panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

Oko_Diabla_2

Z notatnika: 3 zacznijmy tą historię jeszcze raz – nowela „W szponach bestii”, część III

| 0 comments

 

Zestawienie wszystkich odcinków – nowela „W szponach bestii”

 

***

Jak to się zaczęło? Zwyczajnie, może to zwykły przypadek może jakiś zbieg okoliczności, a może ktoś sobie mnie upatrzył. Nie wiem i właściwie nie ma to żadnego znaczenia, dlaczego tak się stało. Człowiek robi swoje, stara się nikomu nie wchodzić w drogę, a i tak komuś podpadnie, nawet nie do końca wie, dlaczego, albo to tylko szereg dziwnych zbiegów okoliczności.

Może to zaczęło się od czyjegoś głupiego dowcipu, nagle na blogu miałam wyjątkowo zaciekły atak spamerów, czasem nawet 30 komentarzy przychodziło w ciągu 5 minut. No cóż zdarza się, pewnie jakiś automat masowo produkuje ten chłam. Zauważyłam, że spam jest dziwny, bo zostawiony link prowadzi do kilku stron z hakami do gier, lub jak oczyścić swoje ciało, albo nie ma linka w ogóle. Większość komentarzy była odpowiedziami lub krytyką nie tego, co napisałam na blogu, a odnosiła się do różnych moich wypowiedzi na necie.

Na początku miałam ubaw, że komuś się chciało poszukać mnie w innym miejscu na sieci. Później miałam to w wielkim poważaniu i nie zwracałam uwagi, ale częstotliwość i treść komentarzy zaczęła mnie trochę wnerwiać i intrygować. Wiecie jak to jest, człowiek się zastanawia, komu odbiło, aby śledzić wypowiedzi i komentować w innym miejscu – na powadzonym przez ciebie blogu, do tego raz po polsku, raz po angielsku.

Babska ciekawość zwyciężyła i wlazałam zobaczyć jak te strony z załączonych linków wyglądają. Kilka dotyczyło normalnych gier, tzn. tak na pierwszy rzut oka, bo ja w grami się nie bawię. Ich normalność polegała na tym, że niczym specjalnym się nie wyróżniały. Jedna gra zwróciła moją szczególna uwagę, nie była dokończona urywała się tuż przed finałowa walką, jakby trailer filmu i to całkiem nie zły, do tego jej promocja wyglądała jak zaproszenie do kasyna.

Strona z oczyszczeniem swojego ciała, była jeszcze dziwniejsza. Ktoś udzielał rad jak myć twarz, jakie ziółka stosować na detoks, ale robił to w tak prymitywny sposób jakby pisał do kogoś, kto nie wie, do czego służy mydło. Rozśmieszyło mnie to, ale gdy chciałam ją zamknąć, zobaczyłam w rogu małe zdjęcie, prawdopodobnie avatar. Mój wzrok przyciągnęły oczy, w źrenicach odbijała się para taneczna. Niewinny mały kotek na zdjęciu zdecydowanie nie pasował do takich oczu.

Strona nie chciała się zamknąć, nie wiem, jakim cudem ją na moment wyłączyłam. Włączyła się ponownie, może jakoś niechcący kliknęłam myszką, ale wyglądało tak jakby samo się otworzyło. Tym razem tekst był krótszy jakby skierowany do mnie, w stylu: niewiele ci potrzeba w sobie zmienić, tylko parę rzeczy i będziesz ok, a właściwie to normalnym i szczęśliwym człowiekiem. Śmiałam się w duchu, bo ktoś powiedział to jakbym nie była szczęśliwa, umierająca, zestresowana i wymagała pomocy. Poczułam się jakby ktoś ze mnie strugał wariata.

Chciałam zamknąć okienko i wtedy na środku było zdjęcie, kogoś bardzo w moim typie urody z pryszczami na całej twarzy. Dziwne nigdy nie miałam problemów z cerą, nawet jako małolat nie miałam trądziku, no może dwa syfki na krzyż. Ta dziewczyna była dość podobna do mnie, włosy krótsze i oczy inaczej podmalowane i zdecydowanie za dużo pudru jak na mój gust, ale z daleka może i nawet ktoś by się zastanawiał czy to nie ja.

Kurde, jaki zbieg okoliczności! Ktoś na swojej stronce umieścił, którą na upartego, jakby podpicować to mogłaby robić za mojego sobowtóra. Jaja, ale im dłużej na nią patrzę tym bardziej wydaje mi się do mnie podobna! Pod spodem, ktoś umieścił gadkę o oczyszczaniu i wtedy pomyślałam sobie, że wcale nie chodzi o urodę, tylko przypomniałam sobie jak niedawno, ktoś polecił mi oczyszczanie aury i stronę pewnej wróżki, abym zamówiła sobie wytyczne jak lepiej żyć.

Skrytykowałam tę stronę, tekst był napisany jak na zamówienie u fachowca od reklamy, nie było nic w tym indywidualnego, lukrowane komentarze i ochy, achy. Wróżkę kilkakrotnie obsmarowano i zwyzywano w Internecie, a to co zobaczyłam na stronie wyglądało mi jak – żyjesz w ciemności, jestem super medium i wskażę ci drogę do szczęśliwości, a w podtekście choć frajerze, wydoję cię z pieniążków. Do tego pierwszą moją myślą było – dobrze, że nie napisali jak nie kupisz duchowego przewodnika to cię dopadnę.

Uznałam, że to totalna żenada, kogoś do tego zachęcać i odpisałam na maila, iż spodziewałam się, bo robi wrażenie człowieka, który umie samodzielnie myśleć i jestem zaskoczona, że takie badziewie kupił. Odpowiedź była zaskakująca, nawet już nie pamiętam dlaczego, jedyne co zostało to skojarzenie, że to sama wróżka, która podaje się za faceta, albo ten facet to jej kochanek. Nie przejęłam się zbytnio, bo czego spodziewać się po znajomości korespondencyjnej z Internetu?

Co było dziwne, to ta osoba na necie była całkiem gadatliwa i sporo wypowiedzi publicznych mi się nawet podobało, a przez maila jakaś taka niekumata, ostrożna, jakby ode mnie próbowała wyciągnąć o mnie, a sama o sobie nie wiele mówiła. Dziwne to było, jakby mailował ktoś inny i korespondencja nie kleiła się. Nie wiem, dlaczego ten kot mi skojarzył się z tą osobą. Może nawet z tą wróżką. Ta para taneczna w ślepiach tego kota mnie intrygowała, za bardzo pasowała do mojej nowelki Szkocka krata. I ta dziewczyna ze zdjęcia była za bardzo do mnie podobna.

Wtedy sobie głupio pomyślałam, że ta pieprzona wróżka, podszywająca się za faceta, może jednak ma jakieś zdolności i telepatycznie usłyszała jak się nabijam z jej talentu i możliwości. Po chwili wywołało to u mnie atak głupawki – cholera, bo jak tak będę sobie do głowy przybierać to jeszcze we wróżki uwierzę i zacznę kombinować, że taka jedna rzuciła na mnie urok. Zbagatelizowałam sprawę, fotka to zwykły zbieg okoliczności, a skojarzenie z nowelką jest niedorzeczne, niewiele osób ją czytało, przypadek i tyle!

 

***

Szybko odkryłam, że mam problem z mailem, przychodzą dziwne listy, niektóre w tajemniczy sposób znikają, a w tych, co pozostają ktoś edytuje wypowiedzi nadawców i moje. Kto mi przekręca maile i pisze za mnie? Większość korespondencji pochodziła od nieznanych osób, albo takich, z którymi od lat się nie kontaktowałam. Skąd mieli do mnie adres? Do tego kilka z nich dawno już pożegnało ten świat. Kto i jakim cudem podszywa się za mojego pradziadka? Koleżanka, która zmarła na raka kilka miesięcy wcześniej nagle do mnie pisze?

Zareagowałam zbyt nerwowo, szybko zlikwidowałam tego maila, nawet nie myśląc, jakie to będzie miało konsekwencje. Straciłam adresy do znajomych i możliwość korzystania z wielu stron internetowych, ustawionych na tego maila. Wkurzyłam się sama na siebie, że sobie sama komplikuję życie, ale byłam zadowolona, że pozbyłam się kłopotów.

Wtedy atak przeniósł się na bloga, setki komentarzy dziennie. Znajomy informatyk wszystko sprawdził i nie było widać żadnych obcych, ani programików typu spy, ani wejść innych osób. Spamu przybywało, z różnych stron świata, IP nie powtarzało się, co świadczyło o tym, że albo sobie do głowy przybieram, albo, ktoś założył przekierowanie. Skanowanie systemu nic nie wykazywało, zabezpieczenia działały poprawnie, nie było widać niczyjej interwencji, reinstalacja systemu nic pomogła.

Co raz bardziej wyglądało jakby ktoś się na mnie uparł, nie pojawiałam się na forum, bo jak nie mam tamtego maila, a przeinstalowany komputer to niby jak się można w logować? Nawet nie miałam na to ochoty, nie bawiła mnie wizja ponownej rejestracji pod inna ksywką. Ten ktoś nie mógł się przyczepić do nowych wypowiedzi, bo ich nie było, więc przerzucił się na archiwalne posty.

Ciągle nazywał mnie zmanierowaną księżniczką! Ok, mój mąż nazywał mnie tak i traktował mnie zawsze jak księżniczkę, wszystko miałam, co tylko chciałam, a było w zasięgu jego możliwości. Skąd ktoś o tym wiedział? Może jednak mam za długi język i coś mi się wyrwało na forum? Nie chciało mi się sprawdzać. Nawet gdyby to on mógł mnie tak nazywać, a nie jakiś upierdliwy obcy z sieci.

Natręt spamował w stylu jak ma się nasza księżniczka? Księżniczka nie w humorze? Obraziła się? Może księżniczka, by współpracowała? Księżniczko zapomniałaś o tym i miałaś to i tamto. Kurde jakbym asystenta nagle miała i chodził za mną z kalendarzem. Przyznaje byłam zła i nieraz mi się wyrwało  – odwal się ty … taki owaki, niby z kim i w czym mam współpracować, przestań sobie jaja robić, bo cię dorwę i jaja poobrywam, ajak jesteś baba jak mi się wydaje to poobrywam ci cycki.

Wtedy nagle zaczęły przychodzić komentarze od jednego stałego czytelnika, które wcale do niego nie pasowały, ani stylem, ani sposobem wypowiedzi. Nie mógł wiedzieć tego, o czym pisał, bo niby skąd? Zaniepokoiłam się, ktoś podszywa się, grzebie w historii mojej rodziny i wywleka fakty z przed lat, o których mało, kto wie nawet wśród moich krewnych.

Najdziwniejsze jest to, że coraz mniej wyglądało to na jedną i tą sama osobę. Raz wydawało mi się, że to facet, raz, że baba, a raz, że cały tłum. Coraz częściej miałam wrażenie, że ktoś za mną stoi, patrzy mi na ręce, wlecze się za mną do kuchni i do sklepu. Mieliście kiedyś takie wrażanie, że w pustym pokoju, czujecie cudzą obecność? Obcą obecność, jakby ktoś, czy może coś ciągle na ciebie patrzyło.

Zwątpiłam, że to wróżka, nie wierzę, aby jakaś tam wróżka, czy człowiek miał takie możliwości, aby przyleźć do mnie i zakłócać mi spokój, niby po co i dlaczego. W ogóle, kto to chciałby się zainteresować akurat mną, niczym specjalnym się nie wyróżniam, prędzej w ducha z zaświatów uwierzę, albo, że jestem przemęczona i za dużo mi się wydaje!

Komputer zaczął robić, co mu się podoba, myszka sama wędrowała po ekranie i włączały się dziwne rzeczy. Pomyślałam, że mam wirusa i chciałam zamknąć pudło. Myszka nie dała się opanować, guzik nie działał, a komputer nadal wyświetlał bzdury.

 

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*