlifują język i szukają nowych możliwości, a inni rezygnują.

Mam wrażenie, że znów jest nagonka, aby zniechęcić kolejnych rodaków do wyjazdów. Polska się za bardzo wyludniła? Specjalistom się zachciało więcej zarabiać i być docenianymi? Zwykły obywatel dostrzegł, że oddaje państwu 1/3 zarobków, a gdzieś indziej mniej np. 8%? Za dużo ludzi szuka lepszego miejsca na ziemi do życia i rozwoju?

A kogo tak boli emigracja, tych, co tęsknią i stać ich na odwiedziny Ojczyzny, kiedy dusza zapragnie? Czy tych, którzy jak im się nie sponsoruje biletu, to nie widują bogatszej części rodzinki? Czyżby krewni – emigranci częściej wybierali wyjazd na egzotyczne wakacje zamiast do rodziny w PL? Może elitę rządzących, bo ubywa im tych, którzy hakują ciężko na ich utrzymanie, za mało podatników do obciążenia?

Wielki lament, bo wg danych GUS z Polski wyjechało 2,13 mln rodaków najczęściej do Wielka Brytanii (637 tys. Polaków), Niemiec (500 tys.), Irlandii (118 tys.), pozostałe kierunki to Holandia i Włochy (po 97 tys.), Norwegia (65 tys.), Francja (63 tys.), Belgia (48 tys.), Szwecja (38 tys.), Hiszpania (37 tys.) i Austria (28 tys.) Nie szkoda, że ktoś wcześniej nie zrobił nic, aby ich zatrzymać? Najłatwiej to ponadawać na psy emigracji, nie zastanawiając się, dlaczego „nasza sfora” rośnie?

Pytanie, dlaczego mam wracać? Mam, co mam, pracuje jak pracuje, nie narzekam i jest mi dobrze. Mam nowych znajomych i wciąż utrzymuje kontakt z tymi, z którymi warto. Nie należę do emigracji zarobkowej, ale skoro wszyscy na emigrantów patrzą przez pryzmat portfela. Jest łatwiej żyć, stać mnie na to na co w PL by nie było możliwości, (nawet dodatkowe studia tutaj nie są takim obciążeniem finansowym jak te pierwsze w PL, mimo, że są 3 razy droższe). Nawet jak mi się noga podwinie to i tak tutaj bez problemu znajdę byle jaką pracę, a w PL nawet o taką trudno.

Owszem odmienna kultura, nowe obyczaje, zupełnie inne prawo – trzeba poznać i przyzwyczaić się. Bariera językowa? Tak, dla większości, ale nie róbcie z nas tłumoków, że się nie nauczymy języka, może nie jakoś specjalnie biegle, ale na tyle, aby się dogadać. Kurs języka za darmo można znaleźć w każdej szkole, nawet podstawówki go organizują dla obcokrajowców. W kościołach są tak popularne jak u nas oazy i chórki kościelne. W sumie całkiem często tam trafiają ludzie, którzy w PL uczyli się angielskiego, tylko książkowy angielski, który wykładają w szkole nie wiele ma wspólnego z tym używanym na co dzień! Zawsze w urzędach u lekarza można poprosić o tłumacza i nie ma problemu, przynajmniej w Anglii.

Kazdemu na początku jest trudno z odnalezieniem się w nowej sytuacji. W PL nie zdarza się, że życie przewróci się do góry nogami? Pracy nikt nie stracił? Nikt nie przeprowadził się do innego miasta? Ludzie z wyższym wykształceniem wszyscy pracują w swoim zawodzie? Mała różnica jest taka tu można znaleźć coś lepszego i to jest sytuacja tymczasowa, a nawet jak się nie uda to za tą sama pracę dostaje się kasę, która pozwala żyć normalnie.

Litości nie róbcie z nas kretynów, roboli i materialistów, jesteśmy jacy jesteśmy, dokonaliśmy innych wyborów życiowych, spróbowaliśmy sprawdzić siebie i inny kraj, nie wszystkim się chciało, nawet zagranicą nie byli, ale najwięcej o emigracji mają do powiedzenia. Wielu z nas się udało i całkiem nieźle sobie radzimy, zapytajcie jak to zrobiliśmy, może wam się przyda.

Nie jest tak, że w innym kraju czeka na wszystkich cudowne życie jak w bajce, pieniądze i praca nie leżą na ulicy, ale jak się chce to można bardzo dużo. Oczywiście niektórym nie najlepiej poszło, albo z innych powodów wrócili,  lepiej zaoferujcie pomoc, chociażby trochę czasu na rozmowę. Najczęściej jedynie, czego nam trzeba to nie wytykania palcami i świętego spokoju.

Pozdrowionka z  emigracji w Anglii. Jagoda

 

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*