panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

Oko_Diabla_2

Z notatnika: 2 – jawa, czy sen – Nowela „W szponach bestii”, część III

| 0 comments

 

Zestawienie wszystkich odcinków – nowela „W szponach bestii”

 

Siedziałam w pokoju sama, światło było zgaszone, a drzwi zamknięte. Nakryłam się kocem i w skupieniu nasłuchiwałam, czy on lub oni powrócą. Zawsze tak robili, zostawiali mnie w spokoju, a gdy zaczęłam się zastanawiać, czy to koniec koszmaru, cienie i głosy wracały. Odgrażali się, że mnie dopadną jak tylko zasnę. Zapaliłam na moment latarkę i spojrzałam na zegar na ścianie, nadal stał w miejscu.

Słyszałam jak ktoś przekręca klucz w zamku, lekkie trzaśnięcie drzwi wejściowych, przeciągły pomruk mojego psa i nerwowe pisknięcie. Obcy głos nakazał mu leżeć, pies najpierw warknął później z piskiem uciekł po schodach na górę. Na moment zapadła cisza, później słyszałam regularne skrzypnięcia schodów i szuranie jakby ktoś coś przesuwał. Ktoś się kręcił po ciemnym korytarzu. Kolejne szuranie było coraz wyraźniejsze, jakby bliżej, następne coraz głośniejsze i jeszcze bliżej.

Uchylone drzwi do pokoju rozwarły się szeroko i ktoś wlazł do środka. Nic nie widziałam, ale czułam obcego, a właściwie to obcych. Po co się stawiasz, zdemolujemy dom i tak zrobimy z ciebie publiczne pośmiewisko, tak jak obiecaliśmy, nie wytrzymasz tego, przecież już boisz się wyjść z domu!

Cos spadło na środek pokoju i rozbiło się z hukiem, zamknęłam oczy, usłyszałam kroki i po kolejny trzask rozbitego szkła.

– Rozbita szklanka po wodzie? Kim do cholery jesteś? Przedstaw się, albo wypierdalaj – krzyknęłam.

Zasłony w oknach zaczęły się przesuwać. Niebo było czarno bordowe, prawie bez gwiazd, z daleka widać było światła na piętrze u sąsiadów. Ogromne drzewo stojące na granicy naszych ogrodów rzucało złowieszczy cień. Oczy powoli zaczęły notować kształty wokół, dwa wydłużone cienie stały przy oknie. Zrobiło się chłodno, cienie jakby wyciągnęły łapy w moją stronę, wystraszona nakryłam głowę kocem.

Ktoś go zerwał i kompletną czerń przecięła smuga żółtawego światła. Zobaczyłam wlepione we mnie nieruchome ślepia. Były kompletnie czarne i nie pozwalały odwrócić głowy, ani zamknąć oczu. Białka błyszczały, ale czarne źrenice jakby się powiększały. – Przedstaw się, albo wypierdalaj – powtarzałam w myślach nie mogąc wydusić z siebie, ani słowa. Im dłużej to coś patrzyło, tym bardziej ociężałe było moje ciało – Przestań, nie mogę się ruszyć, ciężko mi oddychać!

Coraz trudniej oddychałam przez nos, ust nie mogłam otworzyć, ani nawet podnieść ręki, aby odepchnąć ciężar, który przyciskał mi klatkę piersiowa. W oczach miałam mroczki, srebrne przecinki wirowały w powietrzu. Ucisk się zwiększał i obejmował krtań, nie mogłam odkaszleć, ani przełknąć śliny…

W czarnych oczach dostrzegłam dziwne oddalone światło. Maleńkie iskierki drżały w źrenicach, które nabierały czerwonej barwy. Oczy były olbrzymie, ale przypominały kształtem ludzkie, nawet miały szeroko otwarte powieki. Robiły się coraz bardziej czerwone, a źrenice jakby płonęły żółtawym ogniem. Natychmiast pokryły się krwią, która zalewała rozpalone we wnętrzu iskierki. Poczułam podmuch ognia na twarzy, jakby gorąca para, ale skóra zaczęła mnie swędzieć jak po gorącym oleju, który pryska podczas smażenia.

 

***

Otworzyłam oczy, w pokoju nikogo nie było, świecił się ekran monitora, cholerny komputer znów się sam włączył. Wtyczki i kable nadal wisiały, podwieszone na oparciu kręconego fotela. Na ekranie nic nie pojawiło się, tylko blade mleczne światło lekko oświetlało pokój. Leżałam na podłodze, miałam mokry podkoszulek i poczułam smak krwi na ustach. Z trudem podniosłam rękę, przetarłam nos i wargi. Wszystko upaprane, ale nie miałam siły się ruszyć.

Coś chwyciło mnie za ręce i boleśnie pociągło do siebie. Na podłodze leżało tysiące rzeczy: dokumenty, książki, powywalane kwiaty, rozbite porcelanowe doniczki, wszystko ułożone jedno na drugim jak stos przygotowany do podpalenia. Zahaczałam nogami jak to coś, czy ktoś mnie ciągnął. Z wysiłkiem podniosłam głowę i spojrzałam temu w oczy.

Nie miało oczu, puste oczodoły zionęły czernią, chude łapy zacisnęły się na moich ramionach i wlekły mnie przez korytarz. Podłoga była pusta, ale co chwilę obijałam się o ściany. W końcu zawisłam nad podłoga, tyłkiem i nogami szorowałam po panelach, a to coś nadal ciągło. W roku błysnęły oczy, pomyślałam, że to musi być pies, bo skąd oczy na tej wysokości. Byłam wściekła, że mi nie pomoże. Usłyszałam ciche jęknięcie – a jednak to pies…

 

***

Umarłam? Świat wydaje się taki sam, to moja łazienka, moje poobijane i zakrwawione ciało siedzi w wannie. Widzę siebie, próbuję gąbką zmyć zaschnięte strupy po woli ściągam ubranie i sprawdzam swoje obrażenia. Nic specjalnego nie znajduję, kilka siniaków i tylko nadal kapie mi krew z nosa. Nie czuję nic, ciało lekko drży, widzę to, ale nie jest mi zimno.

Z wysiłkiem wstaję, myje włosy, długo spłukuje pianę i nie wycierając się zakładam szlafrok. Idę do pokoju, ciekawe kto zaświecił wszystkie światła. Pies skulony w kącie patrzy na mnie wystraszony, nie chce podejść na wołanie. Wchodzę do pokoju i widzę siebie siedzącą pod kocem! Rozwalony pokój, na środku wszystko ściągnięte z półek i obrazy pospadały ze ściany. Krew z nosa mi kapie. Sięgam po chusteczki – Kurde sama sobie wycieram nos! Jest nas dwie! Która jest prawdziwa? Stoję obok! Co się dzieje?

– Nic – słyszę obcy głos

– Widzę dwa swoje ciała, słyszę i czuję zapach krwi, ale nie czuję, że się ruszam, tamta na łóżku się wcale się nie rusza!

– Witaj po drugiej stronie. Nie zauważyłaś jeszcze, że już nie żyjesz. Nadal widzisz swoje ciało i słyszysz, szukaj światła i swojego tunelu do zbawienia. Myślisz, że nadal żyjesz i prowadzisz takie samo życie, jak przedtem. Wzięłaś prysznic, ale miałem ubaw. Niektórzy sa bardziej zabawni, chodzą do pracy i na zakupy, do przyjaciół i próbują  z kimś pogadać… – głuchy śmiech wypełnił pokój, znów zobaczyłam te płonące oczy – Był taki jeden, co się zastanawiał, dlaczego nikt się nie chce do niego odzywać, nadskakiwał wszystkim i przepraszał, ale wszyscy go olewali. Biedaczek nie wiedział, że nie żyje!

 

 

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*