panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

autostrada_nocą

Wypad w góry. – część I

| 0 comments

 

***

John wreszcie umówił się z nią, mało tego zaproponował wypad na weekend w góry. Leila cieszyła się na ten wyjazd jak małe dziecko. Nie znała Jeremiego, ani jego dziewczyny, ale samo to, że John chce ją przedstawić znajomym chyba świadczyło, że poważnie ją traktuje, a może tak sobie tylko wmawiała.

Przyjechali po nią po obiedzie, wręczyła Johnowi turystyczną lodówkę  – Zgodnie z obietnicą pieczone kurczaki i kanapki…lecę po plecak do pokoju! John uśmiechnął się widząc ją w kolorowym dresiku, wyglądała ponętnie, a jednocześnie jak rasowa turystka. Trochę obawiał się, że znając ją i jej styl, całkiem się wygłupi i wybierze w góry na szpilkach!  Odetchnął z ulgą widząc ją pierwszy raz w spodniach.

Było już późno, a kawał drogi przed nimi, John szybko przedstawił ją znajomym, wsiedli do jeepa – odjechali. Wycieczka zaczęła się całkiem sympatycznie, Jeremi i jego dziewczyna -Hahna okazali się najbardziej rozgadaną parą, jaką można sobie wyobrazić. Ciągle coś opowiadali, z sensem i dowcipnie, John i Leila prawie nie uczestniczyli w rozmowie, ale słuchali z przyjemnością, co chwilę wybuchając szczerym i niepochamowanym śmiechem.

Czas szybko mijał, gdy w połowie drogi utknęli w korku. Wszystkie pasy stanęły, ludzie powychodzili z aut na jezdnię, a w radiu trąbili o karambolu przed nimi. Zapowiadało się na kilka godzin stania. Na początku zrobili sobie piknik na autostradzie, grali w karty i żartowali. Później znudzeni i znużeni upałem rozłożyli się na siedzeniach auta, ucinając sobie drzemkę jak gdyby nigdy nic.

Leila nie mogła zasnąć, patrzyła beznadziejnie na kolejkę aut przed nimi. Matki uspokajały znudzone dzieci bawiące się między autami. Co chwile ktoś wychodził na papierosa. Ciemna osobówka usiłowała wydostać się poboczem, ale służby porządkowe zatrzymały ją momentalnie. Jeden z oficerów na motorze przejechał miedzy autami, prosząc, aby zachowali ostrożność i dla bezpieczeństwa wrócili do pojazdów.

Leila odsapnęła z ulga, że nikt nie przeszkadzał im w pikniku i obserwowała jak matki gonią dzieciaki do auta. W radiu podali komunikat, że za jakieś 2-3 godzin oczyszczą drogę. Kolejne nudne godziny przede mną – pomyślała Leila i spojrzała na drogę. Sznur samochodów, ani drgnął. Jakiś facet z przodu wyszedł na górę cysterny, najpierw próbował dojrzeć, co się tam z przodu dzieje, a później zdjął koszulkę i zaczął się zwyczajnie opalać.

 

korek_na_autostradzie

 

***

Wreszcie samochody ruszyły, było całkiem ciemno, gdy dojechali na miejsce. Zabytkowy domek na skraju wiejskiej drogi rzeczywiście był uroczy, tylko wydawał się dużo mniejszy niż opowiadał John. Dziewczyny zabrały się za przygotowywanie kolacji, zjedli ją na szybkiego, nawet nie rozpakowali rzeczy i położyli się spać. Trzeba odpocząć skoro o świcie ruszają w góry.

Leila nie mogła zasnąć. Wszystko wydawało jej się dziwne. Wyjątkowo staroświecki dom, stare meble, prymitywna łazienka, światła udające lampy naftowe, każdy szczegół dopracowany jak na filmie z przeszłości. Nie czuła się tu dobrze, do Johna chyba też nie pasowała. Dzieliła pokój z nim pokój, z chłopakiem, którego miała na oku od dłuższego czasu, ale on jakoś nie kwapił się, aby się do niej zbliżyć. Długo trzymał ją na dystans, a gdy zaprosił to wywiózł ją w takie dziwne miejsce.

Wydawało jej się, że coś ciągle słyszy, jakiś nieokreślony szum. Podobno nie daleko była rzeka, jutro będą szli spory kawałek wzdłuż jej brzegów. Nigdy nie miała jakiegoś rewelacyjnego słuchu, ale może mieli racje, ze to rzeka i na tym pustkowiu i nocy, wszystko słychać inaczej.

Spojrzała na Johna, głowę wtulił w ręce i najnormalniej w świecie chrapał, do tego coraz głośniej. Inaczej wyglądał w żółtawym świetle lampki nocnej, jeszcze ten cień na poduszce powiększał mu głowę, całkowicie zniekształcając rysy. Wyglądał jak jakiś potwór, aż przeszły ja ciarki, gdy do niej to dotarło.

Leila siadła na łóżku, sięgnęła po butelkę wody, którą zostawiła na nocnym stoliku. – To tylko światło tworzy takie złudzenie – pomyślała i spojrzała na Johna, z tej perspektywy wygląda normalnie, nawet lepiej jak aniołek – … żeby tylko przestał chrapać! Za dużo się spodziewałam po tym wyjeździe! – pomyślała i wskoczyła z powrotem pod kołdrę.

Szturchnęła Johna, aby się przewrócił na bok, bo przypomniała sobie, że kiedyś ktoś twierdził, że chrapie się tylko na plecach. Pomogło, chrapał ciszej nawet ją objął przez sen. Leżała wtulona i patrzyła w przez okno – rozgwieżdżone niebo. Księżyc, piękna noc – pomyślała i w tym momencie za oknem zrobiło się całkiem czarno.

Przetarła oczy niedowierzając, ale dalej było czarno, jakby ktoś gwałtownie zasłonił widok. Znów usłyszała ten szmer, ale tym razem był dużo wyraźniejszy. – To nie jest żadna pieprzona rzeka! – pomyślała i wtuliła się bardziej w Johna. Odgłos narastał, stolik przy łóżku zadrżał, butelka wody upadła z hałasem na podłogę.

John otworzył oczy – Co się dzieje? Która godzina? – Leila nie odpowiedziała, patrzyła przed siebie przerażona. Ktoś szarpał drzwiami tak mocno, że ledwo trzymały się w futrynie. Po chwili klucz wypadł, a zamek puścił i drzwi do pokoju otworzyły się. Światło lampki nocnej było za słabe, aby oświetlić czarny korytarz. Leila kurczowo chwyciła Johna za rękę.

 

Część II

 

 

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*