panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

szpilki_białe

Zapomniana historia, odcinek 1

| 0 comments

 

 

***

Sara w ostatniej chwili wpadła do kościoła, nabożeństwo już się zaczynało. Rozejrzała się nerwowo, otwarta trumna na wzniesieniu tuż pod ołtarzem, nikogo z bliskiej rodziny, stara ciotka i kilku sąsiadów z przodu i prawie pusta świątynia. Sara siadała w rogu pierwszej ławki i udawała, że śpiewa razem z garstką ludzi zgromadzonych na pogrzebie jej ojca.

Dawno nie była w rodzinnym miasteczku, jej przybycie, mimo, że spodziewane wywołało poruszenie. Najpierw ten szmer w kościele, gdy weszła, a później całą mszę wydawało jej się, że na oni na nią patrzą. W drodze na cmentarz widziała jak miejscowi wodzą za nią wzrokiem i szeptają pod nosem. Krótkie pożegnanie i wszyscy zniknęli, nikt nawet nie złożył jej kondolencji, proboszcz też,  cóż ojciec nie był lubiany nawet przez własne dzieci.

Stała nad grobem i obserwowała grabarzy, upaprani błotem mechanicznie zrzucali ziemię w dół i rozmawiali jakby jej tam wcale nie było. Na początku drażnił ją łomot gliny odbijającej się gliny o drewnianą skrzynię, a później rozmowy grabarzy. Po chwili nic już nie miało znaczenia. Sara szybko odbiegła myślami do dnia, w którym wyjechała, minęło tyle lat i jakoś nie miała wyrzutów sumienia, że wtedy widziała ojca ostatni raz.

Stary skurczybyk zatruwał życie wszystkim, którzy pojawili się w jego towarzystwie i uprzykrzał żywota, nawet tym, co nie byli z nim związani. Nie dość, że robił lewe interesy, to okradał i niszczył wszystkich dookoła. Z zawodu był windykatorem i zasłynął ze skuteczności odzyskiwania długów wszelkimi sposobami. Firmy go chętnie wynajmowały, mimo iż szybko się wydało, że załatwiał przy tym podwójny interes. Z jednej strony był pracownikiem dużej firmy windykacyjnej, a z drugiej przedstawicielem znanej firmy pożyczkowej.

Stary oferował szybką pożyczkę na spłatę długów i dostawał podwójną prowizję, pierwszą jako sprzedawca kredytów, a drugą od ściągniętych długów, niby ratował ludzi przed postępowaniu sądowym, ale oni podpisywali ugodę i zaciągali nowy dług na nowych warunkach, na wyższym oprocentowaniu. To małe miasteczko, ludzie szybko się zwiedzieli i zaczęłi go nienawidzić.

Sara była wtedy mała, wtedy nie wiedziała, dlaczego wszyscy się odsuwają od jej rodziny. W domu były ciągłe awantury, sąsiedzi ich unikali, matka ciągle płakała, a ojciec pił i szlajał się po miejscach uciechy w sąsiedzkiej gminie. Najgorzej gdy wracał nad ranem, rzygał i darł się już w progu, lał kogo popadło, matka uspokajała, a starszy brat Sary nieraz wdawał się z nim w bójki.

Matce też się nieraz oberwało, ale przynajmniej się udało, nie musiała długo patrzyć, co stary wyprawia! – pomyślała Sara.  Łzy poleciały jej po policzku, nie z żalu za ojcem, a przez wspomnienia. Matka zginęła w wypadku, gdy Sara chodziła do podstawówki, wtedy w domu bardzo szybko zamieszkała Adrian. Adrian pojawiła się w miasteczku znikąd, nikt jej nie znał, była w wieku starszego brata Sary, chyba była niepełnoletnia. Ojciec miał układy w urzędach i miejskim posterunku nikt nie pytał nie robił jej kłopotów, ludzie tylko dużo gadali, że wprowadziła się kilka dni po śmierci jej matki.

Brat Sary nienawidził Adrian i obwiniał ją wraz z ojcem o śmierć matki, ale szybko zniknął z ich życia, zamknęli go w psychiatryku. Sara znalazła go dopiero po ucieczce z domu i w końcu zamieszkała niedaleko kliniki, w której utknął. Nagle do Sary doleciały słowa grabarzy:

– Pozbyliśmy się go, można spokojnie oddychać, smutna historia, żona zginęła, kochanka się powiesiła, syn w wariatkowie, a córka uciekła nie wiadomo gdzie!

– Stól pysk, jego córka stoi obok Ciebie.

Sara spojrzała na nich wzięła garść ziemi do ręki, rzuciła w kierunku dołu i odeszła w kierunku bramy szlochając. Pod cmentarzem stało policyjne auto, wysiadł z niego młody mundurowy i wręczył jej klucze do rodzinnego domu, krótko poinformował, że ojciec chorował parę tygodni, nie zostawił testamentu, przed operacją przy świadkach oświadczył, że wszystko, co jego jest teraz jej, ale z majątku ma opłacać opiekę nad bratem. Wręczył jej wizytówkę prawnika, który zajmował się tą sprawą i wrócił do auta.

Sara zawahała się, czy wynająć pokój w motelu, czy zatrzymać się w domu, w końcu poszła do starego pubu na skrzyżowaniu ulic. Miejscowi patrzyli na nią dziwnie i szeptali między sobą, barman długo sie jej przygladał nim podał jej drinka i szepnął – Spoważniałaś i wypiękniałaś! Kurna, ale ty jesteś podobna do matki!

 

 

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*