panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

pociąg_na_dworcu

Zemsta za gwałt.

| 0 comments

 

***

Helen wsiadła do pociągu, odetchnęłam z ulgą, nigdy jeszcze nie chciałam się gościa pozbyć z domu tak szybko. Machałam ręką na pożegnanie z nadzieją, że już nigdy się nie odezwie, chciałam żeby zniknęła całkiem z mojego życia. Helen stanęła przy oknie wagonu i z uśmiechem kiwnęła mi ręką.

– dzięki, nigdy ci tego nie za pomnę – krzyknęła

– nie ma sprawy – odparłam, w duchu dodając: wolałabym natychmiast zapomnieć!

Pociąg ruszył nareszcie i szybko zniknął za horyzontem. Nadal byłam na nią wściekła, musiała się odezwać akurat do mnie? Helen zadzwoniła do mnie z prośbą, czy może się zatrzymać na parę dni. Zdziwiłam się, bo nie odzywała się od kilku miesięcy, może nawet ponad rok. Jakże miałam się nie zgodzić, kiedyś trzymałyśmy się całkiem blisko. Helen pracowała wtedy w tej znanej knajpie w centrum, planowała ślub i była taka szczęśliwa. Właśnie była szczęsliwa! Aż do tamtej nocy …

 

***

Helen wracała do domu, jak zwykle po północy, śpieszyła się na przystanek, do odjazdu autobusu było zaledwie kilka minut, a następny dopiero za godzinę.  Nagle obok niej zatrzymało się auto, ktoś wyskoczył i wciągnął ją do środka. Opierała się, więc dostała kilka razy porządnie, nim jeden z kolesiów ją obezwładnił na tyłach limuzyny, a drugi przeleciał w pośpiechu. Później wykopali ją z auta za najbliższym zakrętem.

Helen długo ryczała na środku ulicy nim przyjechały gliny, pewnie któryś z mieszkańców zadzwonił nie mogąc spać. Policjanci robili kąśliwe uwagi i nie bardzo wierzyli, że została zgwałcona. Ubiór Helen, praca w nocnym lokalu i jej oskarżenie w kierunku dość znanego biznesmena, stałego klienta lokalnych imprez śmieszyły ich do łez. Co tu dużo mówić potraktowali ją jak dziwkę.

Helen nie dawała sobie z tym rady, najpierw straciła pracę, później trafiła do psychologa, a na koniec do fundacji pomagającej ofiarom gwałtu. Po kilku tygodniach wszczęto procedurę i sprawa trafiła do sądu. Jej adwokat z fundacji zapewniał, ze wszystko będzie dobrze, bo badania w szpitalu potwierdziły stosunek i znaleziony materiał biologiczny pochodził od gościa, na którego wskazała. Helen była przekonana, że wreszcie go wsadzą i już się za kaucją nie wykręci.

W sądzie sprawy się skomplikowały, facet zeznał, że współżyła z nim z dobrej woli, owszem mieli wtedy szybki numerek w jego aucie, ale później pokłócili się i odstawił ją na przystanek, widocznie nim przyjechał autobus to ją pobito. Na sali pojawili się świadkowie z jej byłej pracy, którzy opowiedzieli jak ją faworyzował, jako kelnerkę. Faktycznie mizdrzył się do niej, zostawiał nieproporcjonalnie duże napiwki i wielokrotnie chciał się umówić. W sądzie nie uwierzyli, że mu odmawiała i potraktowali ją jak rozżaloną kochankę, która chce udupić partnera po rozstaniu.

Helen bardzo przeżyła porażkę w sądzie, nawet jej facet zwątpił, że padła ofiarą gwałtu, ślub został odwołany. Helen szybko zerwała kontakty z większością znajomych, ze mną też. Nie odbierała telefonów, więc zadzwoniłam do tej fundacji i pytałam o nią, jej terapeutka odradziła spotkanie. Krótko poinformowała, że Helen ma zapędy samobójcze i w ogóle nie może się po tym gwałcie odnaleźć.  Jest pod dobrą opieką i spotkanie obecnie nie jest wskazane, chętnie zapisze mój numer i jak Helen będzie gotowa wyjść do ludzi to się odezwie, wtedy będę potrzebna, a na razie dziękuje za troskę i standardowe bla , bla , bla…

 

***

Helen zadzwoniła do mnie dwa dni temu, chciała się spotkać. Umówiłyśmy się na lody w maleńkiej kawiarence. Helen pojawiła się z dwoma walizami i oznajmiła, że nie zapłaciła czynszu i wywalili ją z mieszkania. Pokazała e-maila z firmy, potwierdzającego, że otrzyma pracę i pokój służbowy w innym mieście. Chciała się zatrzymać u mnie i pożyczyć kasę na pociąg.

Helen była bardzo rozgadana, jak za dawnych czasów. Opowiadała o fundacji, o spotkaniach z innymi kobietami po gwałcie, o treningu samoobrony i o pracy, którą niedawno podjęła. Twierdziła, że już jest dobrze, tylko dołuje ją to miejsce, dlatego chciała wyjechać i złożyła w pracy papiery o przeniesienie. Udało się, nie dość, że miasto jest bardzo daleko to dostała więcej godzin i ma nadzieję, że wreszcie sobie życie ułoży.

Nie wypytywałam o szczegóły, bo bałam się wywołać złe wspomnienia. Zdziwiona byłam, że pracując nie ma kasy, ale wolałam nie wnikać, dlaczego. Obiecałam, że kupię jej ten bilet i zabrałam do domu. Co mi zależy dwa dni, mogę pomóc, więc dlaczego nie. Tak naprawdę to miałam wyrzuty sumienia, że przez tyle miesięcy nie próbowałam nawiązać z nią kontaktu.

Wczoraj zrobiłyśmy sobie mały babski wieczór, siedziałyśmy przy drinkach i wspominałyśmy dawne czasy. Początkowo było cudownie i wesoło, ale później Helen zaczęła opowiadać o gwałcie i szczegółach procesu. Atmosfera się popsuła, Helen piła coraz więcej. Była kompletnie pijana, gdy zaczęła opowiadać o babce prowadzącej trening samoobrony, ale to o czym mówiła i w jaki robiła to sposób wydawało się najszczerszą prawdą.

 

***

Helen bardzo zaprzyjaźniła się z instruktorką, bywała u niej w domu, poznała jej przyjaciółki. Łączyła je wspólna przeszłość, wszystkie kiedyś ktoś zgwałcił, tylko gwałciciel nie zawsze był znany i najczęściej policja nie potrafiła go znaleźć. Miały podobne przeżycia z władzami i pracownikami szpitala. Nikt im nie wierzył, a jak jakimś cudem jednak uwierzył to zawsze wpierano im, że to ich wina, nie musiały prowokować to nic by się nie stało.

Stworzyły coś w rodzaju nieoficjalnej grupy wsparcia i na własna rękę szukały przestępcy. Helen wielokrotnie pomagała im śledzić podejrzanego delikwenta. Na początku była przekonana, że jak zbiorą niezbędne informacje to dostarczą je policji i będą się domagać sprawiedliwości. Później zaczęło ją gnębić, że to, co robią nie ma najmniejszego sensu, po tym jak ją potraktowano w sądzie. Helen opowiedziała im swoją historie i wtedy się zaczęło.

Dziewczyny lekko wtajemniczyły ją, co robią, gdy gwałciciela namierzą. Jakimś podstępnym sposobem ściągają go na miejsce przestępstwa, inscenizują przedstawienie, tak aby ze strachu „polał się w gacie” i jak dostanie nauczkę to puszczają wolno poniżonego i przerażonego. Helen nie wnikała zbytnio, o co chodzi.

Dostała pracę i miała coraz mniej czasu dla koleżanek. Była zmęczona ciągłym maglowaniem tematu i znudziły ją polowania na gwałcicieli. Coraz bardziej bała się, że sku…, który skrzywdził raz, zrobi to jeszcze raz, a ona będzie następną ofiarą. Pewnego dnia instruktorka samoobrony poinformowała ją, że są gotowe na lekcję dla jej oprawcy.

Helen wahała się, wcale ich nie prosiła o pomoc. Wreszcie się uporała z sytuacją, stłumiła w sobie chęć zemsty, miała nową pracę, gdzie poprosiła o przeniesienie, chciała wyjechać i zapomnieć. Dziewczyny nalegały, aby się przyłączyła i wszystko wróciło z podwójną siłą. Nie mogła pracować i spać, poprosiła o urlop, do którego prawa jako nowy pracownik nie miała. Szef wiedział, że niedługo odchodzi i jakimś cudem dał jej te 3 tygodnie bezpłatnego.

Helen prześladowały wspomnienia, ciągle widziała, jak ktoś szarpie ją za ramiona, kopie od tyłu i wrzuca do limuzyny. Pamiętała złośliwy uśmiech na twarzy tego biznesmena i słowa, „nie chciałaś dupy dać to sam sobie ją wezmę”.  Szarpaninę w samochodzie i jak klęczała przyparta kolanem do siedzenia, a drugi gościu zrywał z niej ubranie. Darła się i próbowała wyrwać, ale facet, który na niej siedział zakneblował jej usta jakąś szmatą, a pan biznesmen deptał i kopał ją po nogach. Później dobrał się do niej i gwałcił w nieskończoność.

 

***

Pani instruktorka i jej koleżanki często ją odwiedzały. Ciągle namawiały do zemsty, a wspomnienia stały się coraz bardziej uporczywe i Helen ustąpiła. Kazały jej siedzieć na przystanku w okolicy tego zdarzenia. Najmłodsza z koleżanek kilka dni jeździła z nią w to miejsce, aby miała czas się przyzwyczaić i nie uciekała po 2-3 minutach.

Helen było coraz trudniej, aż wreszcie nastał ten dzień. Dziewczyny poszły do lokalu na imprezę, a ona spędzała wieczór u koleżanki, nagle zadzwonił telefon i instruktorka kazała im czekać na przystanku. Helen pojechała bez słowa, złość na gwałciciela była równie mocna jak w dniu, w którym to się stało.

Nie siedziały długo i zobaczyły najpierw trzy przyjaciółki wychodzące z lokalu i zmierzające w róg ulicy. Później pojawiła się ostatnia, szła z biznesmenem, sprawiała wrażenie pijanej, potykała się, co chwilę i kurczowo trzymała go pod rękę. Przeszli parę metrów i nagle zniknęli w tamtym rogu ulicy. Helen usłyszała – Idziemy – i poczuła mocne szarpnięcie ręki.

Po chwili już były w zaułku. Helen zobaczyła swojego oprawcę przywiązanego twarzą do słupa. Usta miał zawiązane i co chwilę któraś z dziewczyn kopała go po twarzy i plecach. Klęczał tak jak ona w tej limuzynie. Jedna z koleżanek widząc ją zdarła z niego spodnie, a druga zapięła pas ze sztucznym fiutem wokół jej bioder. Instruktorka pociągła ja za rękę i dosunęła do niego.

Facet obejrzał się i Helen zobaczyła jego przerażoną twarz. Wzrokiem błagał o litość, Helen wykrzywiła buzię w szyderczym uśmiechu i z pełną satysfakcją wbiła się w jego tyłek plastikową pałką. Rżnęła go bez opamiętania, jakby się zacięła, dopiero po dłuższej chwili nerwy jej puściły i rozpłakała się jak małe dziecko.

Przyjaciółka, która siedziała z nią na przystanku, mocno chwyciła ją w ramiona, głaskała po głowie i powtarzała – ci.. cicho… już dobrze. Inna dziewczyna odpięła pas i skończyła za nią robotę. Helen kątem oka widziała jak instruktorka zakłada inny pas z dużo większym fiutem, odpycha tamtą i z diabelskim uśmiechem dobiera się do tyłka biznesmena.

 

***

Stałam i patrzyłam na puste tory. Zastanawiałam się nad  tym wszystkim, było mi żal Helen, chyba nawet nie wiedziała, że się wygadała po pijaku. Wiedziałam, że się znów boi.  Nie miałam pojęcia, czego bardziej gangu koleżanek i walniętej instruktorki, czy zemsty pana biznesmena.

– A co będzie jak dorwą mnie?

 

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*

POTWIERDŹ SWÓJ WIEK!

Na stronie czasem pojawiają się drastyczne treści, niecenzurowany język i wątki erotyczne przeznaczona jest wyłącznie dla osób dorosłych. Potwierdź, że masz ukończone 18 lat. .