panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

meteor_na_niebie

Zesłały go niebiosa

| 0 comments

 

 

Dziś Hodi miała straszną tremę, zaprosiła go na wieczór do koleżanki. Nikt go jeszcze nie znał, a ona od lat nie pokazywała się z żadnym facetem. Niecierpliwie wglądała na drogę, ale nikt nie nadjeżdżał. Spojrzała na skałkę błyszczącą na parapecie – i kto by pomyślał, że od tego kamienia się wszystko zaczęło?

 

Kilka tygodni wcześniej

 

***

Kolejny samotny wieczór, Hodi patrzyła w rozgwieżdżone niebo, humor miała pod psem i właściwie nie wiedziała, co ze sobą zrobić. Może włączę kolejny beznadziejny film? – byle jakoś przetrwać do rana. Nagle na niebie pojawiła się rozpędzona i czerwonawa kula. Meteoryt? Na wszelki wypadek: chce wreszcie spotkać fajnego faceta, chcę się zakochać, chcę wtulić się w jego ramiona!  Okrągłe światełko nagle rozbłysło jaśniej i przepadło w szarej mgle wieczora.

Hodi przez chwilę czekała, na kolejną gwiazdkę z nieba, ale po chwili zrezygnowała i wskoczyła do łóżka. Nie mogła zasnąć pogrążona w rozmyślaniach. – Mnie to już nawet gwiazdka z nieba nie pomoże. Od 2 lat próbuję kogoś poznać, nawet koleżanki ostatnio wzięły się do pomocy, próbowały mnie swatać z tym… szkoda gadać, totalna porażka. Nawet maniakalnie łażę z nimi na dyskoteki, ale tam tylko można poznać amatora jednej nocy. Chodziłam też do biblioteki, w czytelni żebrałam o pomoc w podaniu książki z najwyższej półki … i nic … i ciagle nic!

 

***

Hodi wyszła z konewką do ogródka, uśmiechnęła się do rozkwitających pod płotem róż, gdy nagle spostrzegła połamane gałązki.   – … najpiękniejsze pąki. Chętnie bym dorwała tego, co to zrobił! Ktokolwiek buszował w moim ogródku, nieźle sobie dupsko pokuł. Szkoda, że nie mocniej – mruknęła i poszła do komórki po sekator. Po chwili wróciła i starannie wycięła uszkodzone pędy, było ich zbyt dużo, ogoliła prawie cały krzak, odsłaniając ziemię.

Spojrzała z żalem w łyse miejsce i dostrzegła wśród drobnych kamieni, jeden zupełnie inny. Wydawał się cięższy niż zwykły kamień, miał dziwne zagłębienia i jakby zacieki. Moja wczorajsza gwiazdka z nieba? – zapytała samą siebie i jeszcze raz przyjrzała się skałce – Nie to nie jest meteoryt, one powinny być zaokrąglone i podtopione. Tamten wydawał się daleki, ale szkoda, że nie znam się na meteorytach!

Rzuciła go ze złością w krzaki, ale coś nie dawało jej spokoju i znów sięgnęła po kamień. Skałka dziwnie błyszczała w słońcu. Hodi schyliła się i zabrała go ze sobą do domu – cokolwiek to jest to jest interesujące! – wyszeptała i położyła znajdę na parapecie.

 

***

Wreszcie znalazła numer w książce telefonicznej, wykręciła i usłyszała metalowy dźwięk automatycznej sekretarki, już miała odłożyć, gdy w słuchawce odezwał się miły męski głos. Chwilę rozmawiali, facet wydawał się być coraz bardziej zainteresowany.

–  z ciemnej skorupy wystają jakby małe drobinki metalu, tworząc maleńkie guzki na chropowatej powierzchni i one błyszczą w słońcu… – relacjonowała Hodi, obracając dziwną skałkę w ręce. – wyjątkowo ciężki… czy mam magnes?

Hodi zostawiła swój numer telefonu, nie wierząc, że się odezwie.  Zaczęła się krzątać po kuchni i uświadomiła sobie, że ma magnes, przecież montują go w szafkach, aby się domykały.  Z trudem wyłuskała magnesik i popędziła sprawdzić dziwny kamień – Cholera przyciągają się!

 

***

Siedzieli w osiedlowej knajpce i popijali kawę. Lekko już siwiejący mężczyzna, wyjął lupę i poprosił o skałkę.

– Mam nadzieję, że to nie bazalt, do nich też magnes się przykleja!

– Nie mam pojęcia, gdybym wczoraj nie widziała spadającego meteorytu, nawet bym nie pomyślała, że to niezwykły kamień. Pewnie sporo takich wyrzuciłam czyszcząc ogródek! – odparła.

– Ludzie ciągle do nas dzwonią, wszystkie te ich pozaziemskie cuda okazują się zwykłą skałą!

– …może mój też, nie będę zawracać głowy – skrzywiła się Hodi i podała mu szmacianą torbę.

–  brzmiałaś zachęcająco …ciężki!

– Przecież mówiłam.

Zapadła cisza, Hodi obserwowała co robi. Trochę zaczęła się go obawiać, to, co robił nie wyglądało zbyt profesjonalnie. Wyjął coś, co przypominało pilniczek do paznokci i szurał nim po powierzchni. Po chwili przetarł wypolerowaną powierzchnię jakimś płynem, odłożył kamień i sięgnął po kawę.

– To roztwór kwasu azotowego i spirytusu, poczekamy 10-15 minut czy pojawią się jakieś linie, czy kształty. Jak kamień pociemnieje to może go pani wyrzucić na śmietnik, gdy wyjdą linie to zapraszam do laboratorium, poddamy go ekspertyzie.

 

 

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*