panelarrow

Moje3po3

Blog: opowiadania, reportaże, proza życia

globus1

Żona mojego ojca.

| 0 comments

 

Radek stał na balkonie i popijał kolejną szklaneczkę dżinu. Był już pewien nie pójdzie na te pieprzone imieniny. Nie odezwie się już do nich i spróbuje wymazać ich ze swojej pamięci, pewnie się nie uda, ale zepchnie wszystko, co się da, gdzieś najgłębiej na dno swojej duszy.

Alinę poznał lata temu na początku studiów, zakumplowali i tak ciągło się do końca uniwerku. Wspólna nauka, wspólne imprezy, wspólne towarzystwo, z czasem powstało coś bliższego między nimi, ale nigdy nie rozmawiali na ten temat. Chyba nigdy nawet się w sobie nie zakochali, chociaż czasem żartowali, że zachowują się jak stare i dobre małżeństwo.

Może nigdy nie mieli okazji być razem, bo zawsze pojawiał się ktoś obok. Przechodzili różne perypetie w związkach, razem świętowali nowe miłości i gdy one kończyły się topili smutki w kieliszku.
Może była to po prostu tylko przyjaźń, chociaż podobno takie między kobietą i mężczyzną się nie zdarzają. W każdym razie było im dobrze, aż do czasu, kiedy Alina dwa lata temu powiedziała mu, że zadurzyła się w jego ojcu.

Wysłuchał jej spokojnie, w sumie był na to przygotowany, ojciec wspomniał mu dzień wcześniej, zdążył już się spić, wytrzeźwieć i przyjąć do wiadomości. Nic jej nie powiedział oprócz tego, że to jej, a właściwie ich życie i on wtrącać się nie będzie.

Od tego czasu coś w nim pękło, spotykał się z Aliną i ojcem coraz rzadziej i prawie nigdy nie zostawali sami. Chyba nie do końca potrafił zaakceptować ich związek, chociaż na początku było całkiem dobrze.

Radek nie miał pretensji do Aliny, zawsze zakochiwała się w dużo starszych facetach, a jego ojciec był bardzo przystojnym pięćdziesięciolatkiem. Ojcu w sumie też nie miał za złe. Odszedł od matki nim on skończył roczek, byli tacy młodzi i nie mogli się dogadać, bardzo szybko wzięli rozwód i ojciec wyjechał do innego miasta.

Matka wychowywała go sama, miała drugiego męża i dwójkę dzieci. Facet matki był dla niego dobry i w sumie Radek nie odczuwał jakoś specjalnie, że jest dzieckiem z pierwszego małżeństwa. Biologiczny ojciec nie zajmował się nim zbytnio, płacił na czas alimenty, pojawiał się na każde imieniny i urodziny, brał go na miasto i zasypywał prezentami. W święta i wakacje zbierał go do siebie na tydzień, czasem dwa. Dzwonił, co miesiąc i tyle.

Ojciec też miał drugą żonę, nie miał dzieci, pewnie dlatego, że ona szybko odeszła. Zginęła w wypadku kolejowym, a ojciec od tego czasu oficjalnie nie miał na stałe żadnej kobiety. Radek był coraz starszy, ojciec więcej się nim interesował, w sumie dużo mu pomagał odkąd wyprowadził się na studia do innego miasta. Podsyłał mu kasę, razem jeździli w góry i chyba zaczynała się między nimi przyjaźń, gdy na ostatnim roku studiów poznał Alinę.

Pytał Radka kilkakrotnie, czy to jego dziewczyna, ale on zawsze zapewniał go, że kumpela i nic więcej. Patrząc z perspektywy, Radek czasem żałował, że nie skłamał, ale teraz to już nie miało żadnego znaczenia – Alina i jego ojciec byli razem.

Na początku chyba spotykali się w tajemnicy przed Radkiem, bo układy zrobiły się jakoś nienaturalnie sztywne, ojciec jakby go unikał, a Alina często milczała, ale nie trwało to długo i w końcu mu powiedzieli jak się sprawy mają. Radek starał się przyjąć to z honorem, chociaż był na nich wściekły. Próbował, aby to nie zniszczyło ani jego przyjaźni, ani dopiero co odbudowanych stosunków z ojcem. Czasem nie było problemów, ale czasem z zaciskaniem zębów udawał, że mu to nie przeszkadza.

Na początku nie miało to dla niego większego znaczenia, w sumie dlaczego miałby im odbierać prawo do miłości. Później zaczął się cyrk, gdy jego kumple zaczęli mu dokuczać, że ojciec podprowadził i rżnie mu dziewczynę. Akurat w tym samym okresie, gdy Radek zastanawiał się, czy nie popełnił błędu i może żałował, że nigdy nie spróbował być z Aliną. Tłumaczył sobie, że w sumie przecież nic by z tego nie wyszło, bo ani nie był pewien czy ją kochał, ani nie miał szans, bo był za młody jak dla niej.

Kumple pozakładali rodziny, przestali dokuczać, wydorośleli, odeszli zabiegani nową pracą i obowiązkami. Radek został sam nie licząc jednego kolegi, który też jakoś nie miał szczęścia w miłości. Przynajmniej miał kompana do kieliszka, ale w sumie i tak był zajęty pracą, że nawet dla niego miał coraz mniej czasu.

Usiłował sobie wytłumaczyć, że to tylko frustracja, bo on nie ma partnerki i może im trochę zazdrości. Tylko coraz częściej nie mógł na nich patrzyć. Alina tak jak on została na uczelni, ojciec z czasem przeprowadził się do ich miasta i przyjeżdżał po nią, do Radka też często zaglądał. Jakoś przetrzymał ich ślub w urzędzie, ale na przyjęciu spił się jak lump, pewnie dobrze, że nie wiele z niego pamięta.

Zrobiło się trochę lepiej, gdy Alina zaszła w ciążę i przestała przychodzić do pracy. Nie musiał na nich patrzyć, a oni zajęci sobą nie wydzwaniali tak często i nie zapraszali go do siebie. Dobrze mu zrobiło to rozluźnienie, mógł wreszcie się skupić na pracy. Na uczelni szło mu coraz lepiej, aż w końcu zaproponowali mu wyjazd na dwa lata zagranicę. Długo zastanawiał się, czy przyjąć ofertę, nie bardzo pasowało mu zaczynanie wszystkiego od nowa, ale wtedy…

Alina i ojciec zaprosili go na pierwsze urodziny syna. Radek nie był pewien czy impreza to dobry pomysł, kupił zabawkę i poszedł ich odwiedzić, w sumie tak zobaczyć, czy mu wściekłość już minęła, bo malca widział tylko na chrzcinach i jak ten miał jakieś 7 miesięcy, bo był na imieninach Aliny. Oj wtedy zagotował, to znaczy wszystko było ok dopóki nie zobaczył ojca bawiącego się z małym.

Ojciec był taki szczęśliwy, a Radkowi było tak cholernie przykro, że jego tak kochać nie potrafił. Radek poszedł do nich z tym prezentem i nakłamał, że nie wie czy się wyrobi ze sprawdzaniem prac studentów i na wszelki wypadek przyszedł z upominkiem i życzeniami. Obrazek ojca z tym małym znów go zabolał, chyba nawet bardziej. Wrócił do domu, wysłał papiery potwierdzające, że przyjmuje wykłady na obcej uczelni i postanowił wyjechać.

Stał teraz na balkonie ze szklaneczką dżinu i z był z siebie dumny. Do odważnych świat należy, a tu go nic nie trzyma, bo niby co? Wynajęty pokój? Rodzina? Jak rodzina? Zdewociała matka i dorosłe przyrodnie rodzeństwo? Czy roczny braciszek, którego ojciec zrobił z jego najlepszą przyjaciółką? Pieprzyć ich wszystkich, za dwa tygodnie wyjeżdża z nadzieją na swoje własne szczęście.

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.



*